niedziela, 31 sierpnia 2014

Rozdział 8 "Co ona zrobiła?"


-Mówisz tak bo.. ją kochasz-oznajmił Niall. Zatkało mnie. Zayn się we mnie kocha i mi nawet tego nie powiedział? Spojrzałam na Zayn'a. Stał ze spuszczoną głową i wpatrywał się w podłogę. 

-A jeśli nawet się we mnie kocha to co wam do tego? To jego wybór i jego serce wy nie macie nic do tego-oznajmiłam do chłopaków.-Zayn nie przejmuj się nimi-oznajmiłam podchodząc do niego. Chciałam go przytulić ale uciekł. 
-Zadowoleni jesteście?-zapytałam patrząc na nich z wyrzutem. Pobiegłam za nim. Chciałam wejść do jego pokoju ale jak złapałam za klamkę oparzyłam się. Zamroziłam klamkę i w nią kopnęłam. Drzwi się otworzyły. Zayn stał przy oknie. Pierwszy raz jestem u niego w pokoju.Cały czarny jedynie łóżko miało czerwoną pościel. Duża szafa na przeciwnej ścianie od łóżka. Po obu stronach dużego łóżka szafki nocne koloru czarnego. Koło drzwi komoda czerwona. A koło okna było biurko z stertą kartek. Na parapecie były poduszki, że można było na nich siadać. Podeszłam do Zayn'a.
-Zayn...-nie skończyłam bo mi przeszkodził
-Nie nic nie mów i tylko wyjdź chcę być sam-oznajmił. Z kieszeni wyjął paczkę papierosów i wyjął jednego. Jego ręka się zapaliła,a on podpalił. 
-Zayn chcę ci się coś spytać-oznajmiłam
-To spytaj mi się później-powiedział równocześnie wypuszczając dym papierosowy z ust. Nie był wkurzony był spokojny. Odwróciłam się na piecie i ruszyłam przy drzwiach zatrzymałam się i wystawiłam rękę do przodu i zamroziłam papierosa. Zaśmiałam się gardłowo i wyszłam. Poszłam do pokoju. Usiadłam na łóżku. Zaczęłam odliczać.1...
2...
3...
4...
5...
6...
7...
8...
9...
10...
i... .Wszedł Zayn. Ja wybuchłam głośnym śmiechem. Wiedziałam,że zaraz wpadnie do mojego pokoju.
-Czemu mi to zrobiłaś?-zapytał 
-Bo mnie olewasz, a ja tego nie lubię-oznajmiłam. On do mnie podszedł i oparł się rękoma o moje łóżko by mógł się patrzeć w moje oczy.
-Ja cię nie olewam,a po drugie chcę pobyć sam czy to źle?-zapytał spokojnie.
-Czy to prawda?-zapytałam prosto z mostu. Momentalnie się wyprostował i wyszedł. Ugh!...Chłopaki! Zeszłam na dół by się czegoś dowiedzieć. Zobaczyłam, że na kanapie siedzi Liam.Usiadłam obok niego w siadzie skrzyżnym.
-Liam czy to prawda co powiedział Niall?-zapytałam patrząc się na niego słodko
-Tak,a co Zayn nie chce ci powiedzieć?-zapytał
-Nie..-zasmuciłam się
-Pewnie wcześniej czy później ci powie-oznajmił pocieszająco. Mi na razie tyle wystarczy. Szybko wstałam i pobiegłam do swojego pokoju. Więc tak chce się bawić. No spoko. 

                             ~ZAYN~
Zszedłem na dół i podszedłem do Niall'a.
-Czemu to powiedziałeś?-zapytałem wkurzony
-Bo to prawda-oznajmił uśmiechając się głupkowato. Złapałem go za bluzę i się zamachnąłem lecz ktoś zatrzymał mi rękę. Odwróciłem się i zobaczyłem Liam'a.
-Zayn zostaw go-oznajmił stanowczo.
-A niby czemu?-zapytałem
-Bo to ja mu powiedziałem-odpowiedział. Wkurzyłem się jeszcze bardziej. Obiecał mi, że nikomu nie powie. Puściłem Horan'a i podszedłem do Liam'a.
-Za 5 minut w sali ćwiczeń-oznajmiłem stanowczo i ruszyłem do sali ćwiczeń. Tak to my się bawić nie będziemy. Po 5 minut przyszedł. Byli wszyscy nawet Jade.
-Zayn po co mamy się od razu bić?-zapytał
-Bo tak ustaliliśmy 
-Nie możesz zrobić wyjątku?-zapytał
-Nie
-To ja się nie biję!-krzyknął i się odwrócił. Nie wytrzymałem i strzeliłem w niego kulą ognia ale nie przewidziałem, że coś takiego się stanie. Jade stanęła przed Liam'a i wyciągnęła rękę do przodu i przyjęła cios. Upadła na ziemię.
-Kurde! Jade proszę żyj!-krzyknąłem podbiegając do niej. 
-Co ona zrobiła?-zapytał po cichu Liam
-Przyjęła cios za ciebie-oznajmił smutno Louis.
-Czy ona przeżyje?-zapytałem
-No wiesz....

______________________________________________________________________________________
Przepraszam, ze taki krótki ale nie mam weny i przepraszam za spóźnienie się z rozdziałem
______________________________________________________________________________________

sobota, 23 sierpnia 2014

Rozdział 7 "Chcieliście to macie!!"


-A kim?-zapytałam
-To może choć ci w domu powiem-oznajmił. Poszliśmy do domu. Cały czas mnie ciekawi kto to ta cala Perrie. Gdy w końcu doszliśmy do domu poszliśmy do salonu. Usiedliśmy na kanapie. 
-Więc tak Perrie to osoba, z którą lepiej nie zaczynać. Pochodzi z gangu. Ma moc, ze wzrokiem paraliżuje. Z jej gangu są też i dwie inne dziewczyny. Jesy ma moc, że może zrobić ciemność i jest też Leih-Anne ma moc,że gdy ona idzie tworzy się dym ale może tak zrobić, ze dymu nie widać. Ich gang jest na samej górze naszej "piramidy". My jesteśmy na drugim miejscu. One pilnują by na świecie panował porządek z mocami. Ale gdy Zayn rzucił Perrie ona i jej siostry zmieniły się na gorsze. Są bardziej wredniejsze. Więc dla zemsty kazały nam cię wyszkolić w tydzień-skończył swój monolog Harry
-Co?! W tydzień macie mnie wyszkolić?! Pogięło was?!-wkurzyłam się. Wstałam z kanapy i chciałam iść do pokoju.
-Jade poczekaj-oznajmił Harry. Ja odwróciłam głowę z miną mówiącą "Lepiej ze mną nie zaczynaj". On zrobił krok w tył. Masz się czego bać Styles. Prawidłowo, ze się boisz.
-Nie próbuj mnie zatrzymywać-wysyczałam przez zęby. Pobiegłam do pokoju. Trzasnęłam drzwiami. Czemu mi wcześniej nie powiedzieli?! Przecież jakbym nie wiedziała wcześniej to bym mogła...no właśnie nie wiem co by mi one zrobiły. Jedno wiem. Muszę zacząć ćwiczyć. Tylko gdzie? Hmm...Postanowię poszukać jakiegoś miejsca bym mogła ćwiczyć. Wyszłam z pokoju. Zaczęłam szukać jakiegoś miejsca. Teraz zobaczyłam, ze na drzwiach są tabliczki. Wcześniej ich nie widziałam. Kurde na górze nie ma żadnych drzwi z napisem "sala do ćwiczeń". Albo coś w tym stylu. Zeszłam na dół. Może na dole jest takie miejsce. Gdy Louis mnie zobaczył uśmiechnął się do mnie. Ja nie odwzajemniłam gestu. Nie chcę ich znać. Od tak dawna się z nimi przyjaźnie i mi nic nie powiedzieli. Zobaczyłam drzwi. Czarne, drewniane drzwi. Spojrzałam na tabliczkę "Nie wchodzić". Postanowiłam zaryzykować i weszłam...

                              ~ZAYN~

Louis mi powiedział, że Jade się dziwnie zachowuje. Postanowiłem sprawdzić co z nią. Wchodziłem właśnie na schody kiedy zobaczyłem Jade jak wchodzi do pomieszczenia do którego nie powinna. 
-Liam czas!-krzynąłem,a po chwili wszystko stało w miejscu oprócz mnie. Jak to dobrze, że Liam dał mi tą bransoletkę. Ona daje jakąś barierę, ze jestem odporny na moc Liam'a. Podszedłem do Jade i ją z tamtąd wziąłem. Ona tam nie może wchodzić. Zaniosłem ją do salonu. Posadziłem na fotelu. Zszedł Liam.
-Dobra już-oznajmiłem
-A po co miałem zatrzymać czas?-zapytał
-Prawie tam weszła-oznajmiłem. Liam znów ruszył czas. Jade patrzyła się na nas ze zdziwieniem. 
-Co się stało, że siedzę tutaj i w dodatku w waszym towarzystwie?!-widać, ze jest nie zadowolona naszym widokiem ale czemu? Przecież my nic jej nie zrobiliśmy.
-Czemu tam chciałaś wejść? Nie widziałaś tabliczki?-zapytał Liam
-Chciałam sprawdzić czy w tym domu jest jakaś sala do ćwiczeń!-krzyknęła.
-A po co ci sala do ćwiczeń?-zapytałem
-Bo muszę ćwiczyć przecież mam w tydzień umieć już panować nad mocą!-wstała i chciała iść ale ją zatrzymałem
-Nie musisz-oznajmił Liam
-I potem zginę albo wy-oznajmiła już trochę spokojniej. 
-Nikt nie zginie-uspokoił ją Liam
-Chcę ćwiczyć-oznajmiła. Spojrzałem na schody i zobaczyłem Lou. I wszystko jasne czemu jest spokojna.
-Jeśli chcesz ćwiczyć to już jutro-oznajmił tym razem Lou.
-Czy wy tego nie rozumiecie? Ja się boję-oznajmiła łamliwym głosem. Przytuliłem ją a ona się we mnie wtuliła. Trochę  mi jej szkoda. 

                           ~*~

Siedzimy u mnie w pokoju. Jade już się trochę uspokoiła. Cały czas chce bym jej pokazywał jak czaruję. 
-A może ty teraz coś wyczarujesz?-zapytałem
-No nie wiem, a co jak mi nie wyjdzie?
-Wyjdzie tylko nie możesz się za bardzo bać
-No dobra-wstała i zdjęła rękawiczki. Usiadłem na łóżku, a ona zaczęła czarować. A to, że w moim pokoju był śnieg, na podłodze lód. Na oknach zrobiła jakieś rysunki z lodu.


Jednym słowem wystrajała mi pokój. Cały czas się uśmiechała. Założyłem rękawiczkę i podszedłem do Jade.
-I widzisz jakoś ci idzie-oznajmiłem
-To jest nawet fajne
-Wiedziałem, że ci się uda-oznajmiłem. 

                         ~JADE~

-Dziękuję-oznajmiłam i odwróciłam się w stronę Zayn'a.
-Choć ci coś pokarzę-złapał mnie za rękę. Pobiegliśmy gdzieś. Rękawiczki schowałam do kieszeni. W pewnym momencie wbiegliśmy do jakiejś sali. Rozejrzałam się i to była sala do ćwiczeń.
-To co walczymy?-zapytał.
-CO?!-on chce bym z nim walczyła. Nie ma mowy. Nie chcę by nam się coś stało.
-Ale spokojnie.
-Jak spokojnie jak ja nie umiem walczyć-trochę się przestraszyłam
-Po pierwsze uspokój się, a po drugie słuchaj serca i swojej mocy-wytłumaczył. Zdjął swoje rękawiczki. Boże ratuj.W tym momencie przekonałam się że on mi nigdy by krzywdy nie zrobił i powiedziałam z lekkim strachem po chwili namyślenia 
 -tak walczymy. 
Zayn stanął przede mną i się uśmiechnął do mnie i powiedział:
 -dzielna dziewczynka
 Ja po chwili zarumieniłam się na policzkach i powiedziałam:
 -no ok. walczymy? czy gadamy głupoty?
 Zayn uśmiechnął się i mówi:
 -no dawaj piękna
 Ja stanęłam jak wryta. Przez głowę przeszła mi myśl ,, jaki on fajny'' patrzyłam się na niego i zadałam niespodzianie cios  a nie zauważyłam że stoi na samym końcu ringu i w ostatniej chwili złapałam go i przyciągnęłam go do siebie. Zayn poleciał na mnie i złapałam go w ramiona a on zaszokował mnie takimi słowami:
 -to ja miałem cię złapać w ramiona.
Zaśmiałam się z jego zachowania. Nie sądziłam, ze takie walki będą fajne.
-Ale jak widać akcja się inaczej potoczyła...o właśnie nic ci nie jest?-zapytałam na koniec. On spojrzał się w moje oczy i powiedział mi wprost do ucha
-Sama zobacz
Przewróciłam oczami na jego odpowiedzi i się odsunęłam.
-Dawaj dalej-zarządziłam,a Malik wzruszyła ramionami i rzucił we mnie kulą z ognia ja ją zamroziłam i rzuciłam w niego.

                           ~*~
Nasza "walka" toczyła się przez godzinę. Okey jak dla mnie umiem się bić mocą jak to Zayn powiedział. Jeszcze jakieś sztuczki z mocą i będę gotowa. I chyba się zakochałam w Zayn'ie. No nie patrzcie się tak na mnie! Każdy się może w kimś zakochać. A nie moja wina, ze Zayn jest taki idealny, piękny itd... NIE OCENIAJCIE MNIE!! Taa cała ja. Okey wracając do mojego jakże chorego życia. Jutro mam się nauczyć jakiś sztuczek bo Zayn przynosi starą księgę należącą do starego ludu. Będzie ciekawie. Już się nie mogę doczekać.

                            ~2 DNI PÓŹNIEJ~
Jeszcze cztery dni do przybycia tamtego gangu. Umiem już niektóre rzeczy. Teraz częściej przebywam sali od ćwiczeń. Chłopakom się to nie podobało ale co ja mam zrobić jak mi się spodobało bicie się i czarowanie. No  nic nie zrobię.
-Jade przestań już!-krzyknął Niall
-Co wy chcecie ja tylko ćwiczę
-A;e ćwiczysz dzień w dzień-tym razem odezwał się Liam
-Zaraz czy to moja wina, ze jesteście tacy słabi, ze nie mogliście się tym dziewczyną sprzeciwić?! Chcieliście to macie!!-wydarłam się na cały głos. Wkurzało już mnie to.
-Dosyć! Jade ma racje. Jeśli chce to niech ćwiczy. Przynajmniej będzie lepsza-oznajmił Zayn. No,no, no Malik. Kto by pomyślał. Masz u mnie plusa.
-Mówisz tak bo....

__________________________________________________________________________________________________________________________________
Rozdział pisałam z moim chłopakiem bo weny nie miałam,a on sobie poradził.Ale i tak trochę przy krótki. Następny będzie dłuższy. Z całego serca dziękuję wszystkim <3 Loffki Kisski

sobota, 16 sierpnia 2014

Rozdział 6 "Let It Go"


-Wybranka?..-zdziwiłam się. Nie wiem o co chodzi?
-Po prostu moc lodu posiadają tylko wybrane osoby-wytłumaczył Harry. Na jego wypowiedź przewróciłam oczami. Gdyby to ktoś inni powiedział to bym tak nie zrobiła. Postanowiłam poszukać kuchni lecz nie mogłam dać sobie rady. Poczułam dotyk w talii. Odwróciłam się i zobaczyłam Zayn'a. Uśmiechnęłam się do niego. Wtem zobaczyłam czarną postać. Znów poczułam się sennie.
-Zayn ktoś stoi za tobą-powiedziałam zaspanym głosem. Po chwili znaleźliśmy się w poprzednim pomieszczeniu czyli salonie. Teraz się spostrzegłam, że doszły do pomieszczenia trzy osoby w czarnych strojach. To ta jedna osoba była wczoraj na schodach i przed chwilą. Czy tylko ja czuję się sennie przy nich??
-Czemu chce mi się spać?-zapytałam. Upadłam i wszystko wokół mnie zaczęło się kręcić i się rozmazywać i już spałam....

                                 *ZAYN*
Jade upadła usnęła. Czy one muszą tak robić?
-Co tym razem?-zapytałem przez zęby. Dziewczyny zdjęły kaptury. Jak ja mogłem chodzić z Perrie?
-Chyba nie chcesz znów oberwać-oznajmiła Leigh
-Czemu jej to robicie?-zapytałem pokazując na Jade
-Bo chcemy-zaśmiały się podle.  Miałem ochotę  je zabić podpalić albo nie wiem co z nimi zrobić.
-Przyszłyśmy was ostrzec- oznajmiły równocześnie
-Przed czym?-zapytał Harry
-Przed tym, że macie nauczyć Jade panować nad mocą przez tydzień-oznajmiła Jesy. Nagle zniknęły. Ta i co jeszcze może jeszcze frytki do tego?  Uklęknąłem przy Jade.
-Nikt cię  nie dotknie i włos ci z łowy nie spadnie. Przyrzekam. Twoi rodzice i Liam powierzyli mi to bym cię pilnował i tego dokonam. Choćbym miał oddać za ciebie życie-pocałowałem ją w czoło. Podniosłem i zaniosłem do jej pokoju. Jestem jej strażnikiem i mam ją pilnować. Liam i jej rodzice powierzyli mi to zadanie. Ja im to obiecałem i tej obietnicy dotrzymam. Położyłem ją na łóżku, a ja usiadłem na jego końcu i sam nie wiem kiedy odpłynąłem.....

                             ~*~
                           ~JADE~
Otworzyłam oczy i spojrzałam na zegarek północ. WOW długo spałam. Ale trudno. Teraz jestem wypoczęta i na pewno nie usnę. Z szafki nocnej wzięłam laptop choć nie wiem skąd on się tu wziął. Ale trudno. Włączyłam go. Weszłam w moje notatki i dokończyłam pisanie mojej piosenki. Tak ja piszę i śpiewam piosenki. Nikt o tym nie wie nawet Liam. I w sumie dobrze. Zaczęłam śpiewać po cichu piosenkę. Gdy skończyłam usłyszałam brawa. Rozejrzałam się i zobaczyłam Zayn'a. Co on tu robi?? Przecież go tu nie było (chyba)
-Skąd się tu wziąłeś?-zapytałam trochę przestraszona
-Gdy upadłaś to cię tu przyniosłem i ja sam usnąłem.-wytłumaczył.
-Nie mów nikomu, że śpiewam-ostrzegłam go.On podniósł ręce w znak obronny.Zaśmiałam się.
-Ładnie śpiewasz-oznajmił
-Tssa jasne i co jeszcze może jestem ładna?-powiedziałam.
-Na prawdę i ładna też jesteś-oznajmił. Stop czy on mi właśnie powiedział, że ja jestem ładna?! Ale jak? Przecież my się znamy kilka dni.. Okey spoko. Spojrzałam się na niego ze zdziwieniem, a on zaczął się drapać po karku.
-Yyy choć-oznajmił szybko i podszedł do okna. Ja do niego podeszłam. Zauważyłam, że ma też kombinezon. Wyskoczyliśmy z okna. Zaczęliśmy biec. W pewnym momencie zatrzymaliśmy się na polanie. Zayn zdjął rękawiczki i zaczął czarować. Czyli on ma moc ognia. Ja zdjęłam rękawiczki i też zaczęłam czarować.
-Let It Go!-krzyknęłam uradowana. Zayn zaczął się śmiać. Moją mocą wyczarowałam śnieżkę i rzuciłam w Mulata. I tak zaczęła się bitwa na śnieżki. Było zabawnie.

                                    ~*~
Wracamy już do domu. Nie wiem ile czasu spędziliśmy na tej polanie ale wiem, że dobrze się bawiliśmy. Jedno jest też pewne. To, że już jest widno. Weszliśmy do domu jak normalni ludzie choć nimi nie jesteśmy przez drzwi. Zauważyłam Liam'a. Na jego rękach widniały czerwone rany od cięć.
-Dlatego miałeś zabandażowane ręce?-zapytałam patrząc na ręce Liam'a,a potem na niego. On spuścił głowę. Podeszłam do niego. On wziął swoje ręce i schował je za plecy.
-Czemu?-zapytałam zamartwiona
-Nie ważne-odpowiedział. Chciałam go przytulić ale się ode mnie odsunął
-To prze ze mnie?-zapytałam
-Nie ważne. Jade nie chcę o tym mówić-oznajmił i wyminął mnie gdzieś poszedł. Zostawił mnie. Czyli to przeze mnie. Łzy mi napłynęły do oczu. Zayn mnie przytulił. Ja się wyrwałam z jego objęć i uciekłam do swojego pokoju zamykając się w nim. Na moich policzkach pojawiły się łzy.Czemu? Czemu ja jestem taka głupia? Podeszłam do okna i patrzyłam się przez nie. Wiem jestem idiotką i mam na to dowody. "Ból zmienia ludzi...Nie wierzysz?....Sam sprawdź a się przekonasz.....". Mam ochotę się zabić. Zdjęłam rękawiczki. Chciałam by moja moc się uwolniła. Chcę by była wolna. Poczułam jak coś dziwnego przechodzi przez moje ciało. Po chwili z rąk wydostała się moja moc. Cały mój pokój był pokryty warstwą lodu. Nie chcę by ktoś wchodził do mojego pokoju. Mam tego wszystkiego dość.  Czemu mnie spotykają takie rzeczy. Przecież jak byłam mała i teraz byłam i jestem grzeczna. Uklękłam na podłodze. Zwinęłam się i zaczęłam płakać. Czułam jak moja moc się uwalnia. Szczerze to ja jej nie kontrolowałam. Wyprostowałam się i krzyknęłam 
-Mam tego wszystkiego dosyć!!
Usłyszałam jak ktoś wali w drzwi. Ha! Nikt nie wejdzie do mojej świątyni. Nie musiałam się martwić, że kogoś zranię albo coś w tym stylu. Tu byłam wolna. Nagle ktoś wpadł do pokoju. Louis i Zayn. Momentalnie moja złość wyparowała gdy spojrzałam w oczy Louis'a. Zayn do mnie podszedł.
-Jade musisz się uspokoić jesteś lodowata-oznajmił opiekuńczo Zayn.
-Wyjdźcie. Chcę być sama. Chcę umrzeć-spojrzałam w dół. łzy mi spłynęły po polikach. Zayn mnie mocniej przytulił, a ja poczułam ciepło. Ciepło, którego jeszcze nigdy nie czułam. Wtuliłam się w niego. Zamknęłam oczy i rozkoszowałam się ciepłem. Zayn się trochę ode mnie odsunął.
-Wszystko już jest w porządku?-zapytał zachrypniętym głosem. Pokiwałam twierdząco głową. Wstaliśmy i ja podeszłam do okna.
-Czemu mi wcześniej nie powiedzieliście o tym, że mam moc. Minęły już kilka miesięcy od kąd mam 16 lat.-założyłam ręce na klatce piersiowej. Chłopaki milczeli. Nie no spoko najlepiej olać. To jest najlepsze rozwiązanie. Zamknęłam oczy i w myślach policzyłam do 10. Wypuściłam głośno powietrze.
-Więc tak ja poczekam sobie w spokoju na odpowiedź a wy macie mi macie odpowiedzieć teraz-wytłumaczyłam spokojnie. Oni zaczęli się na siebie patrzeć i równocześnie krzyknęli 
-LIAM!!
Zapowiada się nawet fajnie. Usiadłam na parapecie. Po chwili w moim pokoju znalazł się mój kochany braciszek. Rozejrzał się po pokoju i po jego ruchu warg mogłam odczytać "WOW".
-Słucham mam ważniejsze sprawy-oznajmiłam trochę wkurzona. Zayn wytłumaczył wszystko Liam'owi, a za to Liam myślał nad czymś. 
-Więc tak...wiemy, że już trochę czasu minęło od twoich urodzin ale chcieliśmy byś była bezpieczna...-nie dokończył bo ja wstałam i wyszłam przy okazji zabierając rękawiczki z podłogi. Założyłam je i pobiegłam. Biegłam byle gdzie. Po chwili się zatrzymałam. Poczułam dotyk na ramieniu. Odwróciłam się i zobaczyłam Harr'ego. 
-Zostaw mnie-wysyczałam
-Czemu? Co się stało?
-Idź do swojej dziewczyny-oznajmiłam i poszłam. Znów poczułam dotyk tylko, że tym razem na nadgarstku. Znów się odwróciłam i zobaczyłam loczkowatego. Ugh!...Czy on nie może się ode mnie odczepić?!
-Ja nie mam dziewczyny-oznajmil
-Tak to co twoja dziewczyna robiła u nas w domu w tym poprzednim?-zapytałam
-Czyli chłopaki mieli racje-oznajmił pawie niesłyszalnie. 
-Co?-zapytałam
-To była Perrie ona nie jest moją dziewczyną
-A kim?....

piątek, 8 sierpnia 2014

Rozdział 5 "Wybranka??......."

 
Mam ochotę zniknąć z tego świata...... Nawet nie wiem po co ja żyję i po co ja w ogóle uwierzyłam Harr'emu. Czyli Liam miał rację, a ja jeszcze na niego nakrzyczałam. Zachowałam się jak idiotka. Usłyszałam pukanie.
-Jade to ja Liam-usłyszałam zza drzwi. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Liam wszedł do pokoju, a ja go przytuliłam.
-Przepraszam zachowałam się jak idiotka. Powinnam cię posłuchać-powiedziałam w jego tors. On zaczął mnie pocieszać i mówić, że każdy w życiu popełnia takie błędy. Posiedział ze mną jeszcze przez kilka godzin. Poprosiłam go by ze mną został na noc bo będę się czuła bezpieczniej. Jak to dobrze, że mam starszego brata. Jak to dobrze, że ta dziewczyna przyszła i mi to powiedziała. Ale i tak sądzę, że jest sztuczna i nic więcej, a ja nie cierpię takich osób. Ba! Ja ich nienawidzę. Mam ochotę ich zabić. O dziwo od niej biło coś takiego co mówiło, a wręcz kazało się nie zbliżać. Nie wiem czemu ale ona mi się wydaje jakaś dziwna. Usłyszałam, że ktoś do mnie dzwoni spojrzałam na wyświetlacz: "Nieznane". Odebrałam z zawahaniem. Po krótkiej ciszy odezwał się głos tajemniczej osoby.
-Zejdź na dół-oznajmił jakiś tajemniczy głos, którego nie znałam. Rozłączyła się osoba, a ja zeszłam na dół. To co tam zobaczyłam zszokowało mnie. Zayn stoi na dole. Zaraz skąd on ma mój numer?
-Czego?-wysyczałam przez zęby
-Musimy pogadać.-spojrzał się na Liam'a-ty też Liam-oznajmił Zayn
-Nie chcę z tobą rozmawiać. Idź do swojego Harr'ego i jego dziewczyny-powiedziałam i poszłam na górę. Nie chcę widzieć Harr'ego i jego znajomych. Nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Po chwili w pokoju pojawił się Zayn z Liam'em.
-Chcę być sama!-krzykłam
-Jade to ważne chodzi o twoje życie-oznajmił Zayn. Spojrzałam na Liam'a on był poważny.
-No dobra mów-oznajmiłam i usiadłam na łóżku w siadzie skrzyżnym. Skoro to takie ważne.
-Więc tak....chodzi o to, że-zaciął się Zayn
-Wiesz co może ona nie jest gotowa?-zapytał z troską Liam.
-Nie musisz jej to ty teraz powiedzieć. To już nie są żarty. 16 lat skończyła miesiąc temu i widzisz co się dzieje-oznajmił Zayn patrząc to na mnie to na Liam'a. To mi się wydaje dziwne i to jeszcze jak dziwne.
-Mówicie czy nie?-trochę się niecierpliwiłam.
-Liam może jej pokażemy?-zapytał Zayn
-Dobra tylko Harry nam jest jeszcze potrzebny-oznajmił Liam. STOP! Harr'ego nie chcę tu widzieć. Teraz i już nigdy. Chcę o nim zapomnieć.
-Będzie tu za 5 minut. Przez ten czas możesz zacząć opowiadać.-oznajmił Zayn. Wzięłam głośno powietrze i głośno je wypuściłam. Mam ich powoli dosyć.
-Więc tak na tym świecie istnieją różne rzeczy. Chodzi o to, że nie tylko żyją tu zwykli ludzie ale i też ludzie z nadprzyrodzonymi mocami. Możesz nam nie uwierzyć ale to prawda.-oznajmił Liam, a ja go po prostu wyśmiałam. Każdy by tak zrobił na moim miejscu.
-Pamiętasz Miguela?-zapytał Zayn
-Tak jak mogłam o nim zapomnieć, a zaraz skąd wiesz o Miguelu?-zapytałam
-Bo to ja jestem Miguel-oznajmił. Nie ja w to nie wierzę. Po chwili do pokoju wszedł Harry. Ja momentalnie spoważniałam.
-Wyjdź-wysyczałam w stronę Harr'ego. Ręce złożyłam w pięść.
-Jade on musi tu być-oznajmił Liam
-Ale ja nie chcę!-krzykłam. Wstałam, a Harry trochę się zbliżył.
-Chcę ci wszystko wytłumaczyć-oznajmił podnosząc ręce w znaku obronnym.Machnęłam ręką by wskazać na drzwi ale wyszło tak, że z mojej dłoni wystrzelił lód. Nagle w stronę lodu poleciał ogień. Przestraszyłam się. Co tu się dzieje? Czy to ja zrobiłam? Czy ja mam moc lodu? CO TU SIĘ DZIEJ?!?!
-Co to było?!-zaniepokoiłam się.
-To właśnie jest twoja moc-oznajmił spokojnie Liam.
-Przecież ja mogłam tą durną mocą zabić Harr'ego!-krzykłam. Liam się do mnie zbliżył, a ja się odsunęłam.
-NIE!-krzykłam i pokazałam by nie podchodził. Czułam jak coś przechodzi z mojego ramienia w dół ręki. Szybko wzięłam rękę i ją skierowałam w stronę ściany. Czy to ja zrobiłam? Boże ja mogę kogoś zabić.
-Jade musisz się uspokoić-oznajmił Zayn
-Jak ja mam się uspokoić?! Ja mogę kogoś zabić!-spanikowałam. Zayn do mnie podszedł i mnie przytulił. Od niego biło ciepło. Usłyszałam jak Liam woła Louis'a. Po chwili zjawił się w pomieszczeniu. Podszedł do mnie i dotknął mojej głowy.  Ja się momentalnie uspokoiłam. Co tu się do jasnej ciasnej dzieje?! Zayn mnie położył na łóżku, a ja momentalnie usnęłam.....
 
Siedzę na łóżku i patrzę jak mój pokój zamarza. To jest takie piękne. Wszystko takie zrobione z lodu. Chcę to widzieć codziennie jak wstanę. Nagle do pokoju wszedł Liam. Spojrzałam na niego i nagle zmienił się w lód. Co?! Jak?! Przecież go nawet nie dotknęłam! Nogi podkurczyłam i brodę oparłam o kolana i zaczęłam płakać. To ja zmieniłam Liam'a w lód. Po chwili zobaczyłam, ze wokół mnie tworzy się lodowa powłoka. Zamknęłam oczy. Chciałam umrzeć i zniknąć z tego chorego świata....
 
 
Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że nie leżę w swoim pokoju. Leżę w niebieskim pokoju. Meble były białe. Nawet ładny pokój. Ciekawe do kogo on należy? Ciekawe. Zobaczyłam, że na komodzie stoją moje zdjęcia. O co tu chodzi? Czy ja o czymś nie wiem??  Spojrzałam na siebie. Na sobie miałam jakiś czarny kombinezon z niektórymi częściami niebieskimi. Na rękach miałam rękawiczki niebieskie i buty wysokie takie jakby kozaki na koturnie też niebieskie. Włosy miałam związane w wysoką kitkę.  Szybko wstałam i zeszłam na dół (Co nie było trudne znaleźć schody). Pobiegłam tam gdzie słyszałam rozmowy. Zobaczyłam wszystkich moich przyjaciół.
-Wstała nasza wybranka-zaśmiał się Zayn
-Wybranka??.....

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Rozdział 4 "Harry jest moim chłopakiem"


-Hej jestem....Diego. Jestem przyjacielem Harr'ego. Na prawdę mi wydaje mi się znajomy tylko nie wiem skąd.
-Hej. Ja za to jestem Jade i jestem Harr'ego...-nie dokończyłam bo przerwał mi Harry
-Moją dziewczyną-dokończył za mnie. WTF. O nie Styles my się tak bawić nie będziemy. Chciałam coś powiedzieć ale nie mogłam bo Harry mnie mocno do siebie przytulił i wyszeptał do ucha "Cicho nic się nie odzywaj później ci wytłumaczę". Okey to jest na MAKSA dziwne. Ale jeśli mi to wytłumaczy to może być. Nie oceniajcie mnie!
-Tak jestem jego dziewczyną-uśmiechnęłam się przyjaźnie. Mam nadzieje, że szybko mi to wyjaśni.
 
                                                                       ~*~
Jestem u Harr'ego w domu. Tego całego Dieg'a nie ma z nami i w sumie dobrze bo mnie już "powoli" wkurza.
-Więc?-zapytałam siadając wygodnie na kanapie.
-Więc tak Diego to nie jest moim przyjacielem tylko udaje. I gdyby wiedział, że nie jesteś moją dziewczyną to by cię zaczął chamsko podrywać, a tego byś nie chciała. Po prostu zawsze jest obok mnie gdy ja spotykam się z jakąś dziewczyną. Trochę mnie to irytuje bo cały czas mi stoi nad głową i nic w spokoju zrobić nie mogę-wytłumaczył
-Aha?-on się tylko uśmiechnął przyjaźnie. Okey spoko. Więc wszystko podsumowując Harry ma coś z głową, a Diego to.....o nim lepiej nic nie mówić. On to on. Głośno wypuściłam powietrze co nie uszło uwadze Harr'emu bo mnie przytulił. Okey to jest dziwne. Szybko wstałam i  poszłam do kuchni. Za dużo jak na jeden dzień. Mam nadzieję, że ten dzień szybko się skończy.
-Harry jak tam z twoją nową laską?-usłyszałam  głos z salonu. Po cichu wyszłam z kuchni i zobaczyłam wysokiego chłopaka. Założyłam ręce na klatce piersiowej. I głośno chrząknęłam. On się odwrócił i jego mina....bezcenna.
-Ta nowa laska ma imię-oznajmiłam dość stanowczo. On zaczął się drapać po karku. Usłyszałam śmiech Harr'ego. Spiorunowałam Styles'a. On momentalnie się odwrócił i zaczął wpatrywać się tępo w telewizor.
-Więc tak...to ty jesteś Jade?..-widać, że nie wiedział co powiedzieć
-Więc tak ja wiem jak mam na imię a co do tego co powiedziałeś to nie jestem z tego zadowolona-oznajmiłam. Może się trochę z nim podroczyć.
-Po prostu...ja......ja jestem Zayn-zaczęłam się z niego śmiać. On nie wiedział o co chodzi. I znów zrobił zdziwioną minę, a ja wybuchłam jeszcze większym śmiechem. Prawie tarzałam się po ziemi ze śmiechu.
-Żartowałam z tym, że się gniewam-powiedziałam ze śmiechem. Usłyszałam, że ktoś do mnie dzwoni. Spojrzałam na wyświetlacz  "Liaś". Od razu spoważniałam. Odebrałam i czekałam aż się odezwie pierwszy.
-Gdzie jesteś?-zapytał spokojnie
-Tam gdzie jestem szczęśliwa-oznajmiłam oschle.
-Jade do domu-oznajmił stanowczo. Od razu się wkurzyłam. Mi nikt nie rozkazuje
-Nigdzie nie idę-oznajmiłam wkurzona. Złożyłam ręce w pięść.
-Za 10 minut w domu!-wydarł się w słuchawkę
-NIE!-poczułam jakieś dziwne uczucie. Rozłączyłam się. Ścisnęłam telefon w dłoni. Poczułam ciepłą wręcz gorącą dłoń na ramieniu. Spojrzałam kto to. Był to ten cały Zayn. Tam gdzie trzymał mnie Zayn zaczęło mnie piec. Odckoczyłam od niego. Zayn i Harry spojrzeli się na siebie i kiwnęli do siebie porozumiewawczo.
-Jade Liam ci mówił?-zapytał Zayn
-O czym?-zapytałam zdziwiona
-Co się dzieje tobie gdy skończysz 16 lat??-zapytał tym razem Harry
-Nie-oznajmiłam i zrobiłam zdziwioną minę. O co im mogło chodzić?? Czy ja jestem jakąś wybranką czy co??
-To może my jej powiemy?-zwrócił się Harry do Zayn'a
-My nie możemy to musi jej ktoś z rodziny powiedzieć-oznajmił Zayn. Nagle zobaczyłam jakąś ciemną postać  na schodach. Poczułam się sennie.
-Chłopaki co się dzieje?-zapytałam. Chciałam iść ale mi się w głowie kręciło. Zayn mnie złapał. Usłyszałam jak ktoś coś mówi ale nie byłam w stanie rozpoznać głosu. Po chwili usnęłam..........
        Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że leżę w swoim pokoju. Miałam dziwny sen taki realny. Śniło mi się, że poszłam na randkę z jakimś Harry'm i poznałam Zayn'a. Na maksa dziwny sen. O ile to był sen. Usłyszałam pukanie. Po chwili w pokoju pojawił się Louis.
-Lou czy ja szłam na randkę z jakimś Harry'm?-musiałam zapytać
-Tak, a co?-oznajmił
-Nie nic
-Przyszedłem ci powiedzieć, że jakaś dziewczyna do ciebie przyszła-powiedział i wyszedł. To było dziwne, Ubrałam się, uczesałam i pomalowałam się w pospiechu. Szybko zeszłam na dół i zobaczyłam jakąś obcą mi dziewczynę. Wyglądała na starszą ode mnie. I w dodatku sztucznie się do mnie uśmiechała. Dla mnie to zwykła lalka barbie i nic więcej.
-Chodzi o Harr'ego-oznajmiła
-O co chodzi?-zapytałam
-Harry jest moim chłopakiem-oznajmiła i w tym momencie mnie zamurowało. Przecież mi mówił, ze nie ma dziewczyny. Czyżby mnie okłamał? łzy mi się cisnęły do oczu. Wybiegłam z pomieszczenie, a za nim to zrobiłam oznajmiłam cicho "Przepraszam". Pobiegłam do swojego pokoju w którym się zamknęłam. Położyłam się na łóżku i zaczęłam łkać. Po prostu udowodniłam mu, że jestem kretynką albo jeszcze gorzej. Mam ochotę zniknąć z tego świata......


niedziela, 3 sierpnia 2014

INFORMACJE PARAFIALNE

Dziś i w następnym tygodniu nie wstawię rozdziałów bo nie będę miała internetu. Przepraszam ale nadrobię to. Więc jeszcze raz przepraszam. Dziękuję też za 100 wejścia. Kochani jesteście. Jeśli macie jakieś ale to piszcie