poniedziałek, 17 listopada 2014

Rozdział 13 "ON"


Położyłam się na łóżku i nie wiem kiedy usnęłam............  

  Otworzyłam oczy. Nadal myślałam o moim śnie. A co jeśli ten sen się sprawdzi Przecież ON jest moim przyjacielem od dziecka. Wstałam i podeszłam do szafy. Wzięłam z niej szare, luźne spodnie od dresu i białą bokserkę też luźną. Poszłam się odświeżyć. Umalowana i ubrana wyszłam z łazienki. Poszłam znów do pokoju. Nie miałam na nic ochoty. Usiadłam na parapecie. Wpatrywałam się w niebo. Takie ładne bez chmurne. Bez tajemnic i bez żadnych przykrych rzeczy. Spojrzałam na moje dłonie. Jedna zapaliła się na niebiesko jako lód i mi zamroziło dłoń, a druga się podpaliła. Jak to możliwe? Przecież te dwie moce są sobie przeciwne. Spojrzałam w ogień i ujrzałam moment, w którym Zayn chciał strzelić w Liam'a ale ja mu stanęłam na drodze i wchłonęłam moc. Łzy mi napłynęły do oczu. Zgasiłam ogień. Teraz wpatrywałam się w moją zamrożoną rękę. Rozłożyłam ją i z niej wyleciały małe płatki śniegu. Uśmiechnęłam się do siebie na ten widok. Od razu przypomina mi się dzieciństwo. Wtedy nie musiałam się martwić o to, że komuś coś zrobię albo, że cokolwiek. Nagle usłyszałam pukanie do moich drzwi. Powiedziałam proszę i ta osoba weszła. A tą osobą był Louis. Uśmiechnęłam się na jego widok.
-Hey-powiedział uśmiechając się przyjaźnie
-Hey. Co cię tu sprowadza?-zapytałam
-Martwiłem się o ciebie-oznajmił podchodząc bliżej. Ooo słodko.
-Ale nie musisz-powiedziałam wstając
-Czuję, że czegoś się boisz-spojrzał się na mnie z zapytaniem.
-Durna twoja moc-wysyczałam przez zęby. On się tylko cwaniacko uśmiechnął. Ugh!...Nie mógł mieć jakiejś innej mocy? Nie ale po co? Znów usiadłam na parapecie. On miał rację. Boje się. Boję się, że mój sen może się lada chwila spełnić. W moich oczach pojawiły się łzy. Louis mnie przytulił.Ja się w niego wtuliłam jak małe dziecko. 
-Louis...-powiedz reszcie jakby się pytali, że u mnie wszystko w porządku-oznajmiłam łamiącym się głosem. On się lekko ode mnie odsunął. 
-Jade my chcemy ci pomóc-podniósł mój podbródek. Zostałam zmuszona do patrzenia w jego oczy. Nagle poczułam, że już się nie boję. Czuję spokój i radość. Louis kiedyś cię zabiję!
-Louis...Musisz mieć tą moc?-zapytałam spokojnie patrząc na niego spod byka. On tylko się zaśmiał i wyszedł. Szczerze to przydała mi się odrobina spokoju. Usiadłam na parapecie. Zamknęłam oczy i przypomniał mi się mój sen. Szybko otworzyłam oczy i usiadłam w siadzie skrzyżnym. Łzy momentalnie pojawiły mi się w oczach. Bałam się...A co jeśli będę musiała JEMU oddać moją moc. Przecież ON jest moim przyjacielem. Szybko wstałam i wybiegłam z pokoju zbiegłam po schodach i wybiegłam z domu nie zważając na chłopaków. Muszę uciec. Nie mam wyjścia. Biegłam byle gdzie. Poczułam, że świat stanął. Zatrzymałam się momentalnie i nagle ktoś mnie złapał w pasie. Odwróciłam się i zobaczyłam Liam'a.
-Siostra co ci jest?-zatroszczył się
-Nie mogę powiedzieć-oznajmiłam łamiącym się głosem. 
-Jade...Czy chodzi o...-nie dokończył bo mu nie pozwoliłam
-Chodzi o NIEGO-ostatnie słowo prawie niesłyszalnie wypowiedziałam. Liam mnie przytulił, a ja się w niego wtuliłam. Rozpłakałam się z bezradności i mojej słabości. Czas znów ruszył
-To ty to robisz?-zaciekawiłam się
-Zatrzymuje czas-odpowiedział. 

                               ~*~

Siedzę na kanapie w salonie i myślę ale nad czym to nie wiem. Chłopaki poszli na zakupy czyli ich długo nie będzie. Oni zawsze długo są na zakupach jak to oni. A mówią, że to dziewczyny długo spędzają czas na zakupach. A tu proszę...tu jest na odwrót. Uśmiechnęłam się sama do siebie gdy usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu. Czyżby chłopaki szybciej wrócili? Nagle w salonie pojawili się chłopaki. Zdziwiłam się.
-Co wy już jesteście?-zapytałam patrząc na zegarek
-Zayn miał dziwne przeczucie-spojrzałam się na Mulata. On miał dziwne przeczucie? Przełknęłam głośno ślinę. STOP Jade! Niall umie czytać w myślach. "Zamknęłam" swoje myśli. Spojrzałam się na Harr'ego. Jemu mogę chyba zaufać? No nic. Wstałam 
-Harry pozwól na chwilę-powiedziałam przeskakując sofę i kierując się w stronę mojego pokoju. Po chwili stałam tyłem do drzwi w moim pokoju.
-Co się stało?-zapytał Harry. Zamknęłam oczy.
-Jakie Zayn miał przeczucie?-zapytałam spokojnie. Usłyszała jak drzwi się zamykają. 
-Zayn bał się, że one są u ans w domu i chcą ci coś zrobić. -powiedział najspokojniej jak tylko umiał. Spuściłam głowę
-Ja też miałam dziwne przeczucie-spojrzałam w okno i zaczęłam się w jego kierunku kierować. Założyłam ręce na klatce piersiowej i rękoma zaczęłam pocierać swoje ramiona. 
-Miałam przeczucie, że będę musiała oddać JEMU moc-oznajmiłam z naciskiem na "JEMU". Coraz bardziej chciało mi się płakać. 
-Co oznacza ten nacisk na słowo "JEMU" i kim on jest?-zapytał
-Chodzi tu o....-nie wytrzymałam i pękłam. Rozpłakałam się. Harry mnie przytulił.-Chodzi o Zayn'a...-dokończyłam i poczułam jak Harr'ego mięśnie się napinają. Odsunęłam się trochę od niego.
-Skąd to przeczucie?-zapytał 
-To mi się śniło-spuściłam głowę-a ja niby mam najpotężniejszą moc i może też dlatego-dokończyłam. Harry znów mnie przytulił. 
-Spokojnie-pocieszał mnie
-Nie mów nikomu o tym-odsunęłam się trochę od niego
-Obiecuję-spojrzał się na mnie pocieszycielsko i się uśmiechnął ukazując tym samym swoje słodkie dołeczki.Odwzajemniłam uśmiech. Potem ogarnęłam się by nie było widać, że płaczę i zeszliśmy na dół śmiejąc się. 
-O widzę, że to była śmieszna rozmowa-oznajmił Niall
-Tak-odpowiedziałam i zaczęłam się śmiać z Harr'ym. Zayn cały czas się na mnie patrzył z troskliwie. Uśmiechnęła się do niego przyjaźnie. On odwzajemnił uśmiech. 
Idziemy "poćwiczyć"?-zapytał Louis. Wszyscy pokiwali głowami na "Tak". Poszliśmy do sali od ćwiczeń. Zaczęliśmy ćwiczyć. 

                                   ~*~

Siedzę teraz w swoim pokoju i bawię się moimi mocami. Nagle usłyszałam pukanie do moich drzwi. Powiedziałam "Proszę". Osoba weszła był to Zayn. 
-No co tam?-zapytałam z uśmiechem na twarzy.
-Chcę z tobą porozmawiać-oznajmił spuszczając głowę. Coś mi się zdaje, że ta rozmowa nie będzie dobra. Wzięłam głęboki wdech i na chwile wstrzymałam oddech. Zayn usiadł na końcu mojego łóżka. Wypuściłam powietrze.
-Słucham-oznajmiłam i zaczęłam ściskać mój nadgarstek. Zawsze tak robię jak się denerwuje albo się boję. Zagryzłam dolną wargę.
-Chodzi o to, że....-zawiesił się.-nie mogę za bardzo się boję-dokończył. Spuścił głowę i zaczął się drapać po karku
-Pokaż to mocą-oznajmiłam szybko. Spojrzałam na niego i pokazałam moją moc. On się na mnie spojrzał i wziął głęboki wdech i szybko oraz głośno je wypuścił. Już się boję. Pokazał mi swoją mocą serce. Czy on chce... mi...powiedzieć...że mnie kocha? Zatkało mnie.
-Czy ty...-nie dokończyłam bo mi przerwał
-Tak Jade ja cię kocham-oznajmił a mnie zatkało. Nie wiedziałam co powiedzieć. Spuściłam głowę. Nie wiedziałam co mu powiedzieć.Czy zgodzić się czy nie. Miałam mętlik w głowie. Serce mówi, żebym się zgodziła, a głowa, że nie. I kogo słuchać? Zayn mnie złapał za ręce,a ja na jednej z nich poczułam ciepło gdyż w niej znajdowała się moc lodu. Miłe uczucie. Takie inne od mojego mimo, ze też mam  w jednej ręce moc ognia. Zayn'a jest lepsze.-No bo Zayn!-usłyszałam głosik w głowie i się w myślach na to uśmiechnęłam
-Jade czy ty...-nie dokończył bo Liam mu przerwał wpadając do mojego pokoju. 
-Mamy misje!-krzyknął,a ja widziałam jak Zayn chce zabić Liam'a spojrzeniem. Szybko wstałam z Malikiem i pobiegliśmy do naszej sali od ćwiczeń. Tam byli już wszyscy. Na wielkim telewizorze, który wisiał na ścianie pokazała się mapa całego świata. Zobaczyłam czerwoną kropkę. Po chwili zbliżenie tego miejsca. 
-To jest nasze miejsce gdzie musimy w ciągu 5 minut się tam znaleźć-oznajmił Liam. 
-To zatrzymaj czas będzie szybciej-powiedziałam
-Nie mogę bo na nich to nie działa-odpowiedział. Potem poszliśmy się przebrać w nasze kombinezony. Zbiegliśmy. Nasze miejsce to stary budynek. Czemu zawsze jakieś złe osoby muszą znajdować się w starych i opuszczonych budynkach. Nie mogą sobie wybrać jakiegoś lepszego miejsca? Nie no po co? Ugh!...Jak to dobrze, że ja nie mieszkam w takim opuszczonym budynku. Byliśmy pod budynkiem. 
-Dobra rozdzielamy się po dwie osoby-oznajmił Harry. Podzieliliśmy się, że ja byłam z Harrym, Liam z Zayn'em, Louis z Niall'em. Wbiegliśmy po cichu do budynku. Cały czas miałam zapaloną jedną rękę,a drugą zamrożoną. Bałam się teraz bo to moja pierwsza misja. Usłyszeliśmy rozmowy. Po cichu weszliśmy do pomieszczenia, w którym było słychać rozmowę. Dwie osoby, które się tam znajdowały stały tyłem. 
-A teraz ręce do góry i powoli się odwrócić!-krzyknęłam i wyciągnęłam ręce i w kierunku kolesi. Oni się odwrócili i się na mnie i na Harr'ego spojrzeli. 
-Ręce do góry!-tym razem krzyknął Harry. 
-A jak nie to?-zapytał jeden z nich
-To będzie źle!-odezwał się Harry. Nic. Harry tupnął z całej siły nogą i po chwili ich nogi były przykute do podłogi ziemią. 
-Więc jak będzie?-zapytałam spokojnie
-I tak przegracie. Max zna ciebie-powiedział jeden koleś patrząc na mnie. 
-I my też wiemy o tobie wszystko-oznajmił drugi. Opuściłam ręce.
-Skąd?-zapytałam prawie niesłyszalnie
-Ma się swoje dojścia. O właśnie fajnych miałaś rodziców-powiedział jeden śmiejąc się chytrze. 
-Zamknij się!-krzyknęłam i rzuciłam w nich moimi dwoma mocami i uciekłam z tamtego miejsca,a Harry za mną. 
-Skąd oni wiedzą o moich rodzicach i o mnie?-zapytałam Harr'ego. On tylko spuścił głowę.
-Nie wiem Jade...ale nie martw się-pocieszył mnie. Uśmiechnęłam się do niego ciepło i pobiegliśmy do pomieszczenia gdzie słyszałam rozmowy. I te głosy były mi znajome. Harry wbiegł do pomieszczenia,a ja nie bo zauważyłam coś dziwnego......





__________________________________________________________________________________________________________________
BUJA! NAPISAŁAM ROZDZIAŁ 13. BOŻE JAK JA DAWNO NIE WSTAWIAŁAM ROZDZIAŁÓW ZA CO WAS BARDZOOOOOOOOOOOO PRZEPRASZAM. TYLKO SZKODA, ZE PRAWIE NIKT NIE KOMENTUJE. DZIĘKUJĘ ZA TYLE WEJŚĆ!!!!
__________________________________________________________________________________________________________________

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz