sobota, 23 sierpnia 2014
Rozdział 7 "Chcieliście to macie!!"
-A kim?-zapytałam
-To może choć ci w domu powiem-oznajmił. Poszliśmy do domu. Cały czas mnie ciekawi kto to ta cala Perrie. Gdy w końcu doszliśmy do domu poszliśmy do salonu. Usiedliśmy na kanapie.
-Więc tak Perrie to osoba, z którą lepiej nie zaczynać. Pochodzi z gangu. Ma moc, ze wzrokiem paraliżuje. Z jej gangu są też i dwie inne dziewczyny. Jesy ma moc, że może zrobić ciemność i jest też Leih-Anne ma moc,że gdy ona idzie tworzy się dym ale może tak zrobić, ze dymu nie widać. Ich gang jest na samej górze naszej "piramidy". My jesteśmy na drugim miejscu. One pilnują by na świecie panował porządek z mocami. Ale gdy Zayn rzucił Perrie ona i jej siostry zmieniły się na gorsze. Są bardziej wredniejsze. Więc dla zemsty kazały nam cię wyszkolić w tydzień-skończył swój monolog Harry
-Co?! W tydzień macie mnie wyszkolić?! Pogięło was?!-wkurzyłam się. Wstałam z kanapy i chciałam iść do pokoju.
-Jade poczekaj-oznajmił Harry. Ja odwróciłam głowę z miną mówiącą "Lepiej ze mną nie zaczynaj". On zrobił krok w tył. Masz się czego bać Styles. Prawidłowo, ze się boisz.
-Nie próbuj mnie zatrzymywać-wysyczałam przez zęby. Pobiegłam do pokoju. Trzasnęłam drzwiami. Czemu mi wcześniej nie powiedzieli?! Przecież jakbym nie wiedziała wcześniej to bym mogła...no właśnie nie wiem co by mi one zrobiły. Jedno wiem. Muszę zacząć ćwiczyć. Tylko gdzie? Hmm...Postanowię poszukać jakiegoś miejsca bym mogła ćwiczyć. Wyszłam z pokoju. Zaczęłam szukać jakiegoś miejsca. Teraz zobaczyłam, ze na drzwiach są tabliczki. Wcześniej ich nie widziałam. Kurde na górze nie ma żadnych drzwi z napisem "sala do ćwiczeń". Albo coś w tym stylu. Zeszłam na dół. Może na dole jest takie miejsce. Gdy Louis mnie zobaczył uśmiechnął się do mnie. Ja nie odwzajemniłam gestu. Nie chcę ich znać. Od tak dawna się z nimi przyjaźnie i mi nic nie powiedzieli. Zobaczyłam drzwi. Czarne, drewniane drzwi. Spojrzałam na tabliczkę "Nie wchodzić". Postanowiłam zaryzykować i weszłam...
~ZAYN~
Louis mi powiedział, że Jade się dziwnie zachowuje. Postanowiłem sprawdzić co z nią. Wchodziłem właśnie na schody kiedy zobaczyłem Jade jak wchodzi do pomieszczenia do którego nie powinna.
-Liam czas!-krzynąłem,a po chwili wszystko stało w miejscu oprócz mnie. Jak to dobrze, że Liam dał mi tą bransoletkę. Ona daje jakąś barierę, ze jestem odporny na moc Liam'a. Podszedłem do Jade i ją z tamtąd wziąłem. Ona tam nie może wchodzić. Zaniosłem ją do salonu. Posadziłem na fotelu. Zszedł Liam.
-Dobra już-oznajmiłem
-A po co miałem zatrzymać czas?-zapytał
-Prawie tam weszła-oznajmiłem. Liam znów ruszył czas. Jade patrzyła się na nas ze zdziwieniem.
-Co się stało, że siedzę tutaj i w dodatku w waszym towarzystwie?!-widać, ze jest nie zadowolona naszym widokiem ale czemu? Przecież my nic jej nie zrobiliśmy.
-Czemu tam chciałaś wejść? Nie widziałaś tabliczki?-zapytał Liam
-Chciałam sprawdzić czy w tym domu jest jakaś sala do ćwiczeń!-krzyknęła.
-A po co ci sala do ćwiczeń?-zapytałem
-Bo muszę ćwiczyć przecież mam w tydzień umieć już panować nad mocą!-wstała i chciała iść ale ją zatrzymałem
-Nie musisz-oznajmił Liam
-I potem zginę albo wy-oznajmiła już trochę spokojniej.
-Nikt nie zginie-uspokoił ją Liam
-Chcę ćwiczyć-oznajmiła. Spojrzałem na schody i zobaczyłem Lou. I wszystko jasne czemu jest spokojna.
-Jeśli chcesz ćwiczyć to już jutro-oznajmił tym razem Lou.
-Czy wy tego nie rozumiecie? Ja się boję-oznajmiła łamliwym głosem. Przytuliłem ją a ona się we mnie wtuliła. Trochę mi jej szkoda.
~*~
Siedzimy u mnie w pokoju. Jade już się trochę uspokoiła. Cały czas chce bym jej pokazywał jak czaruję.
-A może ty teraz coś wyczarujesz?-zapytałem
-No nie wiem, a co jak mi nie wyjdzie?
-Wyjdzie tylko nie możesz się za bardzo bać
-No dobra-wstała i zdjęła rękawiczki. Usiadłem na łóżku, a ona zaczęła czarować. A to, że w moim pokoju był śnieg, na podłodze lód. Na oknach zrobiła jakieś rysunki z lodu.
Jednym słowem wystrajała mi pokój. Cały czas się uśmiechała. Założyłem rękawiczkę i podszedłem do Jade.
-I widzisz jakoś ci idzie-oznajmiłem
-To jest nawet fajne
-Wiedziałem, że ci się uda-oznajmiłem.
~JADE~
-Dziękuję-oznajmiłam i odwróciłam się w stronę Zayn'a.
-Choć ci coś pokarzę-złapał mnie za rękę. Pobiegliśmy gdzieś. Rękawiczki schowałam do kieszeni. W pewnym momencie wbiegliśmy do jakiejś sali. Rozejrzałam się i to była sala do ćwiczeń.
-To co walczymy?-zapytał.
-CO?!-on chce bym z nim walczyła. Nie ma mowy. Nie chcę by nam się coś stało.
-Ale spokojnie.
-Jak spokojnie jak ja nie umiem walczyć-trochę się przestraszyłam
-Po pierwsze uspokój się, a po drugie słuchaj serca i swojej mocy-wytłumaczył. Zdjął swoje rękawiczki. Boże ratuj.W tym momencie przekonałam się że on mi nigdy by krzywdy nie zrobił i powiedziałam z lekkim strachem po chwili namyślenia
-tak walczymy.
Zayn stanął przede mną i się uśmiechnął do mnie i powiedział:
-dzielna dziewczynka
Ja po chwili zarumieniłam się na policzkach i powiedziałam:
-no ok. walczymy? czy gadamy głupoty?
Zayn uśmiechnął się i mówi:
-no dawaj piękna
Ja stanęłam jak wryta. Przez głowę przeszła mi myśl ,, jaki on fajny'' patrzyłam się na niego i zadałam niespodzianie cios a nie zauważyłam że stoi na samym końcu ringu i w ostatniej chwili złapałam go i przyciągnęłam go do siebie. Zayn poleciał na mnie i złapałam go w ramiona a on zaszokował mnie takimi słowami:
-to ja miałem cię złapać w ramiona.
Zaśmiałam się z jego zachowania. Nie sądziłam, ze takie walki będą fajne.
-Ale jak widać akcja się inaczej potoczyła...o właśnie nic ci nie jest?-zapytałam na koniec. On spojrzał się w moje oczy i powiedział mi wprost do ucha
-Sama zobacz
Przewróciłam oczami na jego odpowiedzi i się odsunęłam.
-Dawaj dalej-zarządziłam,a Malik wzruszyła ramionami i rzucił we mnie kulą z ognia ja ją zamroziłam i rzuciłam w niego.
~*~
Nasza "walka" toczyła się przez godzinę. Okey jak dla mnie umiem się bić mocą jak to Zayn powiedział. Jeszcze jakieś sztuczki z mocą i będę gotowa. I chyba się zakochałam w Zayn'ie. No nie patrzcie się tak na mnie! Każdy się może w kimś zakochać. A nie moja wina, ze Zayn jest taki idealny, piękny itd... NIE OCENIAJCIE MNIE!! Taa cała ja. Okey wracając do mojego jakże chorego życia. Jutro mam się nauczyć jakiś sztuczek bo Zayn przynosi starą księgę należącą do starego ludu. Będzie ciekawie. Już się nie mogę doczekać.
~2 DNI PÓŹNIEJ~
Jeszcze cztery dni do przybycia tamtego gangu. Umiem już niektóre rzeczy. Teraz częściej przebywam sali od ćwiczeń. Chłopakom się to nie podobało ale co ja mam zrobić jak mi się spodobało bicie się i czarowanie. No nic nie zrobię.
-Jade przestań już!-krzyknął Niall
-Co wy chcecie ja tylko ćwiczę
-A;e ćwiczysz dzień w dzień-tym razem odezwał się Liam
-Zaraz czy to moja wina, ze jesteście tacy słabi, ze nie mogliście się tym dziewczyną sprzeciwić?! Chcieliście to macie!!-wydarłam się na cały głos. Wkurzało już mnie to.
-Dosyć! Jade ma racje. Jeśli chce to niech ćwiczy. Przynajmniej będzie lepsza-oznajmił Zayn. No,no, no Malik. Kto by pomyślał. Masz u mnie plusa.
-Mówisz tak bo....
__________________________________________________________________________________________________________________________________
Rozdział pisałam z moim chłopakiem bo weny nie miałam,a on sobie poradził.Ale i tak trochę przy krótki. Następny będzie dłuższy. Z całego serca dziękuję wszystkim <3 Loffki Kisski
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz