Nie wiem dokładnie kiedy wstawie rozdział gdyż mi się komputer zepsół i nie mam jak napisać a na telefonie troche trudno pisać. Ale nie kończe tego bloga. Więc do zobaczenia.
sobota, 20 grudnia 2014
czwartek, 27 listopada 2014
Rozdział 15 "Jestem Martwa..."
-Zayn co się z tobą.....-nie dokończyłam bo stało się coś bardzo dziwnego........... on przeze mnie przeszedł. Spojrzałam na siebie,a potem szybko się odwróciłam. Co się ze mną dzieje? Pobiegłam do domu. Szybko wbiegłam do pokoju. Tam zastałam wszystkich oprócz Zayn'a.
-Chłopaki?-zapytałam z nadzieją. Nagle Mulat znów przeze mnie przeszedł. Łzy mi napłynęły do oczu. Wtem zobaczyłam swoje ciało. Zatkało mnie. Ja.....Jestem Martwa.... Pobiegłam na swoje ulubione miejsce czyli strych. Usiadłam na parapecie i zaczęłam się wpatrywać w okno.
-Wiem co czujesz-usłyszałam głos dziewczyny. Spojrzałam się w bok i zobaczyłam dziewczynę.
-A ty to?-zapytałam przekrzywiając głowę na bok.
-O przepraszam nazywam się Ann-uśmiechnęła się do mnie, a ją od góry do dołu obejrzałam.
Wydawał się być miłą.
-Miło mi jestem Jade...zaraz to ty mnie widzisz?-zdziwiłam się.
-No tak ja też jestem duchem i też miałam taką samą historię-podeszła do mnie.
-Wydajesz mi się znajoma-zmrużyłam oczy
-Bo ja jestem.....twoją siostrą...-spuściła głowę, a mnie zatkało. Nie wiedziałam, że mam siostrę, która nie żyje. Dziwne.
-Jej! Mam siostrę!-krzyknęłam i ją przytuliłam. On najwidoczniej się zdziwiła bo od razu nie odwzajemniła gestu.
-Nie zadasz mi durnych pytań jak nieraz w tych durnych serialach?-zapytała
-Nie wystarczy mi to, że mam siostrę-oznajmiła, a ona mnie przytuliła.
~*~
Ann ma tyle samo lat co ja. Ona ma moc wody. Nagle usłyszałyśmy krzyk Liam'a. Szybko zbiegłyśmy na dół i zobaczyłyśmy wkurzonego Liam'a. Chodził w tą i spowrotem jakby ktoś go nakręcił. Nagle na dół zbiegli też chłopaki.
-Co się stało?-zapytał Harry
-ONE się stały-oznajmił wkurzony brat
-Co ONE zrobiły?-zapytał tym razem Niall
-Opętały Jade by wchłonęła czarną magię! Max to była przebrana Leigh!-krzyknął Liam,a mną coś wstrząsnęło. Miałam ochotę coś zepsuć albo zabić pewne durne dziewczyny. Ugh!...Co one mają do mnie? Ann się na mnie spojrzała uspakajającym spojrzeniem.
-Mam tego dość-oznajmiłam wkurzona. Zamroziłam rękę i dotknęłam rękę Zayn'a. Zamknęłam oczy. Przeczytałam w księdze czarów, że jeśli moje myśli skupię na magii to mogę przez nią przesłać moje myśli. -Zayn idź na górę. Teraz!-pomyślałam i spróbowałam przekazać to Zayn'owi. Wzięła swoją rękę i spojrzałam na twarz Mulata. Był zdezorientowany. Tak! Udało mi się! Uśmiechnęłam się szeroko
-Co zrobiłaś?-zapytała Ann
-Przekazałam mu moją myśl przez magię-uśmiechnęłam się zwycięsko. Zayn nagle poszedł na górę. Ja pobiegłam za nim, a Ann za mną. Usiadł na łóżku i spuścił głowę. Podeszłam do niego i znów zamroziłam sobie rękę i dotknęłam Zayn'a. Zamknęłam oczy i się skupiłam na swojej magii -Zayn ja żyje tylko jestem duchem-pomyślałam.
-Jade?-zapytał podnosząc głowę. Znów zamknęłam oczy-Tak i spokojnie niedługo znajdę sposób by znów stać się człowiekiem-pomyślałam.
-Jeśli to na prawdę ty to daj mi jakiś znak-powiedział patrząc się na wszystkie strony świata. Złożyłam swoje ręce i je zamroziłam. Znów zamknęłam oczy i nagle w moich rękach widniało serce zrobione z lodu. Wzięłam ręce i ono latało. Zayn się na nie spojrzał.
-Czyli to jednak ty-widziałam w jego oczach łzy.
-Jade jesteś genialna-usłyszałam od Ann. Łzy mi napłynęły do oczu. Teraz muszę znaleźć sposób by znów ożyć. Tylko jaki? Księga-pomyślałam. Jestem genialna! Szybko pobiegłam z Ann do mojego pokoju. Spod łóżka wyjęłam księgę. Zaczęłam ją przeglądać. Po godzinie przeglądania księgi nic nie znalazłam. Ann chyba usnęła bo siedzi na parapecie i się nie rusza i ma zamknięte oczy. Wtem usłyszałam głośną rozmowę Liam'a i....Zayn'a. O cho jak oni dwaj się kłócą to nie jest dobrze a nawet jest źle. Szybko pobiegłam do pokoju Mulata i zobaczyłam Liam'a i Zayn'a jak stoją na przeciwko siebie. Obydwoje mieli mięśnie napięte. Jest źle.
-Zayn ona nie żyję i to zrozum-powiedziałam Liam donośnym głosem.
-Ona żyje i mam na to dowody!-krzyknął Zayn.
-Jakieś dowody? Chyba jakieś durne serduszko!-teraz krzyknął Liam. Durne serduszko?! Durne?! No nie! Zacisnęłam ręce w pięść.
-To nie jest durne serduszko!!-warknął Zayn
-Zayn Jade nie żyje i nigdy już do nas nie wróci!!!-wydarł się Liam. Te słowa mnie zabolały.-Nie rozumiesz, że ona wchłonęła czarną magię?! To oznacza, że ona nie żyje!!-ciągnął. We mnie się aż gotowało. Krzyknęłam ile sił w płucach. Ziemia się zatrzęsła. Chłopaki zakryli uszy. Czułam jak cała złość we mnie wzrasta. Gdy skończyłam krzyczeć ziemia przestała się trząść. Łzy mi spływały po polikach.
-Ja żyję!!!-znów krzyknęłam. Liam się rozejrzał po pomieszczeniu zdziwiony. Po chwili do pokoju wbiegli chłopaki,a Ann pojawiła się obok mnie.
-Chłopaki Jade daje jakieś znaki!-krzyknął Louis. Przeszłam przez ścianę do pokoju obok. Spojrzałam na moje ciało. Ono się unosiło. Było otoczone czarną mgłą. Ja zamknęłam oczy. Uspokoiłam się gdy otworzyłam oczy moje ciało znów leżało na łóżku.
-Jade nie możesz się denerwować-oznajmiła z troską Ann.
-Słyszałaś co Liam mówił?-zapytałam z łzami w oczach
-Tak słyszałam-przytuliła mnie mocno a ja się w nią wtuliłam i zaczęłam płakać.
~*~
Jest już 09.00p.m. Ann poszła spać na strych bo tam podobno zawsze śpi i ma tam swój "pokój". Ja za to poszłam do Zayn'a pokoju. Malik siedział na łóżku i ma spuszczoną głowę. Podeszłam do niego i go przytuliłam. On to poczuł bo spojrzał się w górę. Podniosłam rękę i ona się zapaliła na czarno. Spojrzałam się na nią. Nie wiedziałam, że tak umiem. Wiem, że duchy swoją mocą mogę robić różne rzeczy np. przekazywać myśli albo mogę zrobić taką jakby "maskę" przez, które może wszystko widzieć nawet i duchy. Ale żebym miała czarny ogień? No tego jeszcze nie grali. Mniejsza. Postanowiłam zaryzykować i zrobić tą całą "maskę" z mocy. Podpaloną ręką dotknęłam jego oczu. Miał tak jakby maskę. Pomrugał kilka razy i spojrzał się na mnie ze zdziwieniem. Uśmiechnęłam się do niego.
-Ty tutaj jesteś?-zapytał zdumiony tym całym zajściem
-Jak widać tak. Zrobiłam to co duchy mogą-zaśmiałam się.
-To ty przedtem zrobiłaś, że ziemia się zatrzęsła?-zapytał
-Tak....Słyszałam co Liam powiedział-posmutniałam.
-Ej kicia spokojnie....-pocieszył mnie. Ja podniosłam na niego wzrok i się do niego uśmiechnęłam.
-Przy tobie zawsze mogę być spokojna-oznajmiłam.
-Dobra kotek trzeba spać bo jak zaraz nie pójdę to będę marudził-zaśmiał się. Położył się,a ja nadal siedziałam. Spojrzał na mnie i poklepał miejsce obok siebie. Uradowana położyłam się obok niego. Nim się obejrzałam usnęłam....
Otworzyłam oczy bo poczułam uderzenie w rękę. Rozejrzałam się i nikogo nie było. Wstałam i podeszłam do drzwi.
-Ann wychodź wiem, ze to ty-powiedziałam zakładając ręce na klatce piersiowej.
-No dobra masz mnie-weszła do pomieszczenia nie otwierając drzwi.
-Mam do ciebie jedno pytanie-oznajmiłam
-No dawaj-powiedziała
-Czy to normalne, że mój ogień jest czarny?-zapytałam podpalając sobie dłoń i unosząc ją do góry. Ona zakryła usta swoją dłonią. To chyba nie oznaczało coś dobrego.
-Co?-zapytałam zdziwiona.
-A nie ważne-machnęła rękę i szybko zniknęła.
-Kotek co się stało?-usłyszałam zaspany głos Zayn'a.
-A nie nic-odpowiedziałam-zaraz wracam-dodałam i spojrzałam się na sufit i nag;le znalazłam się na strychu.
-Ann wiem, że tu jesteś!-krzyknęłam i zaczęłam chodzić po pomieszczeniu
-Wcale, że mnie tu nie ma!-odkrzyknęła,a ja się lekko uderzyłam w głowę. Serio? Ann...ja nie jestem głupia.....no może nieraz ale mniejsza....
-Ann....-oznajmiłam, a po chwili ona się pojawiła przede mną.
-O co ci chodziło?-zapytałam po dłuższej chwili
-Bo o to chodzi, że ty na prawdę jesteś wybranką i możesz wrócić do tamtego świata...-spuściła głowę
-Ale wrócę dopiero wtedy gdy ty też wrócisz....-uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie. Po chwili mnie przytuliła.
~*~
Siedzę na strychu i czytam książkę, którą dała mi Ann. Ona jest o duchach i nawet dowiedziałam się dużo o duchach. Na przykład tego, że gdy jakiś człowiek umrze i jest duchem,a jego ciało zostało no nie wiem tam gdzie umarł i ktoś by na przykład zaczął je kopać to ten duch będzie wtedy to czuł. Albo teraz moje moce są silniejsze niż przedtem. Ciekawa jest ta książka. Dziś mam zamiar przeczytać ją całą i nawet się nigdzie nie ruszać. Ten dzień jest dla mnie i dla książki. Usiadłam na parapecie i cały czas ją czytałam. Ona jest taka ciekawa. Wtem usłyszałam jakiś głos. Rozejrzałam się i nikogo w pomieszczeniu, w którym się znajduje nie było. I znów głos. Zrozumiałam tylko "Jade i tak ci się nie uda". kto to jest i o co jemu chodzi? Co mi się nie uda? Nagle obok mnie stanęła czarna postać.
-Jesteś martwa i to zrozum..-powiedziała i szybko zniknęła. To było dziwne. Wstałam i zbiegłam na dół. Tam nikogo nie było. Pokój Zayn'a. Pobiegłam do niego i zobaczyłam, ze też jest pusty. Poczułam silny ból w brzuchu. Upadłam. Ktoś bawi się moim ciałem. Wstałam i poszłam do mojego pokoju. Nad moim ciałem stała Perrie.
-Zostaw mnie!-krzyknęłam, a ona wbiła mi w serce nóż. Upadłam na ziemię
-To za Zayn'a....-odeszła, a ja nadal leżałam na ziemi. Nagle ciemność nie widziałam nic........
poniedziałek, 24 listopada 2014
Rozdział 14 "Czarna Magia"
Harry wbiegł do pomieszczenia,a ja nie bo zauważyłam coś dziwnego...... Czyli pomieszczenie, które było całe pokryte wielkimi płomieniami ognia. Poszłam w tym kierunku. Spojrzałam na ogień. Widziałam w nim coś. Zaraz, zaraz czy to moje wspomnienia? Zobaczyłam tam jedno wspomnienie, które najbardziej mnie załamało. Wspomnienie gdy Zayn celował w Liam'a. Potem mój sen. Miałam łzy w oczach. I nagle usłyszałam głos....
~ZAYN~
Zacząłem szukać Jade bo gdzieś znikła i nie wiem gdzie. Nagle przebiegłem obok jednego pomieszczenia ale się wróciłem do niego bo zobaczyłem, że w środku jest pełno ognia i w środku ognia jakaś postać. Wszedłem do środka. Zauważyłem, że to Jade.
-Jade choć tu!-krzyknąłem. Ona nadal tam stała. Wokół niej była jakby jakaś tarczka. Stała bez ruchu ze spuszczoną głową. Podszedłem do niej bliżej.
-Jade spójrz się na mnie-oznajmiłem spokojnie. Ona powoli podniosła głowę i zobaczyłem, że ma całe czarne oczy. Jej kombinezon był podarty i zniszczony.
-Odejdź stąd-powiedziała spokojnie.
-Bez ciebie nigdzie nie idę-oznajmiłem
-A właśnie, że pójdziesz!-krzyknęła i machnęła ręką,a ja poleciałem na ścianę. Zsunąłem się po ścianie na ziemie i syknąłem przy tym z bólu.
-Jade uspokój się!-wydarłem się. Ona podeszła i mnie podniosła za kombinezon.
-Czy ty zrozumiesz, że to przez ciebie?!-krzyknęła i rzuciła mną o drugą ścianę. Co w nią wstąpiło.
-Nie odejdę bo cię kocham.....-oznajmiłem
-Ty nic nie czujesz,a ja już w szczególności!-krzyknęła na mnie i zauważyłem, że jej strój się zmienia. Z podartego kombinezonu w długą czarną suknię, która też gdzie nie gdzie jest podarta. Włosy miała rozpuszczone i potargane. Na rękach miała krew. Wyglądała strasznie ale i tak stąd nie odejdę.
-Jade nie pamiętasz jak razem spędzaliśmy razem każdy wolny czas?-zapytałem
-Było minęło. A zresztą ja i tak jestem tylko bezwartościową rzeczą, którą każdy pomiata!-krzyknęła i zobaczyłem, że ogień zamienia się w lód. Wstałem i zacząłem się do niej zbliżać. Ona stała w miejscu. Mi zaczęło się robić zimno.
-Jade proszę przestań-oznajmiłem błagalnie, a ona zaczęła się śmiać podle.
-Przypomnij sobie nasze chwile. Wtedy gdy pokazywałaś mi swoją moc gdy niedawno ćwiczyliśmy razem. Te nasze chwile są nasze, które my sami utworzyliśmy. Teraz chcesz utworzyć te złe chwile?-powiedziałem drżącym głosem od zimna. "Okryłem" się moimi ramionami i zacząłem ogrzewać.
-Ty o mało co nie zabiłeś Liam'a!-wypomniała mi
-Bo byłem zły na niego-odpowiedziałem.
-Odejdź zanim cię zabiję!-to mnie zabolało ale zostałem bo ją kocham i mi na niej zależy.
-Nie zabijesz mnie-powiedziałem
-Dla mnie jesteś nikim! Równie dobrze możesz nie istnieć! To przez ciebie jestem taka jaka jestem!-każde jej słowo bolało mnie coraz bardziej. Zobaczyłem, że ktoś za nią stoi. Przymrużyłem oczy i zobaczyłem, że to jest Max. Czyli to on jej to zrobił. Odsunąłem się trochę w bok i w tego całego Max'a rzuciłem ogniem. Jade upadła, a on razem z nią. Co? Czemu Jade upadła. Śnieg opadł na ziemię. Podbiegłem do niej. Koło niej nie było Max'a.
-Jade co ci się stało?-zapytałem choć i tak wiedziałem, że nie odpowie. Nagle do pomieszczenia wbiegli chłopaki. Jade strój zmienił się znów w kombinezon.
-Co się stało?-zapytał Liam
-Max w nią wszedł duchem i ja trafiłem Max'a ogniem i ona i on upadli razem. Max zniknął,a ona teraz leży i nie wiem co jej jest.-wytłumaczyłem. Wziąłem ją na kolana.
-Jade proszę obudź się. Nie rób mi tego-oznajmiłem. Łzy miałem w oczach. Ona nie może umrzeć nie teraz. Przytuliłem ją i po chwili poczułem jak ona mnie też przytula. Ucieszyłem się.
-Jade!-krzyknęliśmy wszyscy równocześnie
-Zayn przepraszam za to co wykrzyczałam....-spuściła głowę.
-Wiem, że to nie ty mówiłaś tylko Max.-uśmiechnąłem się równocześnie podnosząc lekko jej podbródek do góry.
-A jak w ogóle się tu dostałaś?-zapytał Harry
-Widziałam w tym pomieszczeniu ogień tylko, że to pomieszczenie było całe w ogniu i w płomieniach widziałam moje wszystkie wspomnienia i nagle usłyszałam głos i weszłam głębiej i mnie "opętał".-wytłumaczyła. A mi nadal jest zimno gdyż za długo przebywałem w zimnym pomieszczeniu.
-Zayn co ci jest?-zapytał Louis
-Zimno mi-powiedziałem, a Jade mnie zaczęła ogrzewać. Uśmiechnęła się do mnie ciepło,a ja poczułem motylki w brzuchu.
~*~
~JADE~
Siedzę z Zayn'em u mnie w pokoju i razem się ogrzewamy bo Malik'owi nadal jest zimno. Czemu jemu się tak robi?
-Nadal ci zimno?-zapytałam go
-Niestety tak. Za długo byłem w zimnym pomieszczeniu-odpowiedział
-To czemu nie wyszedłeś?-zapytałam znów
-Bo nie chciałem cię zostawić samej bo się o ciebie martwiłem-oznajmił i spuścił głowę. Podniosłam jego podbródek i zmusiłam go tym samym spojrzenia na mnie.
-Dziękuję ci..-powiedziałam i złożyłam na jego ustać pocałunek. On go za to pogłębił. Całowaliśmy się długo i namiętnie. Odsunęłam się lekko od niego.
-Nadal ci zimno?-zapytałam śmiejąc się
-Już nie-zaśmiał się. On się tak słodko śmieje. Takie Awwww...
-To dobrze-uśmiechnęłam się
-Jade czy ty chcesz ze mną chodzić?-zapytał patrząc mi prosto w oczy.
-Tak-odpowiedziałam,a Zayn mnie znów pocałował. Było słodko. Teraz po tym zdarzeniu już wiem, że on jest tym jedynym.....
Obudziły mnie promienia słońca. Rozejrzałam się po pokoju i zobaczyłam, że obok mnie leży Zayn. Słodko wygląda jak śpi. Odwróciłam się w jego stronę i leżałam oraz wpatrywałam się w śpiącego Mulata. W pewnym momencie otworzył oczy i się uśmiechnął.
-No witam mojego śpiącego księcia-zaśmiałam się,a on zaczął mnie łaskotać. Ja się śmiałam i wierciłam aż w pewnym momencie spadłam z łóżka.
-Auł-powiedziałam śmiejąc się. Potem wstałam i podeszłam do szafy. Wyjęłam z niej to.Postanowiłam, że dziś zrobię sobie dzień wolny bez ćwiczeń. Dziś mam wolne o ile można to tak nazwać. Poszłam do łazienki i wykonałam wszystkie wieczorne czynności. Gdy wyszłam zbiegłam na dół. Kierunek kuchnia. Postanowię zrobić dziś wszystkim tosty z dżemem. Akurat jak skończyłam wszyscy już przyszli do kuchni. Wszyscy usiedli,a ja koło Zayn'a i zaczęli jeść. Ja zjadłam tylko jednego bo nie byłam głodna.
-Czemu nie jesz?-zapytał mój brat
-Nie jestem głodna zjadłam jednego i mi wystarczy-powiedziałam łapiąc się za brzuch
-No spoko nie będę w ciebie wmuszał-oznajmił i zabrał się do dokańczanie swojego posiłku. Gdy wszyscy zjedli ja pozmywałam naczynia bo sama chciałam zęby nie było. Weszłam do salonu i zobaczyłam chłopaków jak oglądają jakiś serial.
-Idę się przejść-oznajmiłam idąc na górę po torbę.
-To ja z tobą-zgłosił się Zayn. Domyśliłam się, że będzie chciał iść. Spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy do torby. Gdy się odwróciłam wpadłam na kogoś,a tym ktosiem okazał się Zayn
-No co tam kotku?-zapytałam
-Nic-odpowiedział z chrypą i mnie pocałował. Potem zeszliśmy na dół.
-Idziemy!-krzyknęliśmy równocześnie. Wyszliśmy z domu i złapaliśmy się za ręce.
-Kierunek park-oznajmiłam
-To był rozkaz?-zapytał, a ja pokiwałam głową na tak.
-A co?-spojrzałam się na niego
-Mi się nie rozkazuje-odpowiedział
-Ale ja jestem wyjątkiem-wytknęłam mu język i zaczęłam uciekać w stronę parku. Zayn mnie gonił. Usiadłam na jednej z ławek,a Zayn obok mnie. Zaczęliśmy się śmiać jak to my.
Wracamy do domu. Czas nam razem szybko minął. Jest już 07.00 p.m. Nagle mój telefon rozbrzmiał,a ja szybko go wyjęłam.Odebrałam szybko nie patrząc nawet kto to.
-Halo?-zapytałam radośnie
-No siema idziecie na impreze?-usłyszałam głos Harr'ego.
-Spoko. Zayn na pewno będzie chciał iść-oznajmiłam patrząc się na Mulata, który robił zdziwioną minę,a ja ledwo co powstrzymywałam się od śmiechu. Gdy się rozłączył wybuchłam niepohamowanym śmiechem.
-Na co się zgodzę?-zapytał po chwili
-Na pójście na imprezę-oznajmiłam łapiąc się za brzuch bo mnie bolał od śmiechu.
-A no to tak. Zawsze się zgodzę-zaśmiał się,a ja znów zaczęłam się śmiać. Postanowiłam, ze pójdę tak jak teraz na imprezę. Po co mam się stroić? Poszliśmy do domu i usiedliśmy na kanapie. Wtem usłyszeliśmy głos jakiegoś chłopaka ale to nie był żaden z nas. Spojrzałam na Zayn'a z przerażeniem. A co jeśli to ten Max?
-Zayn...-szepnęłam. Zayn tylko po cichu wstał i poszedł na schody. Bałam się. Skuliłam się. I oparłam czoło o kolana. Przypomniało mi się co mówiłam wtedy w tym pomieszczeniu do Zayn'a. Boże...co on musiał czuć...ale mnie nie zostawił....nie zostawił mnie....bo...bo mnie kocha...nagle poczułam dotyk na ramieniu. Podskoczyłam lekko na miejscu i spojrzałam się w bok i ujrzałam Zayn'a. Przytuliłam się do niego.
-Zayn przepraszam....-powiedziałam łamiącym głosem
-Za co?-zdziwił się
-Za to co ci mówiłam w tym pomieszczeniu. Zraniłam cię jak chyba nikt inny-powiedziałam dławiąc się łzami. Zayn mnie mocniej przytulił.
-To nie twoja wina-pocieszał mnie. Nagle zobaczyłam za Zayn'em jakiegoś chłopaka. Przestraszyłam się i dosunęłam się gwałtownie od Malik'a. Zayn się szybko odwrócił i się uśmiechnął.
-Siema Austin-oznajmił Malik
-Kto to jest?-zapytałam trochę zdziwiona
-To jest mój dawny przyjaciel ze szkoły. Chodził ze mną do zawodówki-wytłumaczył. Ten cały Austin do mnie podszedł i wyciągnął ku mnie dłoń
-Austin-powiedział uśmiechając się pokazując przy tym swoje śnieżnobiałe zęby. Podałam mu dłoń
-Jade-odpowiedziałam i szybko poszłam do swojego pokoju. Usiadłam na parapecie i wpatrywałam się w okno. Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Proszę-oznajmiłam i spojrzałam się w stronę drzwi. Był to Zayn. Chyba już wiem po co przyszedł.
-Czemu uciekłaś?-zapytał. Wiedziałam, że o to chodzi. Zayn proszę cię przecież wiesz jaka ja jestem.
-Bo mam moc i boję się-oznajmiłam mało jaśnie ale on powinien to zrozumieć.
-Czyli boisz się, że możesz coś zrobić swoją mocą?-zapytał
-Tak-odpowiedziałam. On mnie przytulił śmiejąc się.
-Moja kochana. Nie masz się czego bać. On wie, że ty i my mamy moce-oznajmił. Ja się od niego odsunęłam
-To czemu mi nie powiedziałeś?-zapytałam trochę się denerwując. Mógł mi o tym powiedzieć, że ten Austin wie.
-Bo chciałem zobaczyć twoją reakcje-zaśmiał się. Ja udałam, że jestem fochnięta i odwróciłam głowę w drugą stronę.
-Oj nie złość się maleńka-zaśmiał się. Odwróciłam się i spojrzałam na Mulata. Uśmiechnęłam się do niego łobuzersko.
-Za to tańczysz tylko ze mną wszystkie wolne tańce-wytknęłam mu język
-Okey-powiedział
~*~
Jesteśmy już na imprezie. Chyba ta zabawa trwa od godziny. Zayn ze mną tańczy wszystkie tańce wolne. Chłopaki jeszcze nie wiedzą o tym, że jesteśmy razem. Usiadłam na kanapie przy stole. Jeszcze przy nim siedział Niall, Harry. Nagle poczułam się dziwnie. Tak słabo. Wtem poczułam złość w sobie. Spojrzałam na swoje ręce są w krwi.Przestraszyłam się. Cały czas wpatrywałam się w swoje dłonie.
-Jade co się stało?-usłyszałam głos Niall'a. Spojrzałam się na niego. Miał czarne oczy
-Zostaw mnie!-krzyknęłam i uciekłam. Gdy patrzyłam na ludzi mieli czarne oczy. Bałam się przeokropnie. Nagle na kogoś wpadłam i upadłam. Spojrzałam się w górę i ujrzałam Zayn'a. Miał też czarne oczy i ręce w krwi. Krzyknęłam z przerażenia i uciekłam. W pewnym momencie coś w środku mi kazało się zatrzymać.....
~LIAM~
Jade gdzieś uciekła jak mi Niall powiedział. Zaczęliśmy jej szukać i w sumie jeszcze Zayn'a. Nagle zobaczyłem Malik'a. Podeszliśmy do niego.
-Zayn widziałeś Jade?-zapytałem,a Malik się odwrócił.
-Gdzieś uciekła-oznajmił. Super! Gdzie ona mogła uciec i w ogóle czemu uciekła? Wybiegliśmy z budynku. Wtem zobaczyliśmy czarną postać przebiegającą przez jednię. Zatrzymałem czas. Ta postać się zatrzymała. Podbiegliśmy do niej. Była to dziewczyna w długiej czarnej sukience z czarnymi włosami. Na rękach miała czarne rękawiczki. Spojrzałem na jej twarz i się przeraziłem. To jest Jade.... Ma czarne oczy.
-Witam was-oznajmiła patrząc na nas. Przestraszyłem się ale tego nie okazałem.
-Jade co ci się stało?-zapytał Niall. Ona się zaśmiała i gdzieś uciekła. Miała na nogach szpilkach i nawet szybko biegła.
Harry wyczarował przed nią mur z ziemi.Ona go ominęła. Nosz kurdę. Biegliśmy cały czas za nią. Nagle się zatrzymała. Spojrzała w górę. Podniosła ręce ku górze i nagle z nieba spadła czarna kula. O nie. Nie proszę Jade nie rób tego.
-Jade nie!!-krzyknąłem a ona się podle zaśmiała i ją wchłonęła.
-Czarna Magia..-usłyszałem od strony Zayn'a. Nie mogliśmy nic zrobić. Jade się trochę uniosła. Głowę miała do tyłu i ręce miała rozłożone. Każdy miał w oczach łzy. Nie możemy nic zrobić. Gdy człowiek wchłania czarną moc to tylko jest jedno wyjście. ŚMIERĆ.....Nagle ona upadła na ziemię. Wszyscy do niej podbiegliśmy. Leżała na ziemi i nie oddychała. Była cała blada.
-Ona nie żyje....-powiedziałem prawie niesłyszalnie. Zayn ją wziął na ręce i kierował się w stronę domu. Wznowiłem czas. Po kilku minutach byliśmy w domu. Zayn poszedł położyć Jade na łózku w jej pokoju. Ja za to poszedłem do mojego pokoju. Usiadłem na łóżku i spuściłem głowę.
-A obiecałem wam, że ją będę chronić. Obiecałeś, że nic się jej nie stanie. Nie dotrzymałem obietnicy, Jestem złym bratem.....-łzy mi się cisnęły do oczu. Nagle do pokoju wszedł Niall.
-Liam...-podszedł do mnie-nie chcę cię bardziej dołować ale nie widzę jej żadnych myśli, a Louis nie czuje jej uczuć.....
~JADE~
Nagle otworzyłam oczy. Poczułam lekki ból w głowie. Zobaczyłam, że leżę na środku jezdni w czarnej sukni. Moje włosy były czarne, na rękach widniały czarnego koloru rękawiczki. Co jest? Usiadłam i rozejrzałam się. Wtem zobaczyłam Zayn'a. Szybko wstałam. Poczułam, że jestem w szpilkach. WoW. Co ja na bal jakiś idę?
-Zayn!-krzyknęłam i szłam w stronę chłopaka. On nawet na mnie nie spojrzał.
-Zayn tutaj jestem!!-krzyknęłam znów tylko, że głośniej. Nadal nic. Podniosłam trochę sukienkę i podbiegłam do Zayn'a i wybiegłam przed niego.
-Zayn co się z tobą.....-nie dokończyłam bo stało się coś bardzo dziwnego...........
-Jade co się stało?-usłyszałam głos Niall'a. Spojrzałam się na niego. Miał czarne oczy
-Zostaw mnie!-krzyknęłam i uciekłam. Gdy patrzyłam na ludzi mieli czarne oczy. Bałam się przeokropnie. Nagle na kogoś wpadłam i upadłam. Spojrzałam się w górę i ujrzałam Zayn'a. Miał też czarne oczy i ręce w krwi. Krzyknęłam z przerażenia i uciekłam. W pewnym momencie coś w środku mi kazało się zatrzymać.....
~LIAM~
Jade gdzieś uciekła jak mi Niall powiedział. Zaczęliśmy jej szukać i w sumie jeszcze Zayn'a. Nagle zobaczyłem Malik'a. Podeszliśmy do niego.
-Zayn widziałeś Jade?-zapytałem,a Malik się odwrócił.
-Gdzieś uciekła-oznajmił. Super! Gdzie ona mogła uciec i w ogóle czemu uciekła? Wybiegliśmy z budynku. Wtem zobaczyliśmy czarną postać przebiegającą przez jednię. Zatrzymałem czas. Ta postać się zatrzymała. Podbiegliśmy do niej. Była to dziewczyna w długiej czarnej sukience z czarnymi włosami. Na rękach miała czarne rękawiczki. Spojrzałem na jej twarz i się przeraziłem. To jest Jade.... Ma czarne oczy.
-Witam was-oznajmiła patrząc na nas. Przestraszyłem się ale tego nie okazałem.
-Jade co ci się stało?-zapytał Niall. Ona się zaśmiała i gdzieś uciekła. Miała na nogach szpilkach i nawet szybko biegła.
Harry wyczarował przed nią mur z ziemi.Ona go ominęła. Nosz kurdę. Biegliśmy cały czas za nią. Nagle się zatrzymała. Spojrzała w górę. Podniosła ręce ku górze i nagle z nieba spadła czarna kula. O nie. Nie proszę Jade nie rób tego.
-Jade nie!!-krzyknąłem a ona się podle zaśmiała i ją wchłonęła.
-Czarna Magia..-usłyszałem od strony Zayn'a. Nie mogliśmy nic zrobić. Jade się trochę uniosła. Głowę miała do tyłu i ręce miała rozłożone. Każdy miał w oczach łzy. Nie możemy nic zrobić. Gdy człowiek wchłania czarną moc to tylko jest jedno wyjście. ŚMIERĆ.....Nagle ona upadła na ziemię. Wszyscy do niej podbiegliśmy. Leżała na ziemi i nie oddychała. Była cała blada.
-Ona nie żyje....-powiedziałem prawie niesłyszalnie. Zayn ją wziął na ręce i kierował się w stronę domu. Wznowiłem czas. Po kilku minutach byliśmy w domu. Zayn poszedł położyć Jade na łózku w jej pokoju. Ja za to poszedłem do mojego pokoju. Usiadłem na łóżku i spuściłem głowę.
-A obiecałem wam, że ją będę chronić. Obiecałeś, że nic się jej nie stanie. Nie dotrzymałem obietnicy, Jestem złym bratem.....-łzy mi się cisnęły do oczu. Nagle do pokoju wszedł Niall.
-Liam...-podszedł do mnie-nie chcę cię bardziej dołować ale nie widzę jej żadnych myśli, a Louis nie czuje jej uczuć.....
~JADE~
Nagle otworzyłam oczy. Poczułam lekki ból w głowie. Zobaczyłam, że leżę na środku jezdni w czarnej sukni. Moje włosy były czarne, na rękach widniały czarnego koloru rękawiczki. Co jest? Usiadłam i rozejrzałam się. Wtem zobaczyłam Zayn'a. Szybko wstałam. Poczułam, że jestem w szpilkach. WoW. Co ja na bal jakiś idę?
-Zayn!-krzyknęłam i szłam w stronę chłopaka. On nawet na mnie nie spojrzał.
-Zayn tutaj jestem!!-krzyknęłam znów tylko, że głośniej. Nadal nic. Podniosłam trochę sukienkę i podbiegłam do Zayn'a i wybiegłam przed niego.
-Zayn co się z tobą.....-nie dokończyłam bo stało się coś bardzo dziwnego...........
poniedziałek, 17 listopada 2014
Rozdział 13 "ON"
Położyłam się na łóżku i nie wiem kiedy usnęłam............
Otworzyłam oczy. Nadal myślałam o moim śnie. A co jeśli ten sen się sprawdzi Przecież ON jest moim przyjacielem od dziecka. Wstałam i podeszłam do szafy. Wzięłam z niej szare, luźne spodnie od dresu i białą bokserkę też luźną. Poszłam się odświeżyć. Umalowana i ubrana wyszłam z łazienki. Poszłam znów do pokoju. Nie miałam na nic ochoty. Usiadłam na parapecie. Wpatrywałam się w niebo. Takie ładne bez chmurne. Bez tajemnic i bez żadnych przykrych rzeczy. Spojrzałam na moje dłonie. Jedna zapaliła się na niebiesko jako lód i mi zamroziło dłoń, a druga się podpaliła. Jak to możliwe? Przecież te dwie moce są sobie przeciwne. Spojrzałam w ogień i ujrzałam moment, w którym Zayn chciał strzelić w Liam'a ale ja mu stanęłam na drodze i wchłonęłam moc. Łzy mi napłynęły do oczu. Zgasiłam ogień. Teraz wpatrywałam się w moją zamrożoną rękę. Rozłożyłam ją i z niej wyleciały małe płatki śniegu. Uśmiechnęłam się do siebie na ten widok. Od razu przypomina mi się dzieciństwo. Wtedy nie musiałam się martwić o to, że komuś coś zrobię albo, że cokolwiek. Nagle usłyszałam pukanie do moich drzwi. Powiedziałam proszę i ta osoba weszła. A tą osobą był Louis. Uśmiechnęłam się na jego widok.
-Hey-powiedział uśmiechając się przyjaźnie
-Hey. Co cię tu sprowadza?-zapytałam
-Martwiłem się o ciebie-oznajmił podchodząc bliżej. Ooo słodko.
-Ale nie musisz-powiedziałam wstając
-Czuję, że czegoś się boisz-spojrzał się na mnie z zapytaniem.
-Durna twoja moc-wysyczałam przez zęby. On się tylko cwaniacko uśmiechnął. Ugh!...Nie mógł mieć jakiejś innej mocy? Nie ale po co? Znów usiadłam na parapecie. On miał rację. Boje się. Boję się, że mój sen może się lada chwila spełnić. W moich oczach pojawiły się łzy. Louis mnie przytulił.Ja się w niego wtuliłam jak małe dziecko.
-Louis...-powiedz reszcie jakby się pytali, że u mnie wszystko w porządku-oznajmiłam łamiącym się głosem. On się lekko ode mnie odsunął.
-Jade my chcemy ci pomóc-podniósł mój podbródek. Zostałam zmuszona do patrzenia w jego oczy. Nagle poczułam, że już się nie boję. Czuję spokój i radość. Louis kiedyś cię zabiję!
-Louis...Musisz mieć tą moc?-zapytałam spokojnie patrząc na niego spod byka. On tylko się zaśmiał i wyszedł. Szczerze to przydała mi się odrobina spokoju. Usiadłam na parapecie. Zamknęłam oczy i przypomniał mi się mój sen. Szybko otworzyłam oczy i usiadłam w siadzie skrzyżnym. Łzy momentalnie pojawiły mi się w oczach. Bałam się...A co jeśli będę musiała JEMU oddać moją moc. Przecież ON jest moim przyjacielem. Szybko wstałam i wybiegłam z pokoju zbiegłam po schodach i wybiegłam z domu nie zważając na chłopaków. Muszę uciec. Nie mam wyjścia. Biegłam byle gdzie. Poczułam, że świat stanął. Zatrzymałam się momentalnie i nagle ktoś mnie złapał w pasie. Odwróciłam się i zobaczyłam Liam'a.
-Siostra co ci jest?-zatroszczył się
-Nie mogę powiedzieć-oznajmiłam łamiącym się głosem.
-Jade...Czy chodzi o...-nie dokończył bo mu nie pozwoliłam
-Chodzi o NIEGO-ostatnie słowo prawie niesłyszalnie wypowiedziałam. Liam mnie przytulił, a ja się w niego wtuliłam. Rozpłakałam się z bezradności i mojej słabości. Czas znów ruszył
-To ty to robisz?-zaciekawiłam się
-Zatrzymuje czas-odpowiedział.
~*~
Siedzę na kanapie w salonie i myślę ale nad czym to nie wiem. Chłopaki poszli na zakupy czyli ich długo nie będzie. Oni zawsze długo są na zakupach jak to oni. A mówią, że to dziewczyny długo spędzają czas na zakupach. A tu proszę...tu jest na odwrót. Uśmiechnęłam się sama do siebie gdy usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu. Czyżby chłopaki szybciej wrócili? Nagle w salonie pojawili się chłopaki. Zdziwiłam się.
-Co wy już jesteście?-zapytałam patrząc na zegarek
-Zayn miał dziwne przeczucie-spojrzałam się na Mulata. On miał dziwne przeczucie? Przełknęłam głośno ślinę. STOP Jade! Niall umie czytać w myślach. "Zamknęłam" swoje myśli. Spojrzałam się na Harr'ego. Jemu mogę chyba zaufać? No nic. Wstałam
-Harry pozwól na chwilę-powiedziałam przeskakując sofę i kierując się w stronę mojego pokoju. Po chwili stałam tyłem do drzwi w moim pokoju.
-Co się stało?-zapytał Harry. Zamknęłam oczy.
-Jakie Zayn miał przeczucie?-zapytałam spokojnie. Usłyszała jak drzwi się zamykają.
-Zayn bał się, że one są u ans w domu i chcą ci coś zrobić. -powiedział najspokojniej jak tylko umiał. Spuściłam głowę
-Ja też miałam dziwne przeczucie-spojrzałam w okno i zaczęłam się w jego kierunku kierować. Założyłam ręce na klatce piersiowej i rękoma zaczęłam pocierać swoje ramiona.
-Miałam przeczucie, że będę musiała oddać JEMU moc-oznajmiłam z naciskiem na "JEMU". Coraz bardziej chciało mi się płakać.
-Co oznacza ten nacisk na słowo "JEMU" i kim on jest?-zapytał
-Chodzi tu o....-nie wytrzymałam i pękłam. Rozpłakałam się. Harry mnie przytulił.-Chodzi o Zayn'a...-dokończyłam i poczułam jak Harr'ego mięśnie się napinają. Odsunęłam się trochę od niego.
-Skąd to przeczucie?-zapytał
-To mi się śniło-spuściłam głowę-a ja niby mam najpotężniejszą moc i może też dlatego-dokończyłam. Harry znów mnie przytulił.
-Spokojnie-pocieszał mnie
-Nie mów nikomu o tym-odsunęłam się trochę od niego
-Obiecuję-spojrzał się na mnie pocieszycielsko i się uśmiechnął ukazując tym samym swoje słodkie dołeczki.Odwzajemniłam uśmiech. Potem ogarnęłam się by nie było widać, że płaczę i zeszliśmy na dół śmiejąc się.
-O widzę, że to była śmieszna rozmowa-oznajmił Niall
-Tak-odpowiedziałam i zaczęłam się śmiać z Harr'ym. Zayn cały czas się na mnie patrzył z troskliwie. Uśmiechnęła się do niego przyjaźnie. On odwzajemnił uśmiech.
Idziemy "poćwiczyć"?-zapytał Louis. Wszyscy pokiwali głowami na "Tak". Poszliśmy do sali od ćwiczeń. Zaczęliśmy ćwiczyć.
~*~
Siedzę teraz w swoim pokoju i bawię się moimi mocami. Nagle usłyszałam pukanie do moich drzwi. Powiedziałam "Proszę". Osoba weszła był to Zayn.
-No co tam?-zapytałam z uśmiechem na twarzy.
-Chcę z tobą porozmawiać-oznajmił spuszczając głowę. Coś mi się zdaje, że ta rozmowa nie będzie dobra. Wzięłam głęboki wdech i na chwile wstrzymałam oddech. Zayn usiadł na końcu mojego łóżka. Wypuściłam powietrze.
-Słucham-oznajmiłam i zaczęłam ściskać mój nadgarstek. Zawsze tak robię jak się denerwuje albo się boję. Zagryzłam dolną wargę.
-Chodzi o to, że....-zawiesił się.-nie mogę za bardzo się boję-dokończył. Spuścił głowę i zaczął się drapać po karku
-Pokaż to mocą-oznajmiłam szybko. Spojrzałam na niego i pokazałam moją moc. On się na mnie spojrzał i wziął głęboki wdech i szybko oraz głośno je wypuścił. Już się boję. Pokazał mi swoją mocą serce. Czy on chce... mi...powiedzieć...że mnie kocha? Zatkało mnie.
-Czy ty...-nie dokończyłam bo mi przerwał
-Tak Jade ja cię kocham-oznajmił a mnie zatkało. Nie wiedziałam co powiedzieć. Spuściłam głowę. Nie wiedziałam co mu powiedzieć.Czy zgodzić się czy nie. Miałam mętlik w głowie. Serce mówi, żebym się zgodziła, a głowa, że nie. I kogo słuchać? Zayn mnie złapał za ręce,a ja na jednej z nich poczułam ciepło gdyż w niej znajdowała się moc lodu. Miłe uczucie. Takie inne od mojego mimo, ze też mam w jednej ręce moc ognia. Zayn'a jest lepsze.-No bo Zayn!-usłyszałam głosik w głowie i się w myślach na to uśmiechnęłam
-Jade czy ty...-nie dokończył bo Liam mu przerwał wpadając do mojego pokoju.
-Mamy misje!-krzyknął,a ja widziałam jak Zayn chce zabić Liam'a spojrzeniem. Szybko wstałam z Malikiem i pobiegliśmy do naszej sali od ćwiczeń. Tam byli już wszyscy. Na wielkim telewizorze, który wisiał na ścianie pokazała się mapa całego świata. Zobaczyłam czerwoną kropkę. Po chwili zbliżenie tego miejsca.
-To jest nasze miejsce gdzie musimy w ciągu 5 minut się tam znaleźć-oznajmił Liam.
-To zatrzymaj czas będzie szybciej-powiedziałam
-Nie mogę bo na nich to nie działa-odpowiedział. Potem poszliśmy się przebrać w nasze kombinezony. Zbiegliśmy. Nasze miejsce to stary budynek. Czemu zawsze jakieś złe osoby muszą znajdować się w starych i opuszczonych budynkach. Nie mogą sobie wybrać jakiegoś lepszego miejsca? Nie no po co? Ugh!...Jak to dobrze, że ja nie mieszkam w takim opuszczonym budynku. Byliśmy pod budynkiem.
-Dobra rozdzielamy się po dwie osoby-oznajmił Harry. Podzieliliśmy się, że ja byłam z Harrym, Liam z Zayn'em, Louis z Niall'em. Wbiegliśmy po cichu do budynku. Cały czas miałam zapaloną jedną rękę,a drugą zamrożoną. Bałam się teraz bo to moja pierwsza misja. Usłyszeliśmy rozmowy. Po cichu weszliśmy do pomieszczenia, w którym było słychać rozmowę. Dwie osoby, które się tam znajdowały stały tyłem.
-A teraz ręce do góry i powoli się odwrócić!-krzyknęłam i wyciągnęłam ręce i w kierunku kolesi. Oni się odwrócili i się na mnie i na Harr'ego spojrzeli.
-Ręce do góry!-tym razem krzyknął Harry.
-A jak nie to?-zapytał jeden z nich
-To będzie źle!-odezwał się Harry. Nic. Harry tupnął z całej siły nogą i po chwili ich nogi były przykute do podłogi ziemią.
-Więc jak będzie?-zapytałam spokojnie
-I tak przegracie. Max zna ciebie-powiedział jeden koleś patrząc na mnie.
-I my też wiemy o tobie wszystko-oznajmił drugi. Opuściłam ręce.
-Skąd?-zapytałam prawie niesłyszalnie
-Ma się swoje dojścia. O właśnie fajnych miałaś rodziców-powiedział jeden śmiejąc się chytrze.
-Zamknij się!-krzyknęłam i rzuciłam w nich moimi dwoma mocami i uciekłam z tamtego miejsca,a Harry za mną.
-Skąd oni wiedzą o moich rodzicach i o mnie?-zapytałam Harr'ego. On tylko spuścił głowę.
-Nie wiem Jade...ale nie martw się-pocieszył mnie. Uśmiechnęłam się do niego ciepło i pobiegliśmy do pomieszczenia gdzie słyszałam rozmowy. I te głosy były mi znajome. Harry wbiegł do pomieszczenia,a ja nie bo zauważyłam coś dziwnego......
__________________________________________________________________________________________________________________
BUJA! NAPISAŁAM ROZDZIAŁ 13. BOŻE JAK JA DAWNO NIE WSTAWIAŁAM ROZDZIAŁÓW ZA CO WAS BARDZOOOOOOOOOOOO PRZEPRASZAM. TYLKO SZKODA, ZE PRAWIE NIKT NIE KOMENTUJE. DZIĘKUJĘ ZA TYLE WEJŚĆ!!!!
__________________________________________________________________________________________________________________
sobota, 1 listopada 2014
Rozdział 12 "Zbudujmy zamek z piasku"
-Nie potrzebuje ich...za to potrzebuje was.....Przytuliła nas mocniej. Czułem się tak sweet. Takie AWWW. Poszliśmy do nas. Cały czas się śmialiśmy. Tak właśnie powinna wyglądać nasza "rodzinka".
~JADE~
Już doszliśmy do domu. Cały czas się śmiejemy jednym słowem jest zaiście. Usiedliśmy w salonie. Ja siedziałam na fotelu po prawej stronie, a Louis na fotelu po lewej. Cały czas się wygłupialiśmy. Zaczął mnie boleć brzuch od śmiechu i jeszcze się popłakałam. Gdy się uspokoiłam spojrzałam na chłopaków. Nadal się śmiali,a ja się w nich wpatrywałam.
~JADE~
Już doszliśmy do domu. Cały czas się śmiejemy jednym słowem jest zaiście. Usiedliśmy w salonie. Ja siedziałam na fotelu po prawej stronie, a Louis na fotelu po lewej. Cały czas się wygłupialiśmy. Zaczął mnie boleć brzuch od śmiechu i jeszcze się popłakałam. Gdy się uspokoiłam spojrzałam na chłopaków. Nadal się śmiali,a ja się w nich wpatrywałam.
-Co się stało?-zapytał Harry.
-Nic a co?-odpowiedziałam
-Bo się tak na nas patrzysz-oznajmił
-Bo wy tak słodko wyglądacie-powiedziałam słodko i się uśmiechnęłam. Oni tylko się spojrzeli na siebie i wybuchli niepohamowanym śmiechem.
~*~
Wyszykowałam się do spania. Teraz leżę na łóżku i czytam mój pamiętnik z dzieciństwa. Miałam 11 lat jak zaczęłam pisać pamiętnik i nadal go piszę. Zapisuje w nim wszystkie moje sekrety, o których nikt nie wie i się nie dowie. Nagle do pokoju wbiegł Louis. Szybko schowałam zeszyt pod poduszkę.
-Co to było?-zapytał zaciekawiony
-Nic-szybko usiadłam na poduszce. Louis zaczął się do mnie zbliżać.
-Oj pokaz-droczył się
-Bo cię zamrożę-powiedziałam śmiejąc się i wystawiając rękę w jego stronę. On zaczął się śmiać. Ja do niego po chwili też dołączyłam.
-Ale nie no powiesz mi co tam masz?-zapytał spokojniej.
-Tylko nie mów nikomu-ostrzegłam go on podniósł ręce w znaku obronnym.-mój pamiętnik z dzieciństwa-spuściłam głowę. Bałam się, że mnie wyśmieje.
-Nic a co?-odpowiedziałam-Bo się tak na nas patrzysz-oznajmił
-Bo wy tak słodko wyglądacie-powiedziałam słodko i się uśmiechnęłam. Oni tylko się spojrzeli na siebie i wybuchli niepohamowanym śmiechem.
~*~
Wyszykowałam się do spania. Teraz leżę na łóżku i czytam mój pamiętnik z dzieciństwa. Miałam 11 lat jak zaczęłam pisać pamiętnik i nadal go piszę. Zapisuje w nim wszystkie moje sekrety, o których nikt nie wie i się nie dowie. Nagle do pokoju wbiegł Louis. Szybko schowałam zeszyt pod poduszkę.
-Co to było?-zapytał zaciekawiony
-Nic-szybko usiadłam na poduszce. Louis zaczął się do mnie zbliżać.
-Oj pokaz-droczył się
-Bo cię zamrożę-powiedziałam śmiejąc się i wystawiając rękę w jego stronę. On zaczął się śmiać. Ja do niego po chwili też dołączyłam.
-Ale nie no powiesz mi co tam masz?-zapytał spokojniej.
-Tylko nie mów nikomu-ostrzegłam go on podniósł ręce w znaku obronnym.-mój pamiętnik z dzieciństwa-spuściłam głowę. Bałam się, że mnie wyśmieje.
-A myślałem, że masz tam schowane coś innego-powiedział. WHAT??!! ŻE CO?!!? ALE??!!,.....Okey spokojnie Jade tylko spokojnie. W sumie to dla ciebie lepiej.
-Tylko nie mów nikomu-wytknęłam mu palec
-Jade czy ja kiedyś komuś powiedziałem jakąś twoją tajemnice, którą mi powierzyłaś?-zapytał patrząc na mnie spod byka
-Nie-odpowiedziałam.
-No więc właśnie-przytulił mnie. Jemu zawsze mówiłam wszystko. On był dla mnie jak drugi brat. To nawet tyle Liam'owi nie mówiłam co jemu. Do niego mam większe zaufanie.
-Zbudujmy zamek z piasku-powiedział śmiejąc się. Zawsze tak mówiliśmy gdy mieliśmy ochotę się powygłupiać i do teraz tak mówimy. Ja mu się wyrwałam i zaczęłam uciekać. On mnie gonił. Wybiegłam z domu. Pobiegłam za dom. Miałam pomysła. Louis przybiegł. Wzięłam ręce w górę, a z nich wyleciał ogień i lód. Zaczęły się kręcić robiąc taki jakby "świderka". Wyglądało na prawdę pięknie. Louis cały czas się patrzył w górę. Potem jeszcze chłopaki wybiegli i się patrzyli an moje dzieło. Gdy się trochę napatrzeli wchłonęłam znów moje moce. I wyglądało to tak jakby ktoś to co się stało przed chwilą puścił od tyłu. Wszystkich spojrzenia trafiły na mnie. Ja się tylko uśmiechnęłam.
-Jak ty to zrobiłaś?-zapytał zdziwiony Liam.
-Nauczyłam się-odpowiedziałam i poszłam do domu bo poczułam się senna. Kierunek mój pokój. Weszłam do mojej świątyni i położyłam się na łóżku. Momentalnie usnęłam.....
-Masz zadanie-usłyszałam głos za mną.
Szybko się odwróciłam i zobaczyłam JEGO.
Czułam do niego odrazę i obrzydzenie.
-Jakie?-powiedziałam od niechcenia
-Masz oddać mi moce-odpowiedział z zadziornym
uśmieszkiem na twarzy. Żygać mi się chciało
na ten widok.
-Nigdy! -krzyknęłam i nagle ze mnie wyleciała cała
moc. Czułam się słabo. Nie miałam na nic siły.
Czułam się jakbym umiera i traciła siłę i energię
do życia. Upadłam i przed oczami mi się ściemniało.
Teraz tylko słyszałam jego podły śmiech.....
-Nie!!-krzyknęłam i usiadłam. Z oczu leciały mi łzy. Czemu mi się ON śnił przecież on jest moim przyjacielem. Nie mogę w to uwierzyć. Nie to tylko sen. Tylko sen... A jeśli nie? A jeśli to się stanie naprawdę? Nie na pewno nie.... A co jeśli
-STOP!!!-krzyknęłam sama na siebie. Położyłam się na łóżku i nie wiem kiedy usnęłam............
__________________________________________________________________________________________________________________
PRZEPRASZAM, ŻE TAKI KRÓTKI ALE NIE MAM ZBYTNIO CZASU NA NAPISANIE DŁUŻSZEGO. DZIĘKUJĘ ZA TYLE WEJŚĆ I KOCHAM WAS ;* <3
__________________________________________________________________________________________________________________
niedziela, 26 października 2014
Rozdział 11 "Dla mnie jesteś nikim!"
Jest on boski i zaiście całuje......... Po chwili się ode mnie odsunął i spojrzał mi w oczy. Widziałam w nich zakłopotanie. Spuścił wzrok. Wstał i kierował się do wyjścia.
-Zayn...proszę zostań...-powiedziałam prawie niesłyszalnie. On jednak to usłyszał. Odwrócił się i na jego twarzy pojawił się mały uśmiech.
-Nie jesteś na mnie zła?-zapytał najwidoczniej zdziwiony. Pokiwałam głową na "NIE". Jeszcze bardziej się uśmiechnął. Podszedł do mnie i mnie przytulił. Wtuliłam się w niego. Było od niego czuć Playboya- New York. Awww....jak on bosko pachnie.
-Proszę wybacz mi-powiedziałam wprost do jego ucha
-I ty mi wybacz-wyszeptał w moje włosy.
-Wybaczam ci-powiedziałam a on mnie mocniej przytulił.
-Ja też ci wybaczam choć i tak nic się nie stało-oznajmił.
-Nie zaczynaj z tym, że niby dopiero się uczę-odsunęłam się i pogroziłam mu palcem. Zobaczyłam, że nie mam rękawiczek. Szybko się odsunęłam od Zayn'a.
-Co się stało?-zapytał najwidoczniej zdezorientowany
-Nie mam rękawiczek-powiedziałam i założyłam tak by mi nie było widać dłoni.
-Jade spokojnie nic się nie stanie. Musisz opanować strach-powiedział zbliżając się powoli. Ja nie miałam gdzie uciec.
-Zayn proszę nie chcę ci zrobić krzywdy-powiedziałam. On i tak się zbliżał. Nie miałam wyjścia. Zamroziłam mu nogi. Szybko uciekłam. Pobiegłam na dół. Wbiegłam do pierwszych lepszych drzwi. Było ciemno. Kurde szkoda, ze nie mam latarki. Zaraz. Mam przecież moc ognia. Wzięłam rękę wystawiłam i nagle ona mi zapłonęła. Dobra to chyba jakaś biblioteka. Nagle zobaczyłam na środku jakiś stojak z książką. Podeszłam bliżej i przeczytałam napis na okładce książki. "Let It Go". Hmmm... Otworzyłam ją. Zobaczyłam jakąś dziewczynę z rękoma w górze. Z jej rąk wydostawała się czerwono-niebieska smuga. Czyżby miała moc? Jeśli tak to jaką? Przewróciłam kartę. Zobaczyłam duży napis u góry kartki. Było napisane "WYBRANA". W tym samym momencie usłyszałam jak drzwi się otwierają.Zgasiłam ogień i szybko pobiegłam byle gdzie. Przymrużyłam oczy i zobaczyłam regał schowałam się za nim. Zobaczyłam ogień. Zayn. Jeszcze bardziej się schowałam. Kurde zostawiłam otwartą książkę. Modliłam się by nie wiedział, że była zamknięta. Wyjrzałam powoli. Dobra wyszedł. Całe szczęście. Podeszłam do książki. Zapaliłam ogień. Chciałam przeczytać ale ktoś mi zgasił ogień. Przestraszyłam się.
-Kto tu jest?!-krzyknęłam. Zobaczyłam ogień. Zayn...
-Powiedziałem byś tu nie wchodził-powiedział stanowczo.
-To nie jest o tobie! Myślisz, ze jak masz rzadką moc to musi być książka o tobie?!-to co wykrzyczał trochę mnie zabolało. Ja to zrozumiałam, że ja dla niego jestem nikim. Aułć....Rzuciłam w niego kulą z ognia. Złapał ją.
-Dla mnie jesteś nikim!-wydarłam się i zamroziłam go aż po sam pas. Wzięłam książkę i wybiegłam z pokoju. Pobiegłam do swojego. Zamroziłam drzwi i okna. Nikt nie wejdzie do mojego pokoju. Zaczęłam czytać książkę.....
~*~
Minął już tydzień. Cały czas byłam zamknięta w pokoju. Sądzę, że opanowałam już moc. Ale to musi ocenić ta cała Perrie. Założyłam mój kombinezon. Rękawiczek nie potrzebowałam. Włosy miałam rozpuszczone. Odmroziłam drzwi. Wyszłam. Na schodach spotkałam Liam'a.
-O Jade martwiliśmy się o ciebie-powiedział opiekuńczo.
-Wracam za niedługo-powiedziałam i poklepałam Liam'a po ramieniu.
-Gdzie masz rękawiczki?-zapytał
-Nie są mi już potrzebne-powiedziałam i poszłam na dół. Wyszłam i poszłam w stronę miejsca gdzie się znajduje Perrie. Do jakiejś willi. Doszłam do niej po jakiś 20 minutach. Otworzyłam drzwi.....
-Zayn...proszę zostań...-powiedziałam prawie niesłyszalnie. On jednak to usłyszał. Odwrócił się i na jego twarzy pojawił się mały uśmiech.
-Nie jesteś na mnie zła?-zapytał najwidoczniej zdziwiony. Pokiwałam głową na "NIE". Jeszcze bardziej się uśmiechnął. Podszedł do mnie i mnie przytulił. Wtuliłam się w niego. Było od niego czuć Playboya- New York. Awww....jak on bosko pachnie.
-Proszę wybacz mi-powiedziałam wprost do jego ucha
-I ty mi wybacz-wyszeptał w moje włosy.
-Wybaczam ci-powiedziałam a on mnie mocniej przytulił.
-Ja też ci wybaczam choć i tak nic się nie stało-oznajmił.
-Nie zaczynaj z tym, że niby dopiero się uczę-odsunęłam się i pogroziłam mu palcem. Zobaczyłam, że nie mam rękawiczek. Szybko się odsunęłam od Zayn'a.
-Co się stało?-zapytał najwidoczniej zdezorientowany
-Nie mam rękawiczek-powiedziałam i założyłam tak by mi nie było widać dłoni.
-Jade spokojnie nic się nie stanie. Musisz opanować strach-powiedział zbliżając się powoli. Ja nie miałam gdzie uciec.
-Zayn proszę nie chcę ci zrobić krzywdy-powiedziałam. On i tak się zbliżał. Nie miałam wyjścia. Zamroziłam mu nogi. Szybko uciekłam. Pobiegłam na dół. Wbiegłam do pierwszych lepszych drzwi. Było ciemno. Kurde szkoda, ze nie mam latarki. Zaraz. Mam przecież moc ognia. Wzięłam rękę wystawiłam i nagle ona mi zapłonęła. Dobra to chyba jakaś biblioteka. Nagle zobaczyłam na środku jakiś stojak z książką. Podeszłam bliżej i przeczytałam napis na okładce książki. "Let It Go". Hmmm... Otworzyłam ją. Zobaczyłam jakąś dziewczynę z rękoma w górze. Z jej rąk wydostawała się czerwono-niebieska smuga. Czyżby miała moc? Jeśli tak to jaką? Przewróciłam kartę. Zobaczyłam duży napis u góry kartki. Było napisane "WYBRANA". W tym samym momencie usłyszałam jak drzwi się otwierają.Zgasiłam ogień i szybko pobiegłam byle gdzie. Przymrużyłam oczy i zobaczyłam regał schowałam się za nim. Zobaczyłam ogień. Zayn. Jeszcze bardziej się schowałam. Kurde zostawiłam otwartą książkę. Modliłam się by nie wiedział, że była zamknięta. Wyjrzałam powoli. Dobra wyszedł. Całe szczęście. Podeszłam do książki. Zapaliłam ogień. Chciałam przeczytać ale ktoś mi zgasił ogień. Przestraszyłam się.
-Kto tu jest?!-krzyknęłam. Zobaczyłam ogień. Zayn...
-Powiedziałem byś tu nie wchodził-powiedział stanowczo.
-To nie jest o tobie! Myślisz, ze jak masz rzadką moc to musi być książka o tobie?!-to co wykrzyczał trochę mnie zabolało. Ja to zrozumiałam, że ja dla niego jestem nikim. Aułć....Rzuciłam w niego kulą z ognia. Złapał ją.
-Dla mnie jesteś nikim!-wydarłam się i zamroziłam go aż po sam pas. Wzięłam książkę i wybiegłam z pokoju. Pobiegłam do swojego. Zamroziłam drzwi i okna. Nikt nie wejdzie do mojego pokoju. Zaczęłam czytać książkę.....
~*~
Minął już tydzień. Cały czas byłam zamknięta w pokoju. Sądzę, że opanowałam już moc. Ale to musi ocenić ta cała Perrie. Założyłam mój kombinezon. Rękawiczek nie potrzebowałam. Włosy miałam rozpuszczone. Odmroziłam drzwi. Wyszłam. Na schodach spotkałam Liam'a.
-O Jade martwiliśmy się o ciebie-powiedział opiekuńczo.
-Wracam za niedługo-powiedziałam i poklepałam Liam'a po ramieniu.
-Gdzie masz rękawiczki?-zapytał
-Nie są mi już potrzebne-powiedziałam i poszłam na dół. Wyszłam i poszłam w stronę miejsca gdzie się znajduje Perrie. Do jakiejś willi. Doszłam do niej po jakiś 20 minutach. Otworzyłam drzwi.....
~ZAYN~
Jade wyszła jakoś dwie godziny. Przecież ona nigdy tak długo ie jest na dworze. Zszedłem do chłopaków, którzy siedzieli w salonie na kanapie.
-Chłopaki coś jest Jade-powiedziałem
-A skąd ta myśl?-zapytał Liam.
-Stąd, ze nie ma jej dwie godziny ona nigdy tak długo nie jest.-powiedziałem. Oni dalej się wpatrywali w telewizor. Zaraz, zaraz... O nie!
-Chłopaki ona poszła TAM!-krzyknąłem. Oni momentalnie wstali i pobiegli do swoich pokoi. Ja też. Poszliśmy się przebrać. Najgorsze jest to, że Liam nie może zatrzymać czasu. Szybko wybiegliśmy z domu. Zaczęliśmy biec w stronę miejsca gdzie znajduje się Jade. Boję się, że może już być za późno. W końcu dobiegliśmy do tego miejsca. Wbiegliśmy do pomieszczenia. Usłyszeliśmy krzyki. Pobiegliśmy. Wbiegliśmy do sali. Zobaczyliśmy coś czego się nie spodziewaliśmy się. Jade stała na środku sali i ręce miała rozłożone. Spojrzeliśmy na bok. Lodem przygniatała Jessy i Leigh do ściany a drugą ręką robiło to samo tylko, że Perrie.
-Jade uspokój się!-krzyknąłem. Ona się odwróciła.
-Zostaw je!-teraz odezwał się Liam
-Nie! Same tego chciały!-krzyknęła i mocniej docisnęła lód. Dziewczyny krzyknęły.
-Jade nie bądź jak one!-wykrzyczałem. Ona momentalnie spuściła ręce. Podbiegłem do niej i ją przytuliłem ona się we mnie wtuliła. Była cała lodowata. Dziewczyny po chwili stanęły na przeciwko nas.
-Więc tak najpierw dziękujemy chłopaki i po drugie Jade zdałaś egzamin-powiedziała Jessy. Kamień mi z serca spadł. Odetchnąłem z ulgą. Dałem Jade buziaka w czubek głowy.
-Dziewczyny przepraszam za to ale emocje mną.
-To przeze kierowały-powiedziała Jade patrząc na nie. One tylko się pocieszycielsko uśmiechnęły. WOW to one umieją być miłe. WOW. Potem zaczęliśmy kierować się w stronę wyjścia. Wyszliśmy i ruszyliśmy w stronę domu.
-Chłopaki przepraszam....-mała się zatrzymała
-Za co-zdziwił się Harry ale to chyba nie tylko on
-Za to co zrobiłam tam....chciałam się odegrać za rodziców...-spuściła głowę my ją za to przytuliliśmy. Było nam jej szkoda
-Wiemy Jade....wiemy-oznajmiłem dając jej buziaka w czubek głowy. Zobaczyłem, że nie ma rękawiczki.
-Jade gdzie masz rękawiczki?-zapytałem spokojnie
-Nie potrzebuje ich...za to potrzebuje was.....
poniedziałek, 13 października 2014
Rozdział 10 "Przecież mogłam cię zabić!!!"
Obydwoje stanęliśmy na równe nogi... zbiegliśmy na dół. Zobaczyłem tą całą Perrie. Momentalnie ręce złożyłam w pieści. Teraz jakoś mi się nie chciało spać. Byłam pewna siebie. Nie miałam zamiaru pozwolić na to by jakieś idiotki znęcały się nade mną albo nad chłopakami.
-Po co wy tutaj?-zapytałam trochę zła. Louis mnie złapał za ramie i nagle poczułam spokój w sobie.
-Nie tym tonem maleńka-oznajmiła murzynka. Ugh!... Co za z nich! Ugh!...
-Więc mówcie czego chcecie-odezwał się Harry
-Chcemy sprawdzić jak wam idzie-oznajmiła ta niższa.
-Nie widać?-zapytałam z pogardą. Ta cała Perrie podeszła do mnie bliżej.
-Nie pyskuj nam młoda-pokazała na mnie palcem
-Po pierwsze mam na imię Jade,a po drugie palcem się nie pokazuje-uśmiechnęłam się zwycięsko. Widziałam w jej oczach wściekłość. Spojrzała na mnie złowrogo i się tak patrzyła.
-Czemu się nic nie dzieje?-zapytała wkurzona Perrie
-A co ma się dziać?-zapytałam zdziwiona
-Powinnaś być sparaliżowana!-krzyknęła. Zaczęły mnie te dziewczyny oglądać z każdej strony.
-To ona jest wybranką-powiedziała dziewczyna z ciemną karnacją. I znów to słowo "WYBRANKA". Boże jestem zwykła dziewczyną. Co to moja wina, ze mam niespotykaną moc? No chyba raczej nie. Ja nie chciałam mieć mocy to ktoś mnie wybrał,a nie ja. Bóg mi świadkiem, że jeśli ktoś jeszcze raz powie słowo "WYBRANKA" to mu lód wbije tą twarz i zacznę się diabelnie śmiać. Wiem trochę słabe ale nie umiem jeszcze perfekcyjnie mocy.
-Fajnie cieszę się z tego, że jestem wybranką a teraz proszę was żebyście wyszły bo chcę się uczyć-powiedziałam z sarkazmem i ze złością w jednym.
-O właśnie jeśli mowa o uczeniu.Mamy nadzieje, że ty chociaż nauczysz się lepiej niż twoi rodzice-zaśmiała się Perrie.
-Nie mów nic o moich rodzicach-wysyczałam przez zęby. Niall mnie złapał za ręce.
-Co wstydzisz się swoich rodziców-tym zaśmiała się ta z ciemniejszą karnacją. Nie wytrzymałam i chciałam się na nie rzucić ale mnie Niall trzymał. Z trudem się wydostałam z uścisku ale poniosłam tego konsekwencje zdjęłam sobie rękawiczki. Choć nie to nie były konsekwencje.
-Powiedziałam byś nie mówiła o moich rodzicach!-krzyknęłam i machnęłam ręką i wyczarowałam tak, że one w czwórkę były przymrożone do ściany. Śmiałam się z tego.
-Jade!-skarcił mnie Liam.
-No co?-zapytałam śmiejąc się. Zayn roztopił lód, a one zniknęły. Potem jeszcze mnie chłopaki pouczali, że nie powinnam tak robić. Niall oddał mi rękawiczki. Założyłam je i postanowiłam wyjść na dwór. Ruszyłam w stronę parku. Zima jest cudowną porą roku. Przynajmniej ja ją lubię. Gdy doszłam do parku usiadłam na jednej z ławek. Patrzałam na ludzi, którzy pędzą do pracy. Jak to dobrze, ze ja nie chodzę do pracy. Nagle przede mną zauważyłam jakąś osobę. Zayn...No nie i co jeszcze?
-Czego pytam się grzecznie-oznajmiłam stanowczo.
-Grzecznie?-zapytał
-Gadaj bo nie mam czasu-powiedziałam zakładając ręce na wysokości piersi i patrząc w bok.
-Chcę cię przeprosić-powiedział z zawahaniem.
-Nie chcę o tym słyszeć-szybko wstałam i ruszyłam przed siebie. Nagle poczułam na nadgarstkach dotyk. A co jeśli ja się teraz wyrwę i on mi zdejmie rękawiczki i przez przypadek wyczaruję coś i ludzie to zobaczą? Boję się teraz. Próbowałam się delikatnie wydostać.
-Puść mnie proszę-powiedziałam. On nadal mnie trzymał.
-To daj mi to wszystko wyjaśnić-nalegał
-Puść mnie w tej chwili!-krzyknęłam. Śnieg zaczął mocniej padać. Ludzie zatrzymali się i patrzyli się na nas. Wyrwałam się i tak jak myślałam zdjął mi rękawiczki. Schowałam je za plecy i zaczęłam się cofać. Zayn się do mnie zbliżał. Nagle na coś wpadłam. Drzewo. Kto normalny stawia drzewo na środku chodnika? Dotknęłam ręką drzewa, a ono zamarzło. Przestraszyłam się. Poruszyłam nogą i na ziemi powstał lód. Poślizgnęłam się bo straciłam równowagę. Z mojej dłoni wyleciał lód. Spojrzałam w jaką stronę leci. W Zayn'a.
-Zayn!-krzyknęłam i wyciągnęłam drugą rękę w stronę Zayn'a. Teraz wyleciał ogień. Boże!. Ogień roztopił lód, a Malik zatrzymał ogień. Łzy miałam w oczach. ludzie się na mnie dziwnie patrzyli. Szybko wstałam i uciekłam. Biegłam byle gdzie. Nagle wbiegłam do lasu. Ręce miałam przy sobie. Przyciskałam je do klatki piersiowej. Bałam się jak nigdy w życiu. O mało co bym nie zabiła Malik'a. Muszę gdzieś uciec. Zauważyłam przełamane drzewo. Była to choinka pokryta śniegiem. Zamroziłam lód i z tyłu wyczarowałam ścianę lodową. Z przodu zrobiłam małe drzwi. Weszłam do środka. Zamknęłam drzwi i je zamroziłam by ich nikt nie otworzył. Bałam się. Skuliłam się i zaczęłam płakać. Czemu ja muszę mieć taką moc? Nie mogłam mieć moc słońca albo coś w tym stylu? Nie no po co? Nagle usłyszałam głosy.
-Jade proszę wyjdź chcę ci pomóc!-usłyszałam wołanie Harr'ego. Wyjść czy nie. Zauważyłam,że ktoś staje przy moim małym "Domku". Tylną ścianę pokruszyłam i wybiegłam. Biegłam jak najdalej. Nagle przede mną wyrosła ziemia. Uderzyłam w nią i upadłam. Uderzyłam się o drzewo i urwał mi się film....
Powoli otworzyłam oczy i zobaczyłam, że leżę w swoim pokoju. Powoli usiadłam. Głowa mnie boli jak nigdy dotąd.
-Uderzyłaś w drzewo-usłyszałam głos Zayn'a. Odwróciłam się w stronę drzwi. Opierał się o nie Mulat.
-Zayn...przepraszam...spanikowałam i tak wyszło....-zaczęłam. Spuściłam głowę.
-Oj nie przejmuj się. Uczysz się dopiero-nie widziałam go ale domyśliłam się, że machnął ręką.
-Zayn ale...-nie dokończyłam bo mi przerwał
-Nic się nie stało-podszedł do mnie. Ja się na niego spojrzałam
-Przecież mogłam cię zabić!!!-krzyknęłam. Nagle poczułam jak Zayn obejmuje moją twarz.
-Jade...Ty się uczysz i każdemu to się mogło zdarzyć. W sumie to ja też cię prawie zabiłem co w tedy stanęłam w obronie Liam'a-oznajmił
-No ale...-nie dane mi było dokończyć bo mnie pocałował. Nie opierałam się. On swoim językiem zaczął "pukać" do "drzwi" stworzonych z moich warg. Rozchyliłam je delikatnie,a jego język wszedł do środka i zaczął szukać mojego. Gdy go odnalazł zaczął z nim toczyć zawziętą walkę o dominacje. W moim brzuchu czułam miliony motyli. Boże czy ja się zakochałam? Wiem jedno. Jest on boski i zaiście całuje.........
środa, 24 września 2014
sobota, 13 września 2014
Rozdział 9 "To ja cierpię nie ty!"
-No wiesz....to trudno określić-oznajmił Liam
-Liam!Ona musi przeżyć!-spojrzałem na niego a w oczach gromadziły mi się łzy. Modliłem się w duchu by żyła. Nie wiem co ja sobie zrobię gdy nie przeżyje. Szybko wstaliśmy i ja wziąłem Jade na ręce i zaniosłem do jej pokoju. Położyłem ją na łóżku. Liam sprawdził jej rękę i powiedział,że mamy czekać. Wszyscy wyszli oprócz mnie ja zostałem w jej pokoju i czekałem. Czekałem aż się obudzi.Ona musi się obudzić. Po co ja się chciałem bić na moce z Liam'em no po?! Ugh!...Jestem idiotą. Na maksa idiotą. Chciałbym cofnąć czas ale nie mogę i nie znam nikogo kto ma taką moc. A co jeśli ona mnie znienawidzi za to,że chciałem się bić na moce z jej bratem? Ugh!...Czemu muszę być takim idiotą?! Mam ochotę się zabić. Czemu mnie spotykają takie rzeczy?
~JADE~
Poczułam nagle jak cała ręka mi płonie i nie mogę ugasić tego ognia. Krzyczałam z bólu. Ten ogień rozsadzał moją rękę. Niech te męczarnie już się skończą! Poczułam czyjeś ręce na swoim ciele.
-Jade otwórz oczy-usłyszałam głos Liam'a. Szybko otworzyłam oczy krzycząc przy okazji. Zobaczyłam wszystkich. Nawet Zayn'a. Coś w środku mi mówiło bym odsunęła się od niego jak najdalej.
-Zayn wyjdź-rozkazałam. Wszyscy się na niego spojrzeli. W jego oczach zobaczyłam łzy.
-Ale..-nie dokończył bo mu przerwałam
-Wyjdź!-krzykłam. On szybko wstał i wyszedł trzaskając drzwiami. Ja też miałam łzy w oczach.
-Jade jak ręka?-zapytał Harry
-Cała mnie boli i czuję się jakby mi płonęła-oznajmiłam płaczliwie.
-A przyłóż swoją dłoń zdrową do tamtej chorej-oznajmił Liam. Dotknęłam ręką lewą-zdrową-o prawą-chorą-i wydarzyło się coś niespotykanego. Moja prawa ręka się zaświeciła ale nie na niebiesko czy na biało ona zaświeciła na czerwono-czarno. Przestraszyłam się. Szybko wzięłam lewą ręką.
-Chłopaki to jest to-oznajmił zdziwiony Niall
-Co?-zapytałam
-Wchłonęłaś moc. Nikomu się to jeszcze nie udało-oznajmił Liam. Wszyscy patrzyli się na nie ze zdziwieniem.
-Czyli mam też moc ognia?-zapytałam by się upewnić. Wszyscy pokiwali głowami na tak. Aha? To ja mogę takie rzeczy? WOW!Zaczęłam się patrzeć w moją dłoń. Uśmiechnęłam się niewidocznie.
-Jade dziękuję-oznajmił Liam
-Za co?-zapytałam
-Za to,że stanęłaś w mojej obronie-oznajmił
-Od czego się siostry-zaśmiałam się. Liam mnie przytulił,a potem reszta chłopaków. Potem zostałam sama w pokoju. A ciekawe co by się stało jakbym wtedy miała kombinezon i rękawiczki. Ciekawe czybym też wchłonęła moc? Nie wiem ale chciałabym wiedzieć. I się dowiem ale nie wiem jak.Ale coś wymyślę. Ja żebym czegoś nie wymyśliła ja Jade Payne? Na pewno coś wymyślę. Leżałam na łóżku i słuchałam muzyki. Myślę o wszystkim i o niczym. Po chwili usłyszałam pukanie do moich drzwi. Szybko usiadłam w siadzie skrzyżnym i spojrzałam na drzwi, które się otworzyły. W nich zobaczyłam Zayn'a. Szczękę momentalnie zacisnęłam i mięsie napięłam.
-Wyjdź nie chcę cię widzieć.-wysyczałam przez zęby
-Daj mi to wszystko wyjaśnić-oznajmił, a ja wstałam.
-Zayn dla mnie to jest jasne. Chciałeś zabić mojego brata!-krzyknęłam
-To nie tak
-A jak?!-nadal krzyczałam,a ręka coraz bardziej mnie bolała. Nic nie powiedział
-To ja cierpię nie ty!-krzyknęłam. Pokazałam na drzwi,a Malik spojrzał się na mnie płaczliwie i wyszedł ze spuszczoną głową. Nie było mi go szkoda. Znów się położyłam się na łóżku i patrzyłam na swoją dłoń. Nigdy nie przypuszczałam, że będę miała dwie moce na raz w ogóle nie sądziłam,że będę miała moc. Na ręce założyłam rękawiczki. Chciałabym by rodzice żyli. Wtedy by mi mogli wszystko wytłumaczyć i pocieszać. Tak bardzo mi ich brakuje. Z oczu wypłynęły mi łzy. Usłyszałam pukanie. Nic nie powiedziałam tylko odwróciłam się twarzą do ściany. Ktoś wszedł.
-Jade wiem co się dzieje-oznajmił dobrze znany mi głos. Niall wszędzie rozpoznam ten słodki głosik.
-Jak ty możesz coś wiedzieć nie czytasz mi przecież w myślach-powiedziałam ironicznie.
-Powiedzmy, że czytam ci w myślach-oznajmił,a ja się odwróciłam w jego stronę.
-Co?! I co mi jeszcze powiesz?-zapytałam
-To, że chcę ci pomóc nie chcę byś była smutna-oznajmił siadając obok mnie. Instynktownie się w niego wtuliłam. Brakowało mi tego.Tego ciepła i tego, ze wiem, ze komuś na mnie zależy i nie pozwoli mi być smutnym. Potem jeszcze pogadaliśmy i zaczęliśmy się wygłupiać. Oczywiście Niall musiał głodnieć co 5 lub mniej minut. Postanowiłam przynieść większą cześć jadalną z kuchni.Nagle usłyszałam huk. Obydwoje stanęliśmy na równe nogi.....
______________________________________________________________________________________
Przepraszam, że krótki ale weny brak. Następny będzie dłuższy obiecuję.
______________________________________________________________________________________
-Wyjdź nie chcę cię widzieć.-wysyczałam przez zęby
-Daj mi to wszystko wyjaśnić-oznajmił, a ja wstałam.
-Zayn dla mnie to jest jasne. Chciałeś zabić mojego brata!-krzyknęłam
-To nie tak
-A jak?!-nadal krzyczałam,a ręka coraz bardziej mnie bolała. Nic nie powiedział
-To ja cierpię nie ty!-krzyknęłam. Pokazałam na drzwi,a Malik spojrzał się na mnie płaczliwie i wyszedł ze spuszczoną głową. Nie było mi go szkoda. Znów się położyłam się na łóżku i patrzyłam na swoją dłoń. Nigdy nie przypuszczałam, że będę miała dwie moce na raz w ogóle nie sądziłam,że będę miała moc. Na ręce założyłam rękawiczki. Chciałabym by rodzice żyli. Wtedy by mi mogli wszystko wytłumaczyć i pocieszać. Tak bardzo mi ich brakuje. Z oczu wypłynęły mi łzy. Usłyszałam pukanie. Nic nie powiedziałam tylko odwróciłam się twarzą do ściany. Ktoś wszedł.
-Jade wiem co się dzieje-oznajmił dobrze znany mi głos. Niall wszędzie rozpoznam ten słodki głosik.
-Jak ty możesz coś wiedzieć nie czytasz mi przecież w myślach-powiedziałam ironicznie.
-Powiedzmy, że czytam ci w myślach-oznajmił,a ja się odwróciłam w jego stronę.
-Co?! I co mi jeszcze powiesz?-zapytałam
-To, że chcę ci pomóc nie chcę byś była smutna-oznajmił siadając obok mnie. Instynktownie się w niego wtuliłam. Brakowało mi tego.Tego ciepła i tego, ze wiem, ze komuś na mnie zależy i nie pozwoli mi być smutnym. Potem jeszcze pogadaliśmy i zaczęliśmy się wygłupiać. Oczywiście Niall musiał głodnieć co 5 lub mniej minut. Postanowiłam przynieść większą cześć jadalną z kuchni.Nagle usłyszałam huk. Obydwoje stanęliśmy na równe nogi.....
______________________________________________________________________________________
Przepraszam, że krótki ale weny brak. Następny będzie dłuższy obiecuję.
______________________________________________________________________________________
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



