-Mówisz tak bo.. ją kochasz-oznajmił Niall. Zatkało mnie. Zayn się we mnie kocha i mi nawet tego nie powiedział? Spojrzałam na Zayn'a. Stał ze spuszczoną głową i wpatrywał się w podłogę.
-A jeśli nawet się we mnie kocha to co wam do tego? To jego wybór i jego serce wy nie macie nic do tego-oznajmiłam do chłopaków.-Zayn nie przejmuj się nimi-oznajmiłam podchodząc do niego. Chciałam go przytulić ale uciekł.
-Zadowoleni jesteście?-zapytałam patrząc na nich z wyrzutem. Pobiegłam za nim. Chciałam wejść do jego pokoju ale jak złapałam za klamkę oparzyłam się. Zamroziłam klamkę i w nią kopnęłam. Drzwi się otworzyły. Zayn stał przy oknie. Pierwszy raz jestem u niego w pokoju.Cały czarny jedynie łóżko miało czerwoną pościel. Duża szafa na przeciwnej ścianie od łóżka. Po obu stronach dużego łóżka szafki nocne koloru czarnego. Koło drzwi komoda czerwona. A koło okna było biurko z stertą kartek. Na parapecie były poduszki, że można było na nich siadać. Podeszłam do Zayn'a.
-Zayn...-nie skończyłam bo mi przeszkodził
-Nie nic nie mów i tylko wyjdź chcę być sam-oznajmił. Z kieszeni wyjął paczkę papierosów i wyjął jednego. Jego ręka się zapaliła,a on podpalił.
-Zayn chcę ci się coś spytać-oznajmiłam
-To spytaj mi się później-powiedział równocześnie wypuszczając dym papierosowy z ust. Nie był wkurzony był spokojny. Odwróciłam się na piecie i ruszyłam przy drzwiach zatrzymałam się i wystawiłam rękę do przodu i zamroziłam papierosa. Zaśmiałam się gardłowo i wyszłam. Poszłam do pokoju. Usiadłam na łóżku. Zaczęłam odliczać.1...2...
3...
4...
5...
6...
7...
8...
9...
10...
i... .Wszedł Zayn. Ja wybuchłam głośnym śmiechem. Wiedziałam,że zaraz wpadnie do mojego pokoju.
-Czemu mi to zrobiłaś?-zapytał
-Bo mnie olewasz, a ja tego nie lubię-oznajmiłam. On do mnie podszedł i oparł się rękoma o moje łóżko by mógł się patrzeć w moje oczy.
-Ja cię nie olewam,a po drugie chcę pobyć sam czy to źle?-zapytał spokojnie.
-Czy to prawda?-zapytałam prosto z mostu. Momentalnie się wyprostował i wyszedł. Ugh!...Chłopaki! Zeszłam na dół by się czegoś dowiedzieć. Zobaczyłam, że na kanapie siedzi Liam.Usiadłam obok niego w siadzie skrzyżnym.
-Liam czy to prawda co powiedział Niall?-zapytałam patrząc się na niego słodko
-Tak,a co Zayn nie chce ci powiedzieć?-zapytał
-Nie..-zasmuciłam się
-Pewnie wcześniej czy później ci powie-oznajmił pocieszająco. Mi na razie tyle wystarczy. Szybko wstałam i pobiegłam do swojego pokoju. Więc tak chce się bawić. No spoko.
~ZAYN~
Zszedłem na dół i podszedłem do Niall'a.
-Czemu to powiedziałeś?-zapytałem wkurzony
-Bo to prawda-oznajmił uśmiechając się głupkowato. Złapałem go za bluzę i się zamachnąłem lecz ktoś zatrzymał mi rękę. Odwróciłem się i zobaczyłem Liam'a.
-Zayn zostaw go-oznajmił stanowczo.
-A niby czemu?-zapytałem
-Bo to ja mu powiedziałem-odpowiedział. Wkurzyłem się jeszcze bardziej. Obiecał mi, że nikomu nie powie. Puściłem Horan'a i podszedłem do Liam'a.
-Za 5 minut w sali ćwiczeń-oznajmiłem stanowczo i ruszyłem do sali ćwiczeń. Tak to my się bawić nie będziemy. Po 5 minut przyszedł. Byli wszyscy nawet Jade.
-Zayn po co mamy się od razu bić?-zapytał
-Bo tak ustaliliśmy
-Nie możesz zrobić wyjątku?-zapytał
-Nie
-To ja się nie biję!-krzyknął i się odwrócił. Nie wytrzymałem i strzeliłem w niego kulą ognia ale nie przewidziałem, że coś takiego się stanie. Jade stanęła przed Liam'a i wyciągnęła rękę do przodu i przyjęła cios. Upadła na ziemię.
-Kurde! Jade proszę żyj!-krzyknąłem podbiegając do niej.
-Co ona zrobiła?-zapytał po cichu Liam
-Przyjęła cios za ciebie-oznajmił smutno Louis.
-Czy ona przeżyje?-zapytałem
-No wiesz....
______________________________________________________________________________________
Przepraszam, ze taki krótki ale nie mam weny i przepraszam za spóźnienie się z rozdziałem
______________________________________________________________________________________

