-Wybranka?..-zdziwiłam się. Nie wiem o co chodzi?
-Po prostu moc lodu posiadają tylko wybrane osoby-wytłumaczył Harry. Na jego wypowiedź przewróciłam oczami. Gdyby to ktoś inni powiedział to bym tak nie zrobiła. Postanowiłam poszukać kuchni lecz nie mogłam dać sobie rady. Poczułam dotyk w talii. Odwróciłam się i zobaczyłam Zayn'a. Uśmiechnęłam się do niego. Wtem zobaczyłam czarną postać. Znów poczułam się sennie.
-Zayn ktoś stoi za tobą-powiedziałam zaspanym głosem. Po chwili znaleźliśmy się w poprzednim pomieszczeniu czyli salonie. Teraz się spostrzegłam, że doszły do pomieszczenia trzy osoby w czarnych strojach. To ta jedna osoba była wczoraj na schodach i przed chwilą. Czy tylko ja czuję się sennie przy nich??
-Czemu chce mi się spać?-zapytałam. Upadłam i wszystko wokół mnie zaczęło się kręcić i się rozmazywać i już spałam....
*ZAYN*
Jade upadła usnęła. Czy one muszą tak robić?
-Co tym razem?-zapytałem przez zęby. Dziewczyny zdjęły kaptury. Jak ja mogłem chodzić z Perrie?
-Chyba nie chcesz znów oberwać-oznajmiła Leigh
-Czemu jej to robicie?-zapytałem pokazując na Jade
-Bo chcemy-zaśmiały się podle. Miałem ochotę je zabić podpalić albo nie wiem co z nimi zrobić.
-Przyszłyśmy was ostrzec- oznajmiły równocześnie
-Przed czym?-zapytał Harry
-Przed tym, że macie nauczyć Jade panować nad mocą przez tydzień-oznajmiła Jesy. Nagle zniknęły. Ta i co jeszcze może jeszcze frytki do tego? Uklęknąłem przy Jade.
-Nikt cię nie dotknie i włos ci z łowy nie spadnie. Przyrzekam. Twoi rodzice i Liam powierzyli mi to bym cię pilnował i tego dokonam. Choćbym miał oddać za ciebie życie-pocałowałem ją w czoło. Podniosłem i zaniosłem do jej pokoju. Jestem jej strażnikiem i mam ją pilnować. Liam i jej rodzice powierzyli mi to zadanie. Ja im to obiecałem i tej obietnicy dotrzymam. Położyłem ją na łóżku, a ja usiadłem na jego końcu i sam nie wiem kiedy odpłynąłem.....
~*~
~JADE~
Otworzyłam oczy i spojrzałam na zegarek północ. WOW długo spałam. Ale trudno. Teraz jestem wypoczęta i na pewno nie usnę. Z szafki nocnej wzięłam laptop choć nie wiem skąd on się tu wziął. Ale trudno. Włączyłam go. Weszłam w moje notatki i dokończyłam pisanie mojej piosenki. Tak ja piszę i śpiewam piosenki. Nikt o tym nie wie nawet Liam. I w sumie dobrze. Zaczęłam śpiewać po cichu piosenkę. Gdy skończyłam usłyszałam brawa. Rozejrzałam się i zobaczyłam Zayn'a. Co on tu robi?? Przecież go tu nie było (chyba)
-Skąd się tu wziąłeś?-zapytałam trochę przestraszona
-Gdy upadłaś to cię tu przyniosłem i ja sam usnąłem.-wytłumaczył.
-Nie mów nikomu, że śpiewam-ostrzegłam go.On podniósł ręce w znak obronny.Zaśmiałam się.
-Ładnie śpiewasz-oznajmił
-Tssa jasne i co jeszcze może jestem ładna?-powiedziałam.
-Na prawdę i ładna też jesteś-oznajmił. Stop czy on mi właśnie powiedział, że ja jestem ładna?! Ale jak? Przecież my się znamy kilka dni.. Okey spoko. Spojrzałam się na niego ze zdziwieniem, a on zaczął się drapać po karku.
-Yyy choć-oznajmił szybko i podszedł do okna. Ja do niego podeszłam. Zauważyłam, że ma też kombinezon. Wyskoczyliśmy z okna. Zaczęliśmy biec. W pewnym momencie zatrzymaliśmy się na polanie. Zayn zdjął rękawiczki i zaczął czarować. Czyli on ma moc ognia. Ja zdjęłam rękawiczki i też zaczęłam czarować.
-Let It Go!-krzyknęłam uradowana. Zayn zaczął się śmiać. Moją mocą wyczarowałam śnieżkę i rzuciłam w Mulata. I tak zaczęła się bitwa na śnieżki. Było zabawnie.
~*~
Wracamy już do domu. Nie wiem ile czasu spędziliśmy na tej polanie ale wiem, że dobrze się bawiliśmy. Jedno jest też pewne. To, że już jest widno. Weszliśmy do domu jak normalni ludzie choć nimi nie jesteśmy przez drzwi. Zauważyłam Liam'a. Na jego rękach widniały czerwone rany od cięć.
-Dlatego miałeś zabandażowane ręce?-zapytałam patrząc na ręce Liam'a,a potem na niego. On spuścił głowę. Podeszłam do niego. On wziął swoje ręce i schował je za plecy.
-Czemu?-zapytałam zamartwiona
-Nie ważne-odpowiedział. Chciałam go przytulić ale się ode mnie odsunął
-To prze ze mnie?-zapytałam
-Nie ważne. Jade nie chcę o tym mówić-oznajmił i wyminął mnie gdzieś poszedł. Zostawił mnie. Czyli to przeze mnie. Łzy mi napłynęły do oczu. Zayn mnie przytulił. Ja się wyrwałam z jego objęć i uciekłam do swojego pokoju zamykając się w nim. Na moich policzkach pojawiły się łzy.Czemu? Czemu ja jestem taka głupia? Podeszłam do okna i patrzyłam się przez nie. Wiem jestem idiotką i mam na to dowody. "Ból zmienia ludzi...Nie wierzysz?....Sam sprawdź a się przekonasz.....". Mam ochotę się zabić. Zdjęłam rękawiczki. Chciałam by moja moc się uwolniła. Chcę by była wolna. Poczułam jak coś dziwnego przechodzi przez moje ciało. Po chwili z rąk wydostała się moja moc. Cały mój pokój był pokryty warstwą lodu. Nie chcę by ktoś wchodził do mojego pokoju. Mam tego wszystkiego dość. Czemu mnie spotykają takie rzeczy. Przecież jak byłam mała i teraz byłam i jestem grzeczna. Uklękłam na podłodze. Zwinęłam się i zaczęłam płakać. Czułam jak moja moc się uwalnia. Szczerze to ja jej nie kontrolowałam. Wyprostowałam się i krzyknęłam
-Mam tego wszystkiego dosyć!!
Usłyszałam jak ktoś wali w drzwi. Ha! Nikt nie wejdzie do mojej świątyni. Nie musiałam się martwić, że kogoś zranię albo coś w tym stylu. Tu byłam wolna. Nagle ktoś wpadł do pokoju. Louis i Zayn. Momentalnie moja złość wyparowała gdy spojrzałam w oczy Louis'a. Zayn do mnie podszedł.
-Jade musisz się uspokoić jesteś lodowata-oznajmił opiekuńczo Zayn.
-Wyjdźcie. Chcę być sama. Chcę umrzeć-spojrzałam w dół. łzy mi spłynęły po polikach. Zayn mnie mocniej przytulił, a ja poczułam ciepło. Ciepło, którego jeszcze nigdy nie czułam. Wtuliłam się w niego. Zamknęłam oczy i rozkoszowałam się ciepłem. Zayn się trochę ode mnie odsunął.
-Wszystko już jest w porządku?-zapytał zachrypniętym głosem. Pokiwałam twierdząco głową. Wstaliśmy i ja podeszłam do okna.
-Czemu mi wcześniej nie powiedzieliście o tym, że mam moc. Minęły już kilka miesięcy od kąd mam 16 lat.-założyłam ręce na klatce piersiowej. Chłopaki milczeli. Nie no spoko najlepiej olać. To jest najlepsze rozwiązanie. Zamknęłam oczy i w myślach policzyłam do 10. Wypuściłam głośno powietrze.
-Więc tak ja poczekam sobie w spokoju na odpowiedź a wy macie mi macie odpowiedzieć teraz-wytłumaczyłam spokojnie. Oni zaczęli się na siebie patrzeć i równocześnie krzyknęli -LIAM!!
Zapowiada się nawet fajnie. Usiadłam na parapecie. Po chwili w moim pokoju znalazł się mój kochany braciszek. Rozejrzał się po pokoju i po jego ruchu warg mogłam odczytać "WOW".
-Słucham mam ważniejsze sprawy-oznajmiłam trochę wkurzona. Zayn wytłumaczył wszystko Liam'owi, a za to Liam myślał nad czymś.
-Więc tak...wiemy, że już trochę czasu minęło od twoich urodzin ale chcieliśmy byś była bezpieczna...-nie dokończył bo ja wstałam i wyszłam przy okazji zabierając rękawiczki z podłogi. Założyłam je i pobiegłam. Biegłam byle gdzie. Po chwili się zatrzymałam. Poczułam dotyk na ramieniu. Odwróciłam się i zobaczyłam Harr'ego.
-Zostaw mnie-wysyczałam
-Czemu? Co się stało?
-Idź do swojej dziewczyny-oznajmiłam i poszłam. Znów poczułam dotyk tylko, że tym razem na nadgarstku. Znów się odwróciłam i zobaczyłam loczkowatego. Ugh!...Czy on nie może się ode mnie odczepić?!
-Ja nie mam dziewczyny-oznajmil
-Tak to co twoja dziewczyna robiła u nas w domu w tym poprzednim?-zapytałam
-Czyli chłopaki mieli racje-oznajmił pawie niesłyszalnie.
-Co?-zapytałam
-To była Perrie ona nie jest moją dziewczyną
-A kim?....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz