niedziela, 18 stycznia 2015

Rozdział 16 "Ann się zakochała!"


 Nagle ciemność nie widziałam nic........ 
Otworzyłam oczy z krzykiem. Usiadłam i się rozejrzałam. Leżałam na ziemi na strychu. To tylko sen..Uff...kamień z serca. Wstałam i postanowiłam poszukać Ann. Wyszłam ze strychu i poszłam na dół do salonu. Tam siedziała Ann i wpatrywała się w Niall'a z ognikami w oczach. Oooo słodko. Ann zakochała się w Niall'u to takie słodkie.....
-Czyżby moja mała siostrzyczka zakochała się w Niall'u?-zapytałam śmiejąc się. 
-Zamknij się!-krzyknęła oburzona, a ja zaczęłam się śmiać. Ona tylko zniknęła co spowodowało u mnie jeszcze głośniejszy śmiech. Usłyszałam kroki na schodach. Spojrzałam się w tamtą stronę i zobaczyłam Zyayn'a. Wyglądał tak pięknie. Włosy rozczochrane i był w samych spodniach koszykarskich. Przygryzłam dolną wargę i się tak na niego wpatrywałam.
-Czyżby moja mała siostrzyczka zakochała się w Zayn'ie?-usłyszałam za sobą głos Ann. Odwróciłam się przodem do Ann i się do niej uśmiechnęłam.
-Tak Ann zakochałam się w Zayn'ie-przyznałam i założyłam ręce na wysokości piersi. Ona się uśmiechnęła promiennie i mnie przytuliła.
-Ja też to wiem-oznajmiła, a mnie zatkało. Jak? Przecież jej to pierwszy raz mówię.
-Skąd?-zapytałam z ciekawością
-Ja od dawna was widzę i słyszę-zaśmiała się. Ja od razu poczerwieniałam ze wstydu. Wszystko co robiłam i co mówiłam ona słyszała. Szybko znikłam. Zniknęłam do mojego pokoju. Usiadłam na łóżku. Spojrzałam się na moje ciało. Wpatrywałam się w nie przez dłuższy czas. Coś mi w nim nie pasowało. Wstałam i podeszłam do niego. Ja nie mam tatuażu na lewej ręce. Spojrzałam na drugą rękę tam też miałam tatuaż. Na lewej ręce miałam dwa płatki śniegu,a na prawej trzy ptaki. Co mogą oznaczać te ptaki?
Złapałam rękę gdzie miałam te ptaki i nagle przez moje "ciało duchowe" przeszedł ból. Krzyknęłam z bólu i puściłam moją bladą rękę. Szybko odskoczyłam i złapałam się za bolące miejsce. Wtem do pomieszczenia wpadła Ann. Spojrzała się na mnie.
-Co się stało?-zapytała z troską
-Moje ciało mnie kopnęła tak jakby prądem!-krzyknęłam pod wpływem przerażenia. Ann do mnie podeszła i złapała moją dłoń, którą trzymałam.
-Twoje ciało przekazało ci czarną moc-oznajmiła tak cicho, że prawie jej nie usłyszałam.
-Co się teraz ze mną stanie?-zapytałam ze strachem w oczach i w głosie. Ona tylko odwróciła głowę i krzyknęła
-Już idę mamo!
-Nikt cię nie woła-oznajmiłam,a ona zniknęła. Nie wiem czemu ale łzy mi napłynęły do oczu. A co jeśli ja już nigdy nie będę człowiekiem? A co jeśli ja umrę i nawet nie będę duchem?

                                            ~ZAYN~
Brakuje mi Jade. Mimo iż ją wczoraj widziałem ale i tak mi jej brak. A co jeśli ona już nigdy do nas nie wróci? Nie Zayn ona na pewno do was wróci. Siedzę teraz na kanapie i rozmyślam na wszystkim. Ciszę panującą w salonie przerywa Louis, który wbiega do domu.
-Chłopaki mamy problem!-krzyczy przy wejściu. Pewnie znów zapomniał marchewek kupić. 
-Co się dzieje?-pyta spokojnie Niall
-One chcą nas zaatakować za tydzień!-krzyczy,a ja niemal dławię się powietrzem. Co?! Po co mają atakować? 
-Jak to?-pyta Liam. Nawet nie wiem kiedy się pojawił w salonie
-Podobno złamaliśmy jakiś pakt-mówi szybko Lou. Ja szybko wstaje i patrze na wszystkich zgromadzonych w salonie.
-Nie mają prawa takie coś robić!-krzyczę trochę wkurzony.
-Zayn one mogą wszystko- podchodzi do mnie Liam i klepie po ramieniu. 
-Nie możemy teraz walczyć bo Jade może w każdej chwili się obudzić!-oznajmiam z podniesionym głosem. 
-Zayn to nie jest teraz takie ważne-mówi Niall,a we mnie się gotuje. Przecież to nasza najbliższa osoba. Biegnę do swojego pokoju. Zatrzaskuje drzwi i zamykam je na klucz. Jestem wkurzony tym wszystkim. Dla nich ważne są jakieś tam dziewuchy od Jade. Ręce ściskam w pięcie. Mam ochotę w coś uderzyć. Podchodzę do komody i wszystko z niej zrzucam. Po chwili przy komodzie widzę małą osóbkę. Łzy mi napływają do oczu. Dziewczyna podnosi z podłogi przedmiot. Najpierw nie wiem co to ale gdy lepiej się przyglądam widzę ramkę ze zdjęciem moim i Jade z dzieciństwa. My mamy takie same. Daliśmy je sobie w dzieciństwie na znak naszej przyjaźni. A ja ten znak teraz zniszczyłem. Ona się na mnie patrzy z łzami w oczach,a potem macha ręką i ja jej już nie widze.
-Jade nie!!-krzyczę lecz na marne. Po chwili ramka ze zdjęciem ląduje na ziemi. Co ja najlepszego zrobiłem?! Przecież to była dla nas ważna rzecz,a dla Jade jeszcze bardziej ważniejsza, a ja ją zniszczyłem. To tak jakbym zniszczył naszą przyjaźń. Zaciskam dłonie w pięść a one się podpalają. Jestem idiotą skończonym dupkiem. Jak mogłem tak zrobić. Usiadłem na skraju łóżka i złapałem się za włosy i je pociągnąłem by opanować złość. Jestem idiotą!! 

                                                  ~*~
Otworzyłem oczy. Zszedłem z łóżka i powędrowałem się odświeżyć. Ubrałem czarne rurki i czarny T-shirt. Nadal nie mogę  uwierzyć, że stuknąłem ramkę na zdjęcie oraz, że dla chłopaków są ważniejsze One od Jade.Szczerze to mnie zabolało. Ale cóż jeśli jej własny brat i jej najlepsi przyjaciele wolą tamte coś to proszę ale dla mnie cały czas jest ważna Jade. Zszedłem na dół i powędrowałem do kuchni. Tam byli już wszyscy, a raczej nie wszyscy. Nie było Jade. Spuściłem głowę i podszedłem do lodówki. Wyjąłem z niej jogurt. Z moim posiłkiem wyszedłem z kuchni. Wtem usłyszałem głos Liam'a
-Teraz będziesz się na nas gniewał?-zapytał choć i tak znał odpowiedź
-Tak bo dla was ważne są One od Jade- oznajmiłem patrząc na Liam'a
-Zayn zrozum, że ona też jest dla mnie ważne ale One chcą nas zaatakować-powiedział
-Liam...-nie mogłem nic powiedzieć,a w moich oczach pojawiły się łzy. Liam mnie przytulił
-Zayn spokojnie ona wróci-pocieszał mnie
-Ale ja ją kocham i nie mogę teraz bez niej żyć, a ja jeszcze wczoraj stuknołęm naszą ramkę-powiedziałem z łamiącym się głosem. 
-Ona pewnie o tym wie-oznajmił, a wtedy poczułem zimną dłoń na mojej  dłoni. Pewnie znowu mi się zdaje. Ona przecież jest na mnie obrażona. Odsunąłem się od Liam'a.
-Pójdę na tą walkę-powiedziałem poważnie. Payne kiwnął  głową w geście zrozumienia. Powróciliśmy do poprzednich czynności. Ja poszedłem na górę do swojego pokoju. Otworzyłem jogurt i zacząłem go jeść. Patrzyłem się przez okno. Dawno nie wychodziłem na dwór. Gdy zjadłem położyłem pusty kubeczek na szafce nocnej. Położyłem się na łóżku i wpatrywałem się w sufit. Wtedy usłyszałem jak papier na moim biurku szeleści i kredki w pudełku metalowym upadają. Spojrzałem się na biurko i zauważyłem kredkę niebieską jak coś pisze na kartce. Po chwili kredka opadła a kartka spadła z biurka. Podniosłem ją i tam zobaczyłem napis...


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
ROZDZIAŁ SPECJALNIE JEST KRÓTKI!!
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz