poniedziałek, 24 listopada 2014

Rozdział 14 "Czarna Magia"


Harry wbiegł do pomieszczenia,a ja nie bo zauważyłam coś dziwnego......  Czyli pomieszczenie, które było całe pokryte wielkimi płomieniami ognia. Poszłam w tym kierunku. Spojrzałam na ogień. Widziałam w nim coś. Zaraz, zaraz czy to moje wspomnienia? Zobaczyłam tam jedno wspomnienie, które najbardziej mnie załamało. Wspomnienie gdy Zayn celował w Liam'a. Potem mój sen. Miałam łzy w oczach. I nagle usłyszałam głos....

                               ~ZAYN~

Zacząłem szukać Jade bo gdzieś znikła i nie wiem gdzie. Nagle przebiegłem obok jednego pomieszczenia ale się wróciłem do niego bo zobaczyłem, że w środku jest pełno ognia i w środku ognia jakaś postać. Wszedłem do środka. Zauważyłem, że to Jade.
-Jade choć tu!-krzyknąłem. Ona nadal tam stała. Wokół niej była jakby jakaś tarczka. Stała bez ruchu ze spuszczoną głową. Podszedłem do niej bliżej. 
-Jade spójrz się na mnie-oznajmiłem spokojnie. Ona powoli podniosła głowę i zobaczyłem, że ma całe czarne oczy. Jej kombinezon był podarty i zniszczony.
-Odejdź stąd-powiedziała spokojnie.
-Bez ciebie nigdzie nie idę-oznajmiłem
-A właśnie, że pójdziesz!-krzyknęła i machnęła ręką,a ja poleciałem na ścianę. Zsunąłem się po ścianie na ziemie i syknąłem przy tym z bólu.
-Jade uspokój się!-wydarłem się. Ona podeszła i mnie podniosła za kombinezon. 
-Czy ty zrozumiesz, że to przez ciebie?!-krzyknęła i rzuciła mną o drugą ścianę. Co w nią wstąpiło.
-Nie odejdę bo cię kocham.....-oznajmiłem
-Ty nic nie czujesz,a ja już w szczególności!-krzyknęła na mnie i zauważyłem, że jej strój się zmienia. Z podartego kombinezonu w długą czarną suknię, która też gdzie nie gdzie jest podarta. Włosy miała rozpuszczone i potargane. Na rękach miała krew. Wyglądała strasznie ale i tak stąd nie odejdę. 
-Jade nie pamiętasz jak razem spędzaliśmy razem każdy wolny czas?-zapytałem
-Było minęło. A zresztą ja i tak jestem tylko bezwartościową rzeczą, którą każdy pomiata!-krzyknęła i zobaczyłem, że ogień zamienia się w lód. Wstałem i zacząłem się do niej zbliżać. Ona stała w miejscu. Mi zaczęło się robić zimno.
-Jade proszę przestań-oznajmiłem błagalnie, a ona zaczęła się śmiać podle. 
-Przypomnij sobie nasze chwile. Wtedy gdy pokazywałaś mi swoją moc gdy niedawno ćwiczyliśmy razem. Te nasze chwile są nasze, które my sami utworzyliśmy. Teraz chcesz utworzyć te złe chwile?-powiedziałem drżącym głosem od zimna. "Okryłem" się moimi ramionami i zacząłem ogrzewać. 
-Ty o mało co nie zabiłeś Liam'a!-wypomniała mi
-Bo byłem zły na niego-odpowiedziałem. 
-Odejdź zanim cię zabiję!-to mnie zabolało ale zostałem bo ją kocham i mi na niej zależy.
-Nie zabijesz mnie-powiedziałem
-Dla mnie jesteś nikim! Równie dobrze możesz nie istnieć! To przez ciebie jestem taka jaka jestem!-każde jej słowo bolało mnie coraz bardziej. Zobaczyłem, że ktoś za nią stoi. Przymrużyłem oczy i zobaczyłem, że to jest Max. Czyli to on jej to zrobił. Odsunąłem się trochę w bok i w tego całego Max'a rzuciłem ogniem. Jade upadła, a on razem z nią. Co? Czemu Jade upadła. Śnieg opadł na ziemię. Podbiegłem do niej. Koło niej nie było Max'a. 
-Jade co ci się stało?-zapytałem choć i tak wiedziałem, że nie odpowie. Nagle do pomieszczenia wbiegli chłopaki. Jade strój zmienił się znów w kombinezon. 
-Co się stało?-zapytał Liam
-Max w nią wszedł duchem i ja trafiłem Max'a ogniem i ona i on upadli razem. Max zniknął,a ona teraz leży i nie wiem co jej jest.-wytłumaczyłem. Wziąłem ją na kolana. 
-Jade proszę obudź się. Nie rób mi tego-oznajmiłem. Łzy miałem w oczach. Ona nie może umrzeć nie teraz. Przytuliłem ją i po chwili poczułem jak ona mnie też przytula. Ucieszyłem się.
-Jade!-krzyknęliśmy wszyscy równocześnie
-Zayn przepraszam za to co wykrzyczałam....-spuściła głowę. 
-Wiem, że to nie ty mówiłaś tylko Max.-uśmiechnąłem się równocześnie podnosząc lekko jej podbródek do góry. 
-A jak w ogóle się tu dostałaś?-zapytał Harry
-Widziałam w tym pomieszczeniu ogień tylko, że to pomieszczenie było całe w ogniu i w płomieniach widziałam moje wszystkie wspomnienia i nagle usłyszałam głos i weszłam głębiej i mnie "opętał".-wytłumaczyła. A mi nadal jest zimno gdyż za długo przebywałem w zimnym pomieszczeniu.
-Zayn co ci jest?-zapytał Louis
-Zimno mi-powiedziałem, a Jade mnie zaczęła ogrzewać. Uśmiechnęła się do mnie ciepło,a ja poczułem motylki w brzuchu.

                                   ~*~

                                 ~JADE~
Siedzę z Zayn'em u mnie w pokoju i razem się ogrzewamy bo Malik'owi nadal jest zimno. Czemu jemu się tak robi?
-Nadal ci zimno?-zapytałam go
-Niestety tak. Za długo byłem w zimnym pomieszczeniu-odpowiedział
-To czemu nie wyszedłeś?-zapytałam znów
-Bo nie chciałem cię zostawić samej bo się o ciebie martwiłem-oznajmił i spuścił głowę. Podniosłam jego podbródek i zmusiłam go tym samym spojrzenia na mnie.
-Dziękuję ci..-powiedziałam i złożyłam na jego ustać pocałunek. On go za to pogłębił. Całowaliśmy się długo i namiętnie. Odsunęłam się lekko od niego.
-Nadal ci zimno?-zapytałam śmiejąc się
-Już nie-zaśmiał się. On się tak słodko śmieje. Takie Awwww... 
-To dobrze-uśmiechnęłam się
-Jade czy ty chcesz ze mną chodzić?-zapytał patrząc mi prosto w oczy. 
-Tak-odpowiedziałam,a Zayn mnie znów pocałował. Było słodko. Teraz po tym zdarzeniu już wiem, że on jest tym jedynym.....  
       Obudziły mnie promienia słońca. Rozejrzałam się po pokoju i zobaczyłam, że obok mnie leży Zayn. Słodko wygląda jak śpi. Odwróciłam się w jego stronę i leżałam oraz wpatrywałam się w śpiącego Mulata. W pewnym momencie otworzył oczy i się uśmiechnął. 
-No witam mojego śpiącego księcia-zaśmiałam się,a on zaczął mnie łaskotać. Ja się śmiałam i wierciłam aż w pewnym momencie spadłam z łóżka.
-Auł-powiedziałam śmiejąc się. Potem wstałam i podeszłam do szafy. Wyjęłam z niej to.Postanowiłam, że dziś zrobię sobie dzień wolny bez ćwiczeń. Dziś mam wolne o ile można to tak nazwać. Poszłam do łazienki i wykonałam wszystkie wieczorne czynności. Gdy wyszłam zbiegłam na dół. Kierunek kuchnia. Postanowię zrobić dziś wszystkim tosty z dżemem. Akurat jak skończyłam wszyscy już przyszli do kuchni. Wszyscy usiedli,a ja koło Zayn'a i zaczęli jeść. Ja zjadłam tylko jednego bo nie byłam głodna. 
-Czemu nie jesz?-zapytał mój brat
-Nie jestem głodna zjadłam jednego i mi wystarczy-powiedziałam łapiąc się za brzuch
-No spoko nie będę w ciebie wmuszał-oznajmił i zabrał się do dokańczanie swojego posiłku. Gdy wszyscy zjedli ja pozmywałam naczynia bo sama chciałam zęby nie było.  Weszłam do salonu i zobaczyłam chłopaków jak oglądają jakiś serial.
-Idę się przejść-oznajmiłam idąc na górę po torbę.
-To ja z tobą-zgłosił się Zayn. Domyśliłam się, że będzie chciał iść. Spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy do torby. Gdy się odwróciłam wpadłam na kogoś,a tym ktosiem okazał się Zayn
-No co tam kotku?-zapytałam
-Nic-odpowiedział z chrypą i mnie pocałował. Potem zeszliśmy na dół.
-Idziemy!-krzyknęliśmy równocześnie. Wyszliśmy z domu i złapaliśmy się za ręce.
-Kierunek park-oznajmiłam
-To był rozkaz?-zapytał, a ja pokiwałam głową na tak.
-A co?-spojrzałam się na niego
-Mi się nie rozkazuje-odpowiedział
-Ale ja jestem wyjątkiem-wytknęłam mu język i zaczęłam uciekać w stronę parku. Zayn mnie gonił. Usiadłam na jednej z ławek,a Zayn obok mnie. Zaczęliśmy się śmiać jak to my. 
   Wracamy do domu. Czas nam razem szybko minął. Jest już 07.00 p.m. Nagle mój telefon rozbrzmiał,a ja szybko go wyjęłam.Odebrałam szybko nie patrząc nawet kto to.
-Halo?-zapytałam radośnie
-No siema idziecie na impreze?-usłyszałam głos Harr'ego.
-Spoko. Zayn na pewno będzie chciał iść-oznajmiłam patrząc się na Mulata, który robił zdziwioną minę,a ja ledwo co powstrzymywałam się od śmiechu. Gdy się rozłączył wybuchłam niepohamowanym śmiechem. 
-Na co się zgodzę?-zapytał po chwili
-Na pójście na imprezę-oznajmiłam łapiąc się za brzuch bo mnie bolał od śmiechu.
-A no to tak. Zawsze się zgodzę-zaśmiał się,a ja znów zaczęłam się śmiać. Postanowiłam, ze pójdę tak jak teraz na imprezę. Po co mam się stroić? Poszliśmy do domu i usiedliśmy na kanapie. Wtem usłyszeliśmy głos jakiegoś chłopaka ale to nie był żaden z nas. Spojrzałam na Zayn'a z przerażeniem. A co jeśli to ten Max?
-Zayn...-szepnęłam. Zayn tylko po cichu wstał i poszedł na schody. Bałam się. Skuliłam się. I oparłam czoło o kolana. Przypomniało mi się co mówiłam wtedy w tym pomieszczeniu do Zayn'a. Boże...co on musiał czuć...ale mnie nie zostawił....nie zostawił mnie....bo...bo mnie kocha...nagle poczułam dotyk na ramieniu. Podskoczyłam lekko na miejscu i spojrzałam się w bok i ujrzałam Zayn'a. Przytuliłam się do niego.
-Zayn przepraszam....-powiedziałam łamiącym głosem
-Za co?-zdziwił się
-Za to co ci mówiłam w tym pomieszczeniu.  Zraniłam cię jak chyba nikt inny-powiedziałam dławiąc się łzami. Zayn mnie mocniej przytulił.
-To nie twoja wina-pocieszał mnie. Nagle zobaczyłam za Zayn'em jakiegoś chłopaka. Przestraszyłam się i dosunęłam się gwałtownie od Malik'a. Zayn się szybko odwrócił i się uśmiechnął.
-Siema Austin-oznajmił Malik
-Kto to jest?-zapytałam trochę zdziwiona
-To jest mój dawny przyjaciel ze szkoły. Chodził ze mną do zawodówki-wytłumaczył. Ten cały Austin do mnie podszedł i wyciągnął ku mnie dłoń
-Austin-powiedział uśmiechając się pokazując przy tym swoje śnieżnobiałe zęby. Podałam mu dłoń
-Jade-odpowiedziałam i szybko poszłam do swojego pokoju. Usiadłam na parapecie i wpatrywałam się w okno. Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Proszę-oznajmiłam i spojrzałam się w stronę drzwi. Był to Zayn. Chyba już wiem po co przyszedł.
-Czemu uciekłaś?-zapytał. Wiedziałam, że o to chodzi. Zayn proszę cię przecież wiesz jaka ja jestem.
-Bo mam moc i boję się-oznajmiłam mało jaśnie ale on powinien to zrozumieć.
-Czyli boisz się, że możesz coś zrobić swoją mocą?-zapytał 
-Tak-odpowiedziałam. On mnie przytulił śmiejąc się.
-Moja kochana. Nie masz się czego bać. On wie, że ty i my mamy moce-oznajmił. Ja się od niego odsunęłam
-To czemu mi nie powiedziałeś?-zapytałam trochę się denerwując. Mógł mi o tym powiedzieć, że ten Austin wie. 
-Bo chciałem zobaczyć twoją reakcje-zaśmiał się. Ja udałam, że jestem fochnięta i odwróciłam głowę w drugą stronę. 
-Oj nie złość się maleńka-zaśmiał się. Odwróciłam się i spojrzałam na Mulata. Uśmiechnęłam się do niego łobuzersko.
-Za to tańczysz tylko ze mną wszystkie wolne tańce-wytknęłam mu język
-Okey-powiedział

                                 ~*~
Jesteśmy już na imprezie. Chyba ta zabawa trwa od godziny. Zayn ze mną tańczy wszystkie tańce wolne. Chłopaki jeszcze nie wiedzą o tym, że jesteśmy razem. Usiadłam na kanapie przy stole. Jeszcze przy nim siedział Niall, Harry. Nagle poczułam się dziwnie. Tak słabo. Wtem poczułam złość w sobie. Spojrzałam na swoje ręce są w krwi.Przestraszyłam się. Cały czas wpatrywałam się w swoje dłonie.
-Jade co się stało?-usłyszałam głos Niall'a. Spojrzałam się na niego. Miał czarne oczy
-Zostaw mnie!-krzyknęłam i uciekłam. Gdy patrzyłam na ludzi mieli czarne oczy. Bałam się przeokropnie. Nagle na kogoś wpadłam i upadłam. Spojrzałam się w górę i ujrzałam Zayn'a. Miał też czarne oczy i ręce w krwi. Krzyknęłam z przerażenia i uciekłam. W pewnym momencie coś w środku mi kazało się zatrzymać.....

                             ~LIAM~

Jade gdzieś uciekła jak mi Niall powiedział. Zaczęliśmy jej szukać i w sumie jeszcze Zayn'a. Nagle zobaczyłem Malik'a. Podeszliśmy do niego.
-Zayn widziałeś Jade?-zapytałem,a Malik się odwrócił.
-Gdzieś uciekła-oznajmił. Super! Gdzie ona mogła uciec i w ogóle czemu uciekła? Wybiegliśmy z budynku. Wtem zobaczyliśmy czarną postać przebiegającą przez jednię. Zatrzymałem czas. Ta postać się zatrzymała. Podbiegliśmy do niej. Była to dziewczyna w długiej czarnej sukience z czarnymi włosami. Na rękach miała czarne rękawiczki. Spojrzałem na jej twarz i się przeraziłem. To jest Jade.... Ma czarne oczy.
-Witam was-oznajmiła patrząc na nas. Przestraszyłem się ale tego nie okazałem. 

-Jade co ci się stało?-zapytał Niall. Ona się zaśmiała i gdzieś uciekła. Miała na nogach szpilkach i nawet szybko biegła.
 Harry wyczarował przed nią mur z ziemi.Ona go ominęła. Nosz kurdę. Biegliśmy cały czas za nią. Nagle się zatrzymała. Spojrzała w górę. Podniosła ręce ku górze i nagle z nieba spadła czarna kula. O nie. Nie proszę Jade nie rób tego.
-Jade nie!!-krzyknąłem a ona się podle zaśmiała i ją wchłonęła. 
-Czarna Magia..-usłyszałem od strony Zayn'a. Nie mogliśmy nic zrobić. Jade się trochę uniosła. Głowę miała do tyłu i ręce miała rozłożone. Każdy miał w oczach łzy. Nie możemy nic zrobić. Gdy człowiek wchłania czarną moc to tylko jest jedno wyjście. ŚMIERĆ.....Nagle ona upadła na ziemię. Wszyscy do niej podbiegliśmy. Leżała na ziemi i nie oddychała. Była cała blada.
-Ona nie żyje....-powiedziałem prawie niesłyszalnie. Zayn ją wziął na ręce i kierował się w stronę domu. Wznowiłem czas. Po kilku minutach byliśmy w domu. Zayn poszedł położyć Jade na łózku w jej pokoju. Ja za to poszedłem do mojego pokoju. Usiadłem na łóżku i spuściłem głowę. 
-A obiecałem wam, że ją będę chronić. Obiecałeś, że nic się jej nie stanie. Nie dotrzymałem obietnicy, Jestem złym bratem.....-łzy mi się cisnęły do oczu. Nagle do pokoju wszedł Niall.
-Liam...-podszedł do mnie-nie chcę cię bardziej dołować ale nie widzę jej żadnych myśli, a Louis nie czuje jej uczuć.....

                                ~JADE~
Nagle otworzyłam oczy. Poczułam lekki ból w głowie. Zobaczyłam, że leżę na środku jezdni w czarnej sukni. Moje włosy były czarne, na rękach widniały czarnego koloru rękawiczki. Co jest? Usiadłam i rozejrzałam się. Wtem zobaczyłam Zayn'a. Szybko wstałam. Poczułam, że jestem w szpilkach. WoW. Co ja na bal jakiś idę? 
-Zayn!-krzyknęłam i szłam w stronę chłopaka. On nawet na mnie nie spojrzał. 
-Zayn tutaj jestem!!-krzyknęłam znów tylko, że głośniej. Nadal nic. Podniosłam trochę sukienkę i podbiegłam do Zayn'a i wybiegłam przed niego.
-Zayn co się z tobą.....-nie dokończyłam bo stało się coś bardzo dziwnego...........

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz