niedziela, 27 lipca 2014

Rozdział 3 "Hej jestem..."


Po chwili odpłynęłam....
 Otworzyłam oczy. Dziś idę na randkę z Harry'm. Już się nie mogę doczekać. Spojrzałam na zegarek 10.00 a.m. Szybko wstałam i poszłam do łazienki. Zaczęła się szykować. Efekt mojej ciężkiej pracy wyszedł rewelacyjny. Wyglądam tak. Gdy wyszłam z łazienki natknęłam się na Liam'a. Spojrzał się na mnie z góry na dół.
-Wow siostra-oznajmił przygryzając dolną wargę. Zarumieniłam się. On zrobił śmieszną minę.
-To jakby co to ja już umykam-oznajmiłam. Zeszłam na dół. W salonie zobaczyłam która godzina. 11.00 a.m. Wyszłam z domu i ruszyłam w stronę parku. Do parku doszłam w 45 minut. Jak to dobrze,że nie pada śnieg. Usiadłam na ławce i czekałam na Harr'ego. W pewnym momencie ktoś mi zakrył oczy. Podskoczyłam lekko. 
-Hej piękna-oznajmił tajemniczy głos. Ten ktoś mi odkrył oczy i zobaczyłam nachylającą się twarz. To jest pewnie Harry
-Harry?-zapytałam nieśmiało
-We własnej osobie-zaśmiał się przechodząc na drugą stronę ławki. Wstałam,a on mi dał buziaka w policzek. To było słodkie. 
-To co idziemy się przejść?-zapytał loczkowaty
-Tak-odpowiedziałam uradowana. Gdy tak szliśmy dowiedziałam się dużo o nim. Na przykład tego,że jest kobieciarzem, uwielbia kotki, każda dziewczyna leci na jego loczki. Jedno mnie zaniepokoiło. To,że jest kobieciarzem. A co ja jestem jedną z jego lasek na jedną noc? Kurde boję się go zapytać o to. 
-Harry...-zaczęłam nie pewnie-...czemu mnie akurat zaprosiłeś na tą randkę?-dokończyłam nieśmiało
-Skąd to pytanie?-zapytał zatrzymując się
-Bo powiedziałeś,ze jesteś kobieciarzem i...-zacięłam się. Brawo Jade
-I myślisz,ze cię zostawię po jednym dniu?-dokończył pytająco.
-Tak...-spuściłam głowę. On mi podniósł podbródek i spojrzał mi prosto w oczy.
-Nie zostawię cię bo cie pokochałem od pierwszego wejrzenia i to nie jest zauroczenie i ty masz w sobie to coś-oznajmił. Ooo jak słodko. Stop! A jeśli on tylko tak mówi? Jego usta były coraz bliżej. Nagle usłyszałam głos Liam'a
-Harry zostaw ją!-krzyknął podchodząc do nas.
-Liam co ty tu robisz?-zapytałam trochę odsuwając się od Harr'ego.
-Pisałeś mi,że jej nie pocałujesz! Przecież masz dziewczynę!-krzykną. Jak to? Harry ma dziewczynę?!?
-CO?!?!-krzykłam
-Ja nie mam dziewczyny  od miesiąca!-krzyknął w stronę Liam'a. 
-Dobra jak się ogarniecie to napisz do mnie Harry-powiedziałam odchodząc. Poczułam twardy uścisk na nadgarstku. Odwróciłam się i zobaczyłam Harr'ego.
-Czego?!-zapytałam wkurzona
-Ja na prawdę nie mam dziewczyny-oznajmił spokojnie.
-To co Liam mówił?!-nadal byłam wkurzona
-Komu ufasz?-zapytał
-Nikomu!-krzykłam i się próbowałam wyrwać z uścisku Harr'ego.
-ZOSTAW MNIE!!-jeszcze bardziej się wkurzyłam. Nagle zaczął padać śnieg. Harry momentalnie mnie pucił.
-Czyli to ty-oznajmił cicho chyba myślał,że nie usłyszę.
-Co?-zapytałam
-Do zobaczenia-odwrócił się i poszedł w inną stronę. Liam do mnie podszedł. Byłam na niego wkurzona. Odwróciłam się i poszłam w swoją stronę
-Jade poczekaj!-krzyknął Liam
-Nie.Odzywaj.Się.Do.Mnie-onznajmiłam stanowczo. Ruszyłam dalej. Marzyłam o tym by Liam gdzieś poszedł i nie wrócił na noc. Ten jeden raz proszę by gdzieś poszedł. Tylko o to proszę. Przez niego Harry poszedł,a ja zostałam sama. Bomba. Już gorzej być nie może. 
-Jade uspokój się!-krzyknął....Harry? Odwróciłam się i zobaczyłam loczka.  Uśmiechnęłam się.
-Harry!-krzykłam z radością,a on do mnie podszedł i mnie przytulił. Wtuliłam się w niego. 
-Przyprowadziłem przyjaciela bo bardzo chciał cię poznać-oznajmił odsuwając się troszeczkę.
-Fajnie poznam jeszcze jedną osobę-ucieszyłam się. Harry odsunął się,a ja ujrzałam pewną piękną osobę. On mi kogoś przypominał tylko jeszcze nie wiem kogo. Może mojego jakiegoś dalekiego kolegę? Nie wiem. Wiem tylko jedno,że był sexy. 
-Hej jestem....

czwartek, 24 lipca 2014

Rozdział 2 "Idę na randkę!"

ROZDZIAŁ DEDYKUJĘ MOJEMU KOTKOWI. KOFFAM CIĘ <3 <3                                    


                                      <muzyczka>

Sama nie wiem co mam czuć....To nie możliwe. Liam ma dwie ręce w bandażu. Co on sobie zrobił? A co jeśli to przeze mnie?? 
-Liam...-nie dokończyłam bo przerwał mi mój brat
-Nic nie mów...Wiem co o mnie myślisz....-spuścił głowę. Coś w środku mówiło mi idź do niego on teraz ciebie potrzebuje. Podeszłam do niego i go przytuliłam. On nie wiedział co robić.
-Myślę o tobie,ze jesteś moim kochanym starszym bratem któremu wczoraj odbiło-wypowiedziałam te słowa w jego tors.
-Jade....przepraszam cię za wszystko-oznajmił Liam i mnie przytulił. Potem jeszcze Louis się do nas dołączył. Zaczęliśmy się śmiać.
-Mam 3 najwspanialsze osoby na świecie!-wykrzyczałam. Zszedł Niall i nas też przytulił. Louis zaczął skakać,a my razem z nim,a że ja to ja to upadliśmy. Wybuchliśmy jeszcze większym śmiechem. Kocham Liam'a, Niall'a i Louis'a. Każdy jest dla mnie jak brat.  I mamy wspólne to,że nasza trójka nie ma rodziców bo zginęli w wypadkach samochodowych w tym samym czasie. Nasi rodzice się przyjaźnili i któregoś dnia wybrali się na trzydniowy wyjazd. Gdy wracali jakiś wariat pod wpływem alkoholu jechał autem i wjechał w auto moich i Louis'a rodziców,a auto rodziców Niall'a w moich rodziców. Wszyscy zginęli na miejscu. Teraz razem na wzajem się wspieramy na dobre i na złe. W końcu zaczęłam się dusić bo na mnie leżał Niall.
-Yyy chłopaki ja się duszę,a chcę powiedzieć,że ja jestem dziewczyną,a na mnie leży chłopak czyli Niall-oznajmiłam,a Niall szybko wstał. Złapałam powietrze i wstałam z pomocą Liam'a. Poszliśmy jeść śniadanie, które zapewne zrobił Liam. Gdy zjedliśmy chłopaki oprócz Liam'a wyszli. 
-Liam co sobie zrobiłeś w ręce?-zapytałam ostrożnie
-Nie ważne-machnął ręką. Czy on nie rozumie,że chcę mu pomóc?? Przecież ja się o niego martwię. 
-Liam... ja się o ciebie martwię-oznajmiłam cicho bo bałam się jego reakcji. On się na mnie spojrzał ostrzegawczo. Swój wzrok przeniosłam na nadgarstki. Zobaczyłam,że na jednym z nich mam siniaka. Trochę się przeraziłam i próbowałam zakryć nadgarstek.
-Co tam ukrywasz?-zapytał
-Nie ważne-machnęłam ręką. Zrobiłam dokładnie to samo co on. I co Liam podoba ci się bo mi nie za bardzo. Wstałam i chciałam iść ale mój kochany braciszek-zawiało sarkazmem- mnie złapał za nadgarstek gdzie  miałam sine.
-Ja ci to zrobiłem?-zapytał. Nie wiesz sama sobie to zrobiłam bo mi się tak nudziło.-i znów sarkazm- kurde muszę przestać mówić sarkazmami. Liam spuścił głowę 
-Liam....proszę nie...-nie dokończyłam bo mi przeszkodził
-Nie nie dokańczaj. Nie chce tego słuchać-oznajmił i już prawie wyszedł ale go zatrzymałam mówiąc.
-Gdzie idziesz?
-Za niedługo wrócę-oznajmił krótko i wyszedł. Zostałam sama w kuchni. Sama z tymi myślami. Czy to przeze mnie ma zabandażowane ręce czy nie. Liam kurde czemu mi to robisz?!?!?!Poszłam do salonu. Na kanapie siedzieli Louis i Niall. Położyłam się na nich. Louis zachrząknął
-Siema-oznajmiłam. Niall się zaśmiał. Po chwili poczułam jak się unoszę. Louis mnie przenosił na podłogę,a dokładniej w kuchni. Położył mnie i wyszedł. Znów w kuchni. Dopiero co z niej wyszłam!
-Louis mam marchewki!!! I je zaraz zjem!!!-krzykłam z nadzieją,że przyjdzie
-Tylko,że wszystkie marchewki są już w moim brzuchu!-odkrzyknął. Kurde! Wstałam z podłogi i poszłam do pokoju. Szczerze...nic mi się nie chce robić. Mam ochotę położyć się i spać do bóg wie której godziny. Ale nie mogę bo za każdym razem jak się położę to coś przykuwa moją uwagę. Kawałek materiału wystający z komody, krzywo wiszący obrazek, telefon wygląda ciekawie i przyciągająco. Wszystko dosłownie wszystko. Postanowiłam posłuchać muzyki i coś namalować albo pocykać zdjęcia. Z głośników włączyłam muzykę. W rękę wzięłam telefon i zaczęłam robić sobie zdjęcia. 


 


Potem zaczęłam się śmiać ze swoich zdjęć. Nawet śmiesznie wyszły. Nie powiem,że nie. Wstawiłam je na tt. Zobaczyłam,że ktoś polubił mi moje zdjęcia. Zobaczyłam kto to. Jakiś Zayn Malik. Nie znam chłopaka. Zdjęć też nie miał. Kurde1 I następnie polubienie. Teraz od jakiegoś Harry Styles. Sprawdziłam czy chociaż on ma. Tak ma!. Weszłam i zobaczyłam chłopaka o burzy loków. Gdy się uśmiechał miał dołeczki. Też mam dołeczki. Ten cały Harry nie jest nawet brzydki.Na zdjęciach wydaje się być tajemniczy.


 



















Nie wiem czemu ale mi się nawet spodobał. Zaobserwowałam go. Szybko dostałam,że on też mnie zaczął obserwować. Nagle dostałam wiadomość na tt. Ciekawe od kogo. Spojrzałam i dostałam od Harr'ego. Uśmiechnęłam się do telefonu i zobaczyłam co napisał. "Hej, jestem Harry i chciałbym cię bliżej poznać. Spotkamy się jutro o 12.00 przy parku?". Może być fajnie. "Jasne. Będę czekać".-napisałam mu. Za to on odpisał "Cudnie". Zaśmiałam się i zaczęłam skakać po łóżku. Niall i Louis weszli do pokoju.
-Co ty robisz?-zapytali równocześnie
-Mam randkę!-krzykłam opadając na łóżko. Cieszyłam się jak małe dziecko.
-Zaraz nie mam się w co ubrać!-krzykłam i podbiegłam do szafy. 
-Nie wcale nie masz się w co ubrać-oznajmił Niall.
-No nie-oznajmiłam odwracając się do niego. On tylko wyszedł,a Louis się zaczął na mnie patrzeć jak ojciec na córkę, która ma chłopaka. 
-Co?-zapytałam. Założył ręce na klatce piersiowej.
-Co to za chłopak?-zapytał
-Harry Styles-odpowiedziałam dumna. 
-A znacz go?-zapytał. 
-Nie ale na pewno jest fajny-oznajmiłam
-Spotykasz się z obcą osobą-oznajmił
-To jest moja sprawa z kim się spotykam-oznajmiłam oburzona
-Nie pójdziesz na tą randkę-oznajmił stanowczo
-Louis...-oznajmiłam smutna
-Żartuje. Idź ja ci nie będę życia układał-oznajmił śmiejąc się. Ja go przytuliłam i zaczęliśmy się razem śmiać. Zaczęliśmy się wygłupiać. Tak nam dzień minął. Liam znów nie ma. Kurde. A mogło być tak fajnie. Mogłabym mu też powiedzieć,że idę na randkę. A tak to muszę się zamartwiać. Usłyszałam rozmowę na dole. Szybko zeszłam na dół. 
-Liam!-uradowałam się
-Co tam mała?-zapytał przytulając mnie
-Idę jutro na randkę!-pochwaliłam się uradowana.
-Z kim?-zapytał radośnie. czyżby się cieszył razem ze mną??
-Z takim Harry'm-odpowiedziałam. Jego mina zrzedła. Coś mu nie pasuje. Odsunęłam się odruchowo od niego.
-A znasz go?-zapytał delikatnie,a jego oczy trochę pociemniały.
-N-nie..-zaczęłam się jąkać
-I się z nim umawiasz?-zapytał o dziwo spokojnie. Spuściłam głowę. Nie wiedziałam co powiedzieć i co zrobić. Boję się,że jak coś źle powiem to na mnie nakrzyczy albo mnie uderzy. Liam podniósł mój podbródek do góry i zostałam zmuszona patrzeć w jego oczy.
-Nie zabronię ci iść na randki ale wolałbym żebyś umawiała się z osobami które znasz bo się o ciebie martwię mała. Przytulił mnie. Wow. To jego zachowanie mnie zdziwiło. 
-Dziękuję-oznajmiłam. 
-A teraz idź spać byś mogła się wyspać-oznajmił troskliwie. Takiego Liam'a to ja lubię,a wręcz kocham. 
-Dobranoc- oznajmiłam i pobiegłam do swojego pokoju. Byłam już wyszykowana do spania. Tylko się jeszcze położyć i iść spać. Po chwili odpłynęłam....





INFO


Zmieniłam bohaterkę sprawdźcie na jaką. Ale nieraz będą gify z tą starą bohaterką  gdyż gify starej bohaterki pasują mi do niektórych momentów. No to na tyle.  W sobotę pojawi się rozdział.

sobota, 19 lipca 2014

Rozdział 1 "Czy ja mam na koszulce napisane kretyn czy Tomlinson?"



Siedzę na kanapie. Nadal przeżywam śmierć rodziców. Został mi tylko Liam. Tylko gdyż mój przyjaciel, któremu zaufałam wyjechał 10 lat temu. Czemu mnie spotykają takie rzeczy? A w dodatku teraz Liam wyjechał do sklepu.. Nie ma go od 3 godzin. A co jeśli  mu się coś stało? Nieee. Nie myśl tak. Jest teraz zima. Szybko wyszłam tak jak stałam albo siedziałam czyli czarne,stare, męskie dresy. Nawet mi zimno nie jest wręcz wsam raz. W pewnym momencie zobaczyłam Niall'a. Podeszłam do niego.
-Widziałeś Liam'a?-trochę byłam wkurzona
-Nie-odpowiedział
-Ja go kiedyś-wyrzuciłam ręce w powietrze...nie zabiję....-posmutniałam. Niall mnie przytulił
-Jade jesteś zimna-oznajmił odsuwając się troszeczkę ode mnie.
-Hello jest zima-powiedziałam. Poszliśmy do mnie. Gdy weszliśmy usiadłam na fotelu. Jak to dobrze,ze ze mną i Liam'em mieszka jeszcze Louis i Niall. Chociaż mam  do kogo się odezwać. Przypomniał mi się Miguel. Posmutniałam. Zawsze z nim spędzałam czas. Niall z niewiadomych przyczyn mnie przytulił.
-Zimno ci?-zapytał ni z gruszki ni z pietruszki.
-Nie a co?-zdziwiłam się
-Znów jesteś zimna
-Ja nie czuję, że jestem zimna-Niall wstał i poszedł na górę. Dobra to było dziwne. Zostałam sama. Ktoś wszedł do domu. Szybko wstałam i podeszłam do mojego brata, który wszedł do domu. On mnie wyminął i poszedł na górę. Co to kurwa ma być?! Przecież nic mu nie zrobiłam. Wyszłam na dwór. Postanowiłam się przejść.

                                                               -*-

Minęły 3 godziny jak jestem na dworze. Postanowiłam  wrócić do domu. Poszłam na górę i przebrałam się w krótkie spodenki i top. Położyłam się i nie wiem kiedy usnęłam....
   -Czemu?!-zaczęłam krzyczeć. Siedzę przy ciele Miguela. Nie żyje przeze mnie. Byłam wkurzona i z pistoletu, który znalazłam pod łóżkiem strzeliłam w niego. Zabiłam mojego najlepszego przyjaciela. Wstałam i zaczęłam biec. W pewnym momencie  się zatrzymałam
-Czemu akurat ja?!?!?!?-krzykłam,a wokół mnie zapanowała ciemność....


Szybko otworzyłam oczy. Spojrzałam się wokół siebie. Na szczęście to był tylko sen. Wstałam i  wyszłam na balkon by się przewietrzyć. Nawet mi zimno nie było. Gdy znów poczułam się senna poszłam do łózka i odpłynęłam....
Powoli otworzyłam oczy. Zobaczyłam Louis'a. Uśmiechnęłam się do niego.
-Gonisz-klepnął mnie i zaczął uciekać,a ja go goniłam. Od małego się tak bawimy. Po 5 minutach złapałam go. Wziął mnie przełożył przez ramię i zaczął biegać. Zaczęliśmy się śmiać. Jedyna osoba, która od samego rana ma ochotę się bawić. W pewnym momencie położyliśmy się na podłogę,a nogi na kanapie. Nawet nie wiem jak się znaleźliśmy w salonie. Zeszli chłopaki.
-A oni znowu na podłodze-zaśmiał się Niall
-Oni nigdy nie dorosną-oznajmił oschle Liam. Usiadłam i zaczęłam się patrzeć na Liam'a z wyrzutem. On odwrócił wzrok i wszedł do kuchni. Spuściłam głowę i wyszłam z salonu,a poszłam na górę do swojego pokoju. Usłyszałam pukanie i po chwili koło mnie znalazł się Louis.
-Co się stało?-zatroszczył się
-Liam od wczoraj jest odwrócony ode mnie-łzy mi napłynęły do oczu.
-Może nie chce nic głupiego palnąć-widać i słychać,że Lou próbuje mnie rozweselić. Przytuliłam się do niego,a on odwzajemnił gest. Rozpłakałam się.

                                                -*-
Jestem z Louie'em na spacerze. Nagle Lou klepnął mnie i zaczął gonić. Ja za nim biegłam ile sił w nogach. Po kilku minutach złapałam go. Zaczęliśmy się śmiać.  W rękę. Wzięłam śnieg i z niego ulepiłam idealną kulkę
- Nie rzucisz-powiedział Lou
- A właśnie,  że rzucę-powiedziałam i rzuciłam w niego znów zaczęliśmy się śmiać. I tak zaczęła się wojna na śnieżku.  Zobaczyłam Liama.  Po jego wyrazie twarzy można by powiedzieć,  że jest wkurwiony.  
-Do domu marsz!-wydarł się na mnie. Trochę się przestraszyłam
-Liam uspokój się bo Jade się boi- bronił mnie Lou
-I dobrze! Jade teraz do domu!!-złapał mnie za nadgarstek i zaczął ciągnąć w stronę domu. Protestowałam.
-Zostaw mnie! Liam co się z tobą dzieje?! Zmieniłeś się na ....gorszego!!!!-momentalnie się zatrzymał i odwrócił. Wzmocnił uścisk na co ja zareagowałam piskiem bólu. Co ja mu takiego zrobiłam
-Nigdy tak do mnie nie mów!-wykrzyczał mi w twarz.
-Liam zostaw ją teraz!!-usłyszałam głos Louis'a. Po chwili znalazł się obok mnie.
-Nie!-nie wiem co w niego wstąpiło
-Co ja ci zrobiłam?-zapytałam cicho
-Martwię się o ciebie bo ty nawet nie raczysz przyjść do domu!-oznajmił Liam. Boże i żeby od razu robić taką awanturę? 
-Przecież jest ze mną-bronił mnie Louis. Miło z jego strony. Uśmiechnęłam się do Louis'a ciepło.
-Mam to w dupie!-krzyknął i znów ruszył. Poczułam ulgę w nadgarstku. Louis złapał mnie lekko za bolące miejsce.
-Liam musiałem to zrobić przykro mi-oznajmił Tommo. Spojrzałam na mojego brata. Zwijał się z bólu. Pewnie Lou uderzył Liam'a w brzuch. Marchewkowy mnie przytulił i poszliśmy zapewne do domu. Nigdy nie widziałam Liam'a w takim stanie. Zawsze był opiekuńczy. W sumie stał się taki od kąd skończyłam 16 lat. Dziwne. I to jeszcze jak dziwne. 

                                              -*-

Na nadgarstkach nadal miałam mało widoczne ślady po uścisku Liam'a. Louis leży obok mnie na łóżku w moim pokoju. Gdy zauważył,że patrzę na swój nadgarstek wziął go i je tam pocałował. Poczułam motylki w brzuchu. Boże czy ja się zakochałam w Louis'ie? Sama nie wiem może to tylko zauroczenie? Może......
-Dziękuję-przytuliłam się do mojego przyjaciela.
-Za co?-zdziwił się
-Że mi pomogłeś-uśmiechnęłam się przyjacielsko. On nie tylko do siebie docisnął i zaczął "szurać" swoją ręką po moim ramieniu.
-Musiałem. Jesteś moją małą siostrzyczką-oznajmił
-Przecież my nie jesteśmy rodzeństwem-zdziwiłam się
-Dla mnie jesteś-pocałował mój czubek głowy. Szczerze przy Louis'ie czułam się inaczej. Taka....wolna?...tak to dobre określenie. Jemu mogłam zaufać i mu się wyżalić. W sumie i on był dla mnie moim małym bratem. 

                                    *LOUIS*

Jade nadal była we mnie wtulona. Miło było patrzeć,że jest szczęśliwa i,że się uśmiecha i inne takie rzeczy. Spojrzałem na jej twarz i zobaczyłem,że usnęła. Słodko wygląda jak śpi. Tak słodko, niewinnie i bezbronna. Szczerze kocham Jade odkąd skończyła 10 lat. Kocham ją jak siostrę i jak kogoś więcej. Jej mogę zaufać,a ona mi. Boję się jej to powiedzieć. Boję się,że ona nie czuje tego samego co ja. Poczekam z tym jeszcze trochę. Tak będzie najlepiej. Zamknąłem oczy by sobie powspominać nasze wspólne chwile. Sam nie wiem kiedy usnąłem.....
  Poczułem szturchnięcie. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Jade jak nie śpi. Na jej twarz wkradł się uśmiech. Odwzajemniłem uśmiech.
-Co tam mała?-zapytałem przeciągając się.
-Nic-oznajmiła trochę dziwnie jakby coś ukrywała. 
-Jade...-nalegałam
-No...po...prostu...boję się.....-wydukała.
-Niech zgadnę Liam'a?-zapytałem mrużąc trochę oczy
-Tak...-spuściła wzrok i wstała. Ja podążyłem za nią. 
-Spokojnie będziesz ze mną-oznajmił. 
-No dobra-oznajmiła. Podeszła do szafy i wyjęła ten strój. Poszła do swojej łazienki. Na szczęście miała ją w pokoju. Gdy się wyszykowała poszliśmy do mnie do pokoju. Ja wziąłem podkoszulek z napisem Tomlinson z tyłu i spodnie koszykarskie czarne. Poszedłem się odświeżyć. Gdy wyszykowany wyszedłem z łazienki Jade siedziała na łóżku przygnębiona.
-Jade nie martw się-pocieszałem ją
-A co jak coś nie wyjdzie?-zapytała. 
-Jade czy ja mam na koszulce napisane kretyn czy Tomlinson?-zapytałem
odwracając się i pokazując kciukami na tył mojej koszulki. Zachichotała. Ja się odwróciłem przodem do mojej Jade. 
-Dobra teraz się nie boję-oznajmiła śmiejąc się. 
-Jestem z ciebie dumny-Przytuliłem ją i zacząłem "pocierać" jej przedramię jednocześnie dociskając do siebie. Zeszliśmy na dół.


                                                 -*-

Zeszlismy na dół. Byłam cała rozweselona. Ale gdy zobaczyłam to to od razu posmutniałam. Nie mogę uwierzyć w to co widzę. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie widziałam. Sama nie wiem co mam czuć.....

czwartek, 17 lipca 2014

Prolog


"-Jade uciekaj!-usłyszałam za sobą głos Zayn'a
-A ty?-momentalnie się odwóciłam
-Mną się nie przejmuj!
Biegłam ile sił w nogach. Wybiegłam z budynku,a za mną Zayn. Nadal biegliśmy. Po co ja się godziłam?! Ja się pytam po co?! Gdy byliśmy daleko zatrzymaliśmy się. Zayn zaczął się śmiać.
-I z czego się śmiejesz?-zdziwiłam się
-Mam powód-mówił przez śmiech
-Mogliśmy tam zginąć!-wydarłam się na niego
-Ale nie zginęliśmy-nadal się śmiał. Odeszłam od niego i poszłam w stronę domu. A mogłam posłuchać Liam'a. Ale po co. Przecież muszę pokazać innym,że jestem mądra inaczej. Bo to ja. Witam jestem Jade Payne dziewczyna mądra inaczej. Poczułam dotyk w talii. Odwróciłam się i zobaczyłam Zayn'a.
-Co chcesz?-zapytałam trochę spokojniejsza
-Jesteś na mnie zła?-zamartwił się
-Nie na siebie-spuściłam głowę i ruszyłam przed siebie. Zayn szedł cały czas za mną. Obwiniam siebie tylko siebie,że się zgodziłam. Ale mogłam odmówić ale po co. A no tak chcę coś udowodnić. Tylko co? Chyba to,że nie mam mózgu. Teraz bym siedziała w pokoju i słuchała muzyki. Ale tego nie robię!
-Jade uspokój się-chyba myślał,że to coś da ale się mylił
-Jak ja komuś w oczy spojrzę?!?
-Normalnie-wyszczerzył te swoje białe zęby. Miałam ochotę mu je wybić. Ale nie mogę bo by mi pewnie oddał albo coś w tym stylu. Chłopaki i ich ta przewaga siłą. 
-Zayn ty to ty, a ja to ja!!-o pani Jade powiedziała coś mądrego. Nowość-ten durny głosik w mojej głowie. Po co on w ogóle tam jest. Tylko wkurza jeszcze bardziej.
-Ale spokojnie-nadal sądził,że tymi durnymi słowami mi pomoże. Guzik prawda Zayn
-Jak ja mam być spokojna?!-poczekajcie chwilę  bo zaraz pan Zayn Malik coś powie i zrobi coś "mądrego". I już zaraz...już się szykuje.... już prawie...i...
-Normalnie bierz przykład ze mnie-oznajmił i rozłożył swoje wielkie łapska
-Ty nic nie rozumiesz!!!-noi wybuchłam bo doszłam do stanu o wielkości 10000%. Zayn umie mnie do takiego stanu doprowadzić prawie cały czas. Liam jeszcze nigdy mnie do takiego nie doprowadził,a jest moim bratem.
-To mi wytłumacz-powiedział prawie niesłyszalnie. Nie no teraz to żeś w sedno trafił. Jak ja ci to zacznę tłumaczyć to ty nie zrozumiesz  lub odpuścisz sobie gdy nawet jeszcze nie zacznę
-Ja jestem....."






______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Więc tak rozdziały będą wstawiane co tydzień w piątki. Mam nadzieję,że komuś się spodoba ten blog. Oby tak trzymam kciuki. Postaram się jutro albo w sobotę wstawić rozdział