sobota, 21 lutego 2015

SŁÓWKO....NO DOBRA ZDANIE....


WIEM, ŻE I TAK NIKT TEGO NIE CZYTA ALE NAPISZE. ZAWIESZAM BLOGA Z PRZYCZYN TAKICH:
1.NIKT NIE CZYTA TEGO BLOGA
2.NIKT GO NIE KOMENTUJE
3.NAWET NIE WIEM CZY CZASAMI NIE WCHODZICIE NA NIEGO PRZYPADKIEM

sobota, 14 lutego 2015

ŻYCZENIA *.*



            Jak dla mnie Walentynki nie istnieją ale, że mam was to wam złoże życzenia. Gotowi? Okey zaczynam. Chciałabym wam życzyć w tym dniu dużo kwiatów, miłości, szczęścia, dobrego chłopaka i wiele wiele innych miłych rzeczy. A teraz przyznam się bez bicia. Nie umiem składać życzeń więc przepraszam za takie życzenia ale na pewno są szczere. O i jak was już tu zebrałam to chciałabym wam podziękować za to wszystko czyli za te wszystkie wejścia, komentarze (choć i tak jest ich mało) ale i taka za wszystko dziękuję z całego mojego serduszka.
Szczerze? Jak nieraz wchodzę na główną  stronę bloggera i widzę ile miałam wyświetleń przez cały czas to nieraz mam ochotę wykrzyczeć wam wszystkim "DZIĘKUJĘ!!". Więc na prawdę jeszcze raz dziękuję wam z całego mojego małego serduszka.






Przepraszam, że zdjęcie nie walentynkowe ale na pewno jest śmieszne.

niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział 17 "ONI"


Podniosłem ją i tam zobaczyłem napis...  "Zayn musisz mi pomóc..". Szybko wziąłem czerwoną kredkę i napisałem: "Powiedz jak, a ja zrobię wszystko co w mojej mocy". Nagle zobaczyłem płatki śniegu. Czyli Jade tu jest. Momentalnie się uśmiechnąłem. 
-Jade proszę powiedz jak ci pomóc-powiedziałam rozglądając się. Po chwili zobaczyłem, że z płatków śniegu układają się postać Jade. Do oczu napłynęły  mi łzy. Wstałem i podszedłem bliżej do tej "postaci". Ona pokazała, że czaruje,a następnie pokazała na serce. Że co? Mam pokazać, że kocham swoją moc? What?! 
-Jade jaśniej- powiedziałam,a ona dotknęła mnie zimną ręką. Poczułem dotyk na sercu. 
-Wierz we mnie..-usłyszałem szept. 
-Czyli muszę w ciebie uwierzyć?-zapytałem,a "postać"pokiwała na "Tak". Wtedy wszystko znikło niczym za dotknięciem magicznej różdżki. Szybko zbiegłem na dół. 
-Chłopaki wiem jak uratować Jade!-krzyknąłem stając na środku salonu. 
-Ciekawe kto ci to powiedział- zaśmiał się Louis -Może Jade?
-Tak ona-powiedziałem 
                           ~JADE~
Usłyszałam rozmowę chłopaków więc zeszłam na dół. Usłyszałam jak Louis się śmieje,a Zayn jest na skraju wybuchu złości. Podeszłam bliżej Zayn'a.
-Na prawdę ją słyszałem i czułem!- krzyknął, a chłopaki zaczęli się śmiać
-Zayn Jade nie żyje zrozum to- zaśmiał się Liam. Jak on mógł. Łzy mi napłynęły do oczu.Mój własny brat we mnie nie wierzy. Okey tak chcą się bawić to okey. Spojrzałam się na Zayna po czym zamknęłam oczy i w niego weszłam. WoW. Ale dziwne uczucie. Dobra co ja 
miałam? A no tak.
bez Zayn'a powinno być
Spojrzałam się na chłopaków i powstrzymywałam się od śmiechu. Ale pamiętajmy co miałam zrobić. Wdech i ....

-Liam jak możesz we mnie nie wierzyć?!...Ale mam dziwny głos....-zaśmiałam się w myślach - Jeśli choć ociupinke we  mnie uwierzycie to ja mogę przeżyć,a jeśli nie to za jakieś trzy lub cztery tygodnie umrę!!- krzyknęłam
-Skąd mamy wiedzieć, ze to ty?-zapytał Niall.
-Ehh...- spuściłam głowę i pokazałam moc lodu. Czyli lekko zamroziłam dłoń Zayn'a. Oni się na mnie...na mnie i na Zayn'a spojrzeli zdziwieni. Szybko wyszłam z ciała Zayn'a,a on szybko zaczerpnął powietrza. 
-WoW. Zee miał racje-powiedział Liam. Uśmiechnęłam się i zadowolona pobiegłam na górę ale w pewnym momencie upadłam. Spojrzałam na moje nogi. One mi znikają i się pojawiają. OMG. Co się ze mną dzieje?
-Ann!-krzyknęłam,a ona szybko się pojawiła obok mnie. 
-Co się stało?-zapytała
-Moje nogi pojawiają się i znikają-wyżaliłam się.
-Powoli znikasz. Chłopaki muszą w ciebie uwierzyć i to szybko-powiedziała po czym mnie podniosła i zaniosła mnie na strych. Położyła mnie na parapecie-Musisz teraz dużo odpoczywać-powiedziała,a ja tylko pokiwałam głową, że rozumiem. Patrzyłam się przez okno i po chwili usnęłam.

 -Jade uciekaj!-usłyszałam za sobą głos Zayn'a
-A ty?-momentalnie się odwóciłam
-Mną się nie przejmuj!
Biegłam ile sił w nogach. Wybiegłam z budynku,a za mną Zayn. Nadal biegliśmy. Po co ja się godziłam?! Ja się pytam po co?! Gdy byliśmy daleko zatrzymaliśmy się. Zayn zaczął się śmiać.
-I z czego się śmiejesz?-zdziwiłam się
-Mam powód-mówił przez śmiech
-Mogliśmy tam zginąć!-wydarłam się na niego
-Ale nie zginęliśmy-nadal się śmiał. Odeszłam od niego i poszłam w stronę domu. A mogłam posłuchać Liam'a. Ale po co. Przecież muszę pokazać innym,że jestem mądra inaczej. Bo to ja. Witam jestem Jade Payne dziewczyna mądra inaczej. Poczułam dotyk w talii. Odwróciłam się i zobaczyłam Zayn'a.
-Co chcesz?-zapytałam trochę spokojniejsza
-Jesteś na mnie zła?-zamartwił się
-Nie na siebie-spuściłam głowę i ruszyłam przed siebie. Zayn szedł cały czas za mną. Obwiniam siebie tylko siebie,że się zgodziłam. Ale mogłam odmówić ale po co. A no tak chcę coś udowodnić. Tylko co? Chyba to,że nie mam mózgu. Teraz bym siedziała w pokoju i słuchała muzyki. Ale tego nie robię!
-Jade uspokój się-chyba myślał,że to coś da ale się mylił
-Jak ja komuś w oczy spojrzę?!?
-Normalnie-wyszczerzył te swoje białe zęby. Miałam ochotę mu je wybić. Ale nie mogę bo by mi pewnie oddał albo coś w tym stylu. Chłopaki i ich ta przewaga siłą. 
-Zayn ty to ty, a ja to ja!!-o pani Jade powiedziała coś mądrego. Nowość-ten durny głosik w mojej głowie. Po co on w ogóle tam jest. Tylko wkurza jeszcze bardziej.
-Ale spokojnie-nadal sądził,że tymi durnymi słowami mi pomoże. Guzik prawda Zayn
-Jak ja mam być spokojna?!-poczekajcie chwilę  bo zaraz pan Zayn Malik coś powie i zrobi coś "mądrego". I już zaraz...już się szykuje.... już prawie...i...
-Normalnie bierz przykład ze mnie-oznajmił i rozłożył swoje wielkie łapska
-Ty nic nie rozumiesz!!!-noi wybuchłam bo doszłam do stanu o wielkości 10000%. Zayn umie mnie do takiego stanu doprowadzić prawie cały czas. Liam jeszcze nigdy mnie do takiego nie doprowadził,a jest moim bratem.
-To mi wytłumacz-powiedział prawie niesłyszalnie. Nie no teraz to żeś w sedno trafił. Jak ja ci to zacznę tłumaczyć to ty nie zrozumiesz  lub odpuścisz sobie gdy nawet jeszcze nie zacznę
-Ja jestem.....Nikim...-spusciłam głowę
-Jade ty nie jesteś nikim....ty nas uratowałaś....-powiedział, po czym mnie pocałował....-Kocham Cię Jade-wyszeptał...

Nagle poczułam jak ktoś mnie szturcha. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Ann. 
-Co tam siostra?-zapytałam ziewając
-Mam dla ciebie niespodziankę- uśmiechnęła się do mnie cwaniacko.
-Co to takiego?-zaciekawiłam się,a po chwili Ann się odsunęła,a mi się pokazali się ONI. Boże ONI...są tutaj....patrzą na mnie....uśmiechają się....do moich oczu napłynęły łzy. Nie wiem co robić czy się cieszyć, czy płakać czy Bóg wie co....
-Witaj Jade....

niedziela, 1 lutego 2015

HAPPY BIRTHDAY HARRY!!!!!!!!

HAPPY BIRTHDAY HARRY!!!!!!!!


Nasz Harry ma już 21 lat!! OMG!! Jak patrze na zdjęcia Harry'ego z X-factora to płacze. Macie teraz pare zdjęć naszego Harolda ;)