sobota, 13 września 2014

Rozdział 9 "To ja cierpię nie ty!"


-No wiesz....to trudno określić-oznajmił Liam
-Liam!Ona musi przeżyć!-spojrzałem na niego a w oczach gromadziły mi się łzy. Modliłem się w duchu by żyła. Nie wiem co ja sobie zrobię gdy nie przeżyje. Szybko wstaliśmy i ja wziąłem Jade na ręce i zaniosłem do jej pokoju. Położyłem ją na łóżku. Liam sprawdził jej rękę i powiedział,że mamy czekać. Wszyscy wyszli oprócz mnie ja zostałem w jej pokoju i czekałem. Czekałem aż się obudzi.Ona musi się obudzić. Po co ja się chciałem bić na moce z Liam'em no po?! Ugh!...Jestem idiotą. Na maksa idiotą. Chciałbym cofnąć czas ale nie mogę i nie znam nikogo kto ma taką moc. A co jeśli ona mnie znienawidzi za to,że chciałem się bić na moce z jej bratem? Ugh!...Czemu muszę być takim idiotą?! Mam ochotę się zabić. Czemu mnie spotykają takie rzeczy?

                                       ~JADE~

Poczułam nagle jak cała ręka mi płonie i nie mogę ugasić tego ognia. Krzyczałam z bólu. Ten ogień rozsadzał moją rękę. Niech te męczarnie już się skończą! Poczułam czyjeś ręce na swoim ciele. 
-Jade otwórz oczy-usłyszałam głos Liam'a. Szybko otworzyłam oczy krzycząc przy okazji. Zobaczyłam wszystkich. Nawet Zayn'a. Coś w środku mi mówiło bym odsunęła się od niego jak najdalej. 
-Zayn wyjdź-rozkazałam. Wszyscy się na niego spojrzeli. W jego oczach zobaczyłam łzy. 
-Ale..-nie dokończył bo mu przerwałam
-Wyjdź!-krzykłam. On szybko wstał i wyszedł trzaskając drzwiami. Ja też miałam łzy w oczach. 
-Jade jak ręka?-zapytał Harry
-Cała mnie boli i czuję się jakby mi płonęła-oznajmiłam płaczliwie. 
-A przyłóż swoją dłoń zdrową do tamtej chorej-oznajmił Liam. Dotknęłam ręką lewą-zdrową-o prawą-chorą-i wydarzyło się coś niespotykanego. Moja prawa ręka się zaświeciła ale nie na niebiesko czy na biało ona zaświeciła na czerwono-czarno. Przestraszyłam się. Szybko wzięłam lewą ręką. 
-Chłopaki to jest to-oznajmił zdziwiony Niall
-Co?-zapytałam
-Wchłonęłaś moc. Nikomu się to jeszcze nie udało-oznajmił Liam. Wszyscy patrzyli się na nie ze zdziwieniem.
-Czyli mam też moc ognia?-zapytałam by się upewnić. Wszyscy pokiwali głowami na tak. Aha? To ja mogę takie rzeczy? WOW!Zaczęłam się patrzeć w moją dłoń. Uśmiechnęłam się niewidocznie.
-Jade dziękuję-oznajmił Liam
-Za co?-zapytałam
-Za to,że stanęłaś w mojej obronie-oznajmił
-Od czego się siostry-zaśmiałam się. Liam mnie przytulił,a potem reszta chłopaków. Potem zostałam sama w pokoju. A ciekawe co by się stało jakbym wtedy miała kombinezon i rękawiczki. Ciekawe czybym też wchłonęła moc? Nie wiem ale chciałabym wiedzieć. I się dowiem ale nie wiem jak.Ale coś wymyślę. Ja żebym czegoś nie wymyśliła ja Jade Payne? Na pewno coś wymyślę. Leżałam na łóżku i słuchałam muzyki. Myślę o wszystkim i o niczym. Po chwili usłyszałam pukanie do moich drzwi. Szybko usiadłam w siadzie skrzyżnym i spojrzałam na drzwi, które się otworzyły. W nich zobaczyłam Zayn'a. Szczękę momentalnie zacisnęłam i mięsie napięłam. 
-Wyjdź nie chcę cię widzieć.-wysyczałam przez zęby
-Daj mi to wszystko wyjaśnić-oznajmił, a ja wstałam.
-Zayn dla mnie to jest jasne. Chciałeś zabić mojego brata!-krzyknęłam
-To nie tak
-A jak?!-nadal krzyczałam,a ręka coraz bardziej mnie bolała. Nic nie powiedział
-To ja cierpię nie ty!-krzyknęłam. Pokazałam na drzwi,a Malik spojrzał się na mnie płaczliwie i wyszedł ze spuszczoną głową. Nie było mi go szkoda. Znów się położyłam się na łóżku i patrzyłam na  swoją dłoń. Nigdy nie przypuszczałam, że będę miała dwie moce na raz w ogóle nie sądziłam,że będę miała moc. Na ręce założyłam rękawiczki. Chciałabym by rodzice żyli. Wtedy by mi mogli wszystko wytłumaczyć i pocieszać. Tak bardzo mi ich brakuje. Z oczu wypłynęły mi łzy. Usłyszałam pukanie. Nic nie powiedziałam tylko odwróciłam się twarzą do ściany. Ktoś wszedł.
-Jade wiem co się dzieje-oznajmił dobrze znany mi głos. Niall wszędzie rozpoznam ten słodki głosik.
-Jak ty możesz coś wiedzieć nie czytasz mi przecież w myślach-powiedziałam ironicznie.
-Powiedzmy, że czytam ci w myślach-oznajmił,a ja się odwróciłam w jego stronę.
-Co?! I co mi jeszcze powiesz?-zapytałam
-To, że chcę ci pomóc nie chcę byś była smutna-oznajmił siadając obok mnie. Instynktownie się w niego wtuliłam. Brakowało mi tego.Tego ciepła i tego, ze wiem, ze komuś na mnie zależy i nie pozwoli mi być smutnym. Potem jeszcze pogadaliśmy i zaczęliśmy się wygłupiać. Oczywiście Niall musiał głodnieć co 5 lub mniej minut. Postanowiłam przynieść większą cześć jadalną z kuchni.Nagle usłyszałam huk. Obydwoje stanęliśmy na równe nogi.....
______________________________________________________________________________________
Przepraszam, że krótki ale weny brak. Następny będzie dłuższy obiecuję.
______________________________________________________________________________________

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz