Siedzę na kanapie. Nadal przeżywam śmierć rodziców. Został mi tylko Liam. Tylko gdyż mój przyjaciel, któremu zaufałam wyjechał 10 lat temu. Czemu mnie spotykają takie rzeczy? A w dodatku teraz Liam wyjechał do sklepu.. Nie ma go od 3 godzin. A co jeśli mu się coś stało? Nieee. Nie myśl tak. Jest teraz zima. Szybko wyszłam tak jak stałam albo siedziałam czyli czarne,stare, męskie dresy. Nawet mi zimno nie jest wręcz wsam raz. W pewnym momencie zobaczyłam Niall'a. Podeszłam do niego.
-Widziałeś Liam'a?-trochę byłam wkurzona
-Nie-odpowiedział
-Ja go kiedyś-wyrzuciłam ręce w powietrze...nie zabiję....-posmutniałam. Niall mnie przytulił
-Jade jesteś zimna-oznajmił odsuwając się troszeczkę ode mnie.
-Hello jest zima-powiedziałam. Poszliśmy do mnie. Gdy weszliśmy usiadłam na fotelu. Jak to dobrze,ze ze mną i Liam'em mieszka jeszcze Louis i Niall. Chociaż mam do kogo się odezwać. Przypomniał mi się Miguel. Posmutniałam. Zawsze z nim spędzałam czas. Niall z niewiadomych przyczyn mnie przytulił.
-Zimno ci?-zapytał ni z gruszki ni z pietruszki.
-Nie a co?-zdziwiłam się
-Znów jesteś zimna
-Ja nie czuję, że jestem zimna-Niall wstał i poszedł na górę. Dobra to było dziwne. Zostałam sama. Ktoś wszedł do domu. Szybko wstałam i podeszłam do mojego brata, który wszedł do domu. On mnie wyminął i poszedł na górę. Co to kurwa ma być?! Przecież nic mu nie zrobiłam. Wyszłam na dwór. Postanowiłam się przejść.
-*-
Minęły 3 godziny jak jestem na dworze. Postanowiłam wrócić do domu. Poszłam na górę i przebrałam się w krótkie spodenki i top. Położyłam się i nie wiem kiedy usnęłam....
-Czemu?!-zaczęłam krzyczeć. Siedzę przy ciele Miguela. Nie żyje przeze mnie. Byłam wkurzona i z pistoletu, który znalazłam pod łóżkiem strzeliłam w niego. Zabiłam mojego najlepszego przyjaciela. Wstałam i zaczęłam biec. W pewnym momencie się zatrzymałam
-Czemu akurat ja?!?!?!?-krzykłam,a wokół mnie zapanowała ciemność....
Szybko otworzyłam oczy. Spojrzałam się wokół siebie. Na szczęście to był tylko sen. Wstałam i wyszłam na balkon by się przewietrzyć. Nawet mi zimno nie było. Gdy znów poczułam się senna poszłam do łózka i odpłynęłam....
Powoli otworzyłam oczy. Zobaczyłam Louis'a. Uśmiechnęłam się do niego.
-Gonisz-klepnął mnie i zaczął uciekać,a ja go goniłam. Od małego się tak bawimy. Po 5 minutach złapałam go. Wziął mnie przełożył przez ramię i zaczął biegać. Zaczęliśmy się śmiać. Jedyna osoba, która od samego rana ma ochotę się bawić. W pewnym momencie położyliśmy się na podłogę,a nogi na kanapie. Nawet nie wiem jak się znaleźliśmy w salonie. Zeszli chłopaki.
-A oni znowu na podłodze-zaśmiał się Niall
-Oni nigdy nie dorosną-oznajmił oschle Liam. Usiadłam i zaczęłam się patrzeć na Liam'a z wyrzutem. On odwrócił wzrok i wszedł do kuchni. Spuściłam głowę i wyszłam z salonu,a poszłam na górę do swojego pokoju. Usłyszałam pukanie i po chwili koło mnie znalazł się Louis.
-Co się stało?-zatroszczył się
-Liam od wczoraj jest odwrócony ode mnie-łzy mi napłynęły do oczu.
-Może nie chce nic głupiego palnąć-widać i słychać,że Lou próbuje mnie rozweselić. Przytuliłam się do niego,a on odwzajemnił gest. Rozpłakałam się.
-*-
Jestem z Louie'em na spacerze. Nagle Lou klepnął mnie i zaczął gonić. Ja za nim biegłam ile sił w nogach. Po kilku minutach złapałam go. Zaczęliśmy się śmiać. W rękę. Wzięłam śnieg i z niego ulepiłam idealną kulkę
- Nie rzucisz-powiedział Lou
- A właśnie, że rzucę-powiedziałam i rzuciłam w niego znów zaczęliśmy się śmiać. I tak zaczęła się wojna na śnieżku. Zobaczyłam Liama. Po jego wyrazie twarzy można by powiedzieć, że jest wkurwiony.
-Do domu marsz!-wydarł się na mnie. Trochę się przestraszyłam
-Liam uspokój się bo Jade się boi- bronił mnie Lou
-I dobrze! Jade teraz do domu!!-złapał mnie za nadgarstek i zaczął ciągnąć w stronę domu. Protestowałam.
-Zostaw mnie! Liam co się z tobą dzieje?! Zmieniłeś się na ....gorszego!!!!-momentalnie się zatrzymał i odwrócił. Wzmocnił uścisk na co ja zareagowałam piskiem bólu. Co ja mu takiego zrobiłam
-Nigdy tak do mnie nie mów!-wykrzyczał mi w twarz.
-Liam zostaw ją teraz!!-usłyszałam głos Louis'a. Po chwili znalazł się obok mnie.
-Nie!-nie wiem co w niego wstąpiło
-Co ja ci zrobiłam?-zapytałam cicho
-Martwię się o ciebie bo ty nawet nie raczysz przyjść do domu!-oznajmił Liam. Boże i żeby od razu robić taką awanturę?
-Przecież jest ze mną-bronił mnie Louis. Miło z jego strony. Uśmiechnęłam się do Louis'a ciepło.
-Mam to w dupie!-krzyknął i znów ruszył. Poczułam ulgę w nadgarstku. Louis złapał mnie lekko za bolące miejsce.
-Liam musiałem to zrobić przykro mi-oznajmił Tommo. Spojrzałam na mojego brata. Zwijał się z bólu. Pewnie Lou uderzył Liam'a w brzuch. Marchewkowy mnie przytulił i poszliśmy zapewne do domu. Nigdy nie widziałam Liam'a w takim stanie. Zawsze był opiekuńczy. W sumie stał się taki od kąd skończyłam 16 lat. Dziwne. I to jeszcze jak dziwne.
-*-
Na nadgarstkach nadal miałam mało widoczne ślady po uścisku Liam'a. Louis leży obok mnie na łóżku w moim pokoju. Gdy zauważył,że patrzę na swój nadgarstek wziął go i je tam pocałował. Poczułam motylki w brzuchu. Boże czy ja się zakochałam w Louis'ie? Sama nie wiem może to tylko zauroczenie? Może......
-Dziękuję-przytuliłam się do mojego przyjaciela.
-Za co?-zdziwił się
-Że mi pomogłeś-uśmiechnęłam się przyjacielsko. On nie tylko do siebie docisnął i zaczął "szurać" swoją ręką po moim ramieniu.
-Musiałem. Jesteś moją małą siostrzyczką-oznajmił
-Przecież my nie jesteśmy rodzeństwem-zdziwiłam się
-Dla mnie jesteś-pocałował mój czubek głowy. Szczerze przy Louis'ie czułam się inaczej. Taka....wolna?...tak to dobre określenie. Jemu mogłam zaufać i mu się wyżalić. W sumie i on był dla mnie moim małym bratem.
*LOUIS*
Jade nadal była we mnie wtulona. Miło było patrzeć,że jest szczęśliwa i,że się uśmiecha i inne takie rzeczy. Spojrzałem na jej twarz i zobaczyłem,że usnęła. Słodko wygląda jak śpi. Tak słodko, niewinnie i bezbronna. Szczerze kocham Jade odkąd skończyła 10 lat. Kocham ją jak siostrę i jak kogoś więcej. Jej mogę zaufać,a ona mi. Boję się jej to powiedzieć. Boję się,że ona nie czuje tego samego co ja. Poczekam z tym jeszcze trochę. Tak będzie najlepiej. Zamknąłem oczy by sobie powspominać nasze wspólne chwile. Sam nie wiem kiedy usnąłem.....
Poczułem szturchnięcie. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Jade jak nie śpi. Na jej twarz wkradł się uśmiech. Odwzajemniłem uśmiech.
-Co tam mała?-zapytałem przeciągając się.
-Nic-oznajmiła trochę dziwnie jakby coś ukrywała.
-Jade...-nalegałam
-No...po...prostu...boję się.....-wydukała.
-Niech zgadnę Liam'a?-zapytałem mrużąc trochę oczy
-Tak...-spuściła wzrok i wstała. Ja podążyłem za nią.
-Spokojnie będziesz ze mną-oznajmił.
-No dobra-oznajmiła. Podeszła do szafy i wyjęła ten strój. Poszła do swojej łazienki. Na szczęście miała ją w pokoju. Gdy się wyszykowała poszliśmy do mnie do pokoju. Ja wziąłem podkoszulek z napisem Tomlinson z tyłu i spodnie koszykarskie czarne. Poszedłem się odświeżyć. Gdy wyszykowany wyszedłem z łazienki Jade siedziała na łóżku przygnębiona.
-Jade nie martw się-pocieszałem ją
-A co jak coś nie wyjdzie?-zapytała.
-Jade czy ja mam na koszulce napisane kretyn czy Tomlinson?-zapytałem
odwracając się i pokazując kciukami na tył mojej koszulki. Zachichotała. Ja się odwróciłem przodem do mojej Jade.
-Dobra teraz się nie boję-oznajmiła śmiejąc się.
-Jestem z ciebie dumny-Przytuliłem ją i zacząłem "pocierać" jej przedramię jednocześnie dociskając do siebie. Zeszliśmy na dół.
-*-
Zeszlismy na dół. Byłam cała rozweselona. Ale gdy zobaczyłam to to od razu posmutniałam. Nie mogę uwierzyć w to co widzę. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie widziałam. Sama nie wiem co mam czuć.....
- Nie rzucisz-powiedział Lou
- A właśnie, że rzucę-powiedziałam i rzuciłam w niego znów zaczęliśmy się śmiać. I tak zaczęła się wojna na śnieżku. Zobaczyłam Liama. Po jego wyrazie twarzy można by powiedzieć, że jest wkurwiony.
-Do domu marsz!-wydarł się na mnie. Trochę się przestraszyłam
-Liam uspokój się bo Jade się boi- bronił mnie Lou
-I dobrze! Jade teraz do domu!!-złapał mnie za nadgarstek i zaczął ciągnąć w stronę domu. Protestowałam.
-Zostaw mnie! Liam co się z tobą dzieje?! Zmieniłeś się na ....gorszego!!!!-momentalnie się zatrzymał i odwrócił. Wzmocnił uścisk na co ja zareagowałam piskiem bólu. Co ja mu takiego zrobiłam
-Nigdy tak do mnie nie mów!-wykrzyczał mi w twarz.
-Liam zostaw ją teraz!!-usłyszałam głos Louis'a. Po chwili znalazł się obok mnie.
-Nie!-nie wiem co w niego wstąpiło
-Co ja ci zrobiłam?-zapytałam cicho
-Martwię się o ciebie bo ty nawet nie raczysz przyjść do domu!-oznajmił Liam. Boże i żeby od razu robić taką awanturę?
-Przecież jest ze mną-bronił mnie Louis. Miło z jego strony. Uśmiechnęłam się do Louis'a ciepło.
-Mam to w dupie!-krzyknął i znów ruszył. Poczułam ulgę w nadgarstku. Louis złapał mnie lekko za bolące miejsce.
-Liam musiałem to zrobić przykro mi-oznajmił Tommo. Spojrzałam na mojego brata. Zwijał się z bólu. Pewnie Lou uderzył Liam'a w brzuch. Marchewkowy mnie przytulił i poszliśmy zapewne do domu. Nigdy nie widziałam Liam'a w takim stanie. Zawsze był opiekuńczy. W sumie stał się taki od kąd skończyłam 16 lat. Dziwne. I to jeszcze jak dziwne.
-*-
Na nadgarstkach nadal miałam mało widoczne ślady po uścisku Liam'a. Louis leży obok mnie na łóżku w moim pokoju. Gdy zauważył,że patrzę na swój nadgarstek wziął go i je tam pocałował. Poczułam motylki w brzuchu. Boże czy ja się zakochałam w Louis'ie? Sama nie wiem może to tylko zauroczenie? Może......
-Dziękuję-przytuliłam się do mojego przyjaciela.
-Za co?-zdziwił się
-Że mi pomogłeś-uśmiechnęłam się przyjacielsko. On nie tylko do siebie docisnął i zaczął "szurać" swoją ręką po moim ramieniu.
-Musiałem. Jesteś moją małą siostrzyczką-oznajmił
-Przecież my nie jesteśmy rodzeństwem-zdziwiłam się
-Dla mnie jesteś-pocałował mój czubek głowy. Szczerze przy Louis'ie czułam się inaczej. Taka....wolna?...tak to dobre określenie. Jemu mogłam zaufać i mu się wyżalić. W sumie i on był dla mnie moim małym bratem.
*LOUIS*
Jade nadal była we mnie wtulona. Miło było patrzeć,że jest szczęśliwa i,że się uśmiecha i inne takie rzeczy. Spojrzałem na jej twarz i zobaczyłem,że usnęła. Słodko wygląda jak śpi. Tak słodko, niewinnie i bezbronna. Szczerze kocham Jade odkąd skończyła 10 lat. Kocham ją jak siostrę i jak kogoś więcej. Jej mogę zaufać,a ona mi. Boję się jej to powiedzieć. Boję się,że ona nie czuje tego samego co ja. Poczekam z tym jeszcze trochę. Tak będzie najlepiej. Zamknąłem oczy by sobie powspominać nasze wspólne chwile. Sam nie wiem kiedy usnąłem.....
Poczułem szturchnięcie. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Jade jak nie śpi. Na jej twarz wkradł się uśmiech. Odwzajemniłem uśmiech.
-Co tam mała?-zapytałem przeciągając się.
-Nic-oznajmiła trochę dziwnie jakby coś ukrywała.
-Jade...-nalegałam
-No...po...prostu...boję się.....-wydukała.
-Niech zgadnę Liam'a?-zapytałem mrużąc trochę oczy
-Tak...-spuściła wzrok i wstała. Ja podążyłem za nią.
-Spokojnie będziesz ze mną-oznajmił.
-No dobra-oznajmiła. Podeszła do szafy i wyjęła ten strój. Poszła do swojej łazienki. Na szczęście miała ją w pokoju. Gdy się wyszykowała poszliśmy do mnie do pokoju. Ja wziąłem podkoszulek z napisem Tomlinson z tyłu i spodnie koszykarskie czarne. Poszedłem się odświeżyć. Gdy wyszykowany wyszedłem z łazienki Jade siedziała na łóżku przygnębiona.
-Jade nie martw się-pocieszałem ją
-A co jak coś nie wyjdzie?-zapytała.
-Jade czy ja mam na koszulce napisane kretyn czy Tomlinson?-zapytałem
odwracając się i pokazując kciukami na tył mojej koszulki. Zachichotała. Ja się odwróciłem przodem do mojej Jade.
-Dobra teraz się nie boję-oznajmiła śmiejąc się.
-Jestem z ciebie dumny-Przytuliłem ją i zacząłem "pocierać" jej przedramię jednocześnie dociskając do siebie. Zeszliśmy na dół.
-*-
Zeszlismy na dół. Byłam cała rozweselona. Ale gdy zobaczyłam to to od razu posmutniałam. Nie mogę uwierzyć w to co widzę. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie widziałam. Sama nie wiem co mam czuć.....

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz